Zmarł pisarz John le Carre

Reklama

wt., 12/15/2020 - 19:10 -- MagdalenaL

John le Carre, jeden z najwybitniejszych i najpopularniejszych brytyjskich pisarzy zmarł w sobotę wieczorem. Były agent MI6 zasłynął powieściami łączącymi w sobie inteligentną fabułę z trzymającą w napięciu akcją. Z tego powodu w jego powieściach zakochało się również Hollywood.

John le Carre urodził się 19 października 1931 roku jako David John Moore Cornwell.  Jego matka porzuciła rodzinę, gdy miał pięć lat, uciekała głównie od męża - aferzysty, kobieciarza i mitomana. David, już jako dorosły człowiek, płacił jego długi i wyciągał z więzienia. W latach 50. i 60. pracował dla brytyjskiej Służby Bezpieczeństwa (MI5) oraz wywiadu wojskowego MI6, który pod przykrywką wysłał go na służbę do Bonn i Hamburga.  Jako pisarz zadebiutował w wieku 32 lat. Jego pierwszym międzynarodowym sukcesem okazała się powieść „Ze śmiertelnego zimna” (trzecia w dorobku) ukazująca rzeczywistą pracę szpiegowską daleką od romantycznej wizji znanej z dzieł o Jamesie Bondzie. Tytuł błyskawicznie zdobył status bestsellera.

Nie przez przypadek wszystkie te powieści zasłynęły również jako filmy i seriale, bo twórczość Brytyjczyka idealnie nadawała się do przeniesienia na duży ekran. Ogółem książki le Carre’a posłużyły jako baza dla scenariusza aż czternastu produkcji debiutujących w kinie lub telewizji.

"John le Carre wprowadził jakościową zmianę w powieści szpiegowskiej. Przed jego debiutem realistyczna powieść szpiegowska istniała - mam na myśli książki takich autorów jak Eric Ambler, Erskine Childers czy William Somerset Maugham czy niektóre powieści Grahama Greene'a. Ale kiedy le Carre zadebiutował we wczesnych latach 60. (+Budzenie zmarłych+, 1961) dokonał czegoś niezwykłego. W miejsce sensacyjnej intrygi, której solą są zwroty akcji, pościgi, morderstwa, wielka polityka, wprowadził nowy typ opowieści i nowy typ bohatera, które na pierwszy rzut oka mogą wydawać się mało elektryzujące. Jego bohaterowie i świat, w którym żyją, nie mają zbyt wiele seksapilu, to są nieefektowni, zniszczeni życiem urzędnicy spędzający życie w przesiąkniętych tytoniem i kurzem gabinetach. Wzorem takiego bohatera jest najsłynniejszy bohater le Carre, który powraca w wielu jego powieściach: George Smiley - sflaczały, oklapły, niepozorny, potwornie ubrany, w grubych okularach. To są antypody Jamesa Bonda i świata, który stworzył Ian Fleming" - powiedział Umiński.

Eseista zauważył, że le Carre'owskie postrzeganie świata jest charakterystyczne dla okresu zimnej wojny. Podczas II wojny światowej obowiązywał jasny podział na zło i dobro, agentom wywiadu z następnych pokoleń przyświecały już mniej sprecyzowane moralnie cele. "W tym sensie le Carre patronuje wielu współczesnym opowieściom o szpiegach" - komentował. "Serial +Homeland+, szczególnie w piątym sezonie, zadłuża się u niego po uszy".

Książki le Carre odniosły sukces. Powodzenie trzeciej powieści - "Ze śmiertelnego zimna", która doczekała się ekranizacji z Richardem Burtonem - pozwoliło le Carre porzucić pracę w wywiadzie w agencji MI6 i zająć się na dobre pisaniem. Z czasem również kolejne powieści pisarza doczekały się ekranizacji. "Były te adaptacje mniej lub bardziej udane, ale przyniosły kilka pamiętnych kreacji aktorskich. George'a Smileya kapitalnie grał Alec Guinness, a później Gary Oldman. Philip Seymour Hoffman pożegnał się z widzami rolą w „Bardzo poszukiwanym człowieku”, świetna była Florence Pugh w niedawnym serialu „Mała doboszka”" - mówił Umiński.

"Le Carre należy do fascynującej linii w literaturze angielskiej, do dynastii świetnych pisarzy masowych. Przed nim tworzą ją William Shakespeare, Jane Austen, Charles Dickens, Arthur Conan Doyle, Agatha Christie, J.R.R. Tolkien. Niezły zestaw" – dodaje eseista.

Zmarłego na zapalenie płuc pisarza w niezwykle ciepłych słowach pożegnali koledzy po fachu, krytycy i aktorzy grający w adaptacjach jego książek. Gary Oldman nazwał go „prawdziwym dżentelmenem”, Margaret Atwood podkreśliła, że seria o George Smiley’u stanowi klucz do zrozumienia XX wieku, a zdaniem Paulo Coelho autor „Wiernego ogrodnika” był absolutnym wizjonerem.

John le Carre zmarł 12 grudnia, w momencie śmierci miał 89 lat.

Autor: 
Karolina Przewoźniak
Polub Plportal.pl:

Reklama