46 lat temu Paryż pożegnał Josephine Baker

Reklama

wt., 12/21/2021 - 12:03 -- MagdalenaL

Źródło: https://www.francesoir.fr/afp-afp-france/il-y-46-ans-les-adieux-de-paris-josephine-baker 

Wtorek 15 kwietnia 1975: Paryż składa ostatni hołd Jesephine Baker, która zmarła trzy dni wcześniej w szpitalu, gdzie „powikłania po ciężkiej chorobie serca” zakończyły się „poważnym atakiem neurologicznym”, co doprowadziło do zgonu.  Miała 68 lat. 

„Zmarła o świcie (12 kwietnia przyp.red), trzy dni po tym, jak świętowała swój złoty jubileusz w nowym spektaklu wystawionym na jej cześć w Bobino Music Hall”, pisze wówczas AFP. Oto historia ostatniego pożegnania artystki z Paryżem, opowiedziana za  pomocą archiwalnych depesz. 

Na „Jesephine Baker story”, spektakl poświęcony jej życiu „nie skąpiono” środków: 15 zestawów, 40 kostiumów, 2000 par butów, 40 tancerzy - za łącznie 3 mln franków. „To wielki powrót Josephine, która odmładza Paryż o 50 lat”, piszą wówczas gazety. Prezydent Valéry Giscard d'Estaing mówił o „wdzięczności Francji, której serce tak często bije sercem Josephine”.

Nie występowała w Paryżu od 1959 roku. „Nie można zakończyć swojej kariery gdzie indziej!” - powiedziała. 

Ale podczas gali z okazji jej 50-lecia na scenie, która odbyła się 9 kwietnia „jej ciało nie mogło oprzeć się emocjom i 24 godziny później dostała udaru”. 

„Zmarła po zdobyciu największej nagrody w swojej karierze: wielkiej gali z okazji jej powrotu”, wyznała Line Renaud, która była przy artystce aż do jej śmierci. „Była zachwycona”. 

Tego ranka, 15 kwietnia, „Teatr Bobino jest rozświetlony wszystkimi światłami. Kilkuset fanów – głównie starszych ludzi – zebrało się tam, wzruszonych, z zaczerwienionymi od łez oczami, na małej rue de la Gaîté. Być może, to tam, dziś rano, przed salą muzyczną, na której frontonie wciąż błyszczy wielkimi literami imię Jesephine, odbyło się najbardziej wzruszające pożegnanie w Paryżu”. 

Wcześniej, w kaplicy szpitala Salpêtrière, przez dwa dni swój ostatni hołd złożyli przyjaciele artystki, tacy jak Tino Rossi czy Michel Simon. Na mahoniowej trumnie spoczywał ogromny krzyż z róż i białych bzów. Na wstędze widniał napis: „Papa i dzieci”. 

Dwie ogromne platformy kwiatów poprzedzają furgonetkę pogrzebową, w której jechały dzieci Josephine, jej były mąż Jo Bouillon i jej siostra Margarette. 

Po symbolicznym postoju przed Bobino, procesja przybywa w samo południe przed kościół św. Magdaleny, gdzie czarno jest od ludzi. Kilka tysięcy Paryżan czaka. Niektóre osobistości wchodzą do kościoła za trumną, w tym księżna Grace z Monako, Sophia Loren i aktor Jean-Claude Brialy. 

„W kościele zasiada ponad 1500 osób. Nie tylko nawa wielka, ale i nawy boczne są pełne, a mimo to tysiące wielbicieli wielkiej artystki musiało pozostać podczas całego nabożeństwa na schodach kościoła i okolicznych chodnikach”. 

„Katafalk, otoczony podwójnym żywopłotem z trójkolorowych kwiatów, do którego dodano także amerykańską flagę, znika pod kwiatami: ogromne krzyże białych róż, wianki z bzu, róż, lilii, storczyków, wśród których umieszczono poduszkę z trzema odznaczeniami”. 

,,W świetle reflektorów telewizji i błysków fotografów, którzy oblegali ambonę, mszę odprawił kanonik Thorel, proboszcz parafii”. 

„Paryż zakochał się w Jesephine”, deklarował, odnosząc się do „jej niezwykłego życia. Od narodzin w nędzy w St Louis w stanie Missouri, aż do jej triumfu kilka dni wcześniej”. Oddał również hołd jej „odwadze, która sprawiła, że dołączyła do Sił Wolnych Francuzów”. 

Odchodząc, ksiądz zwierzył się iż „był to iście narodowy pogrzeb”.

Spoczęła w ciszy, cztery dni później na cimetière de marin w Monako.   

Autor: 
Par Raphaëlle PICARD - Paris (AFP) / tłum. Piotr Nachyła
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama