Przepustka w Niemczech z 1930 r. nosiła nazwę „Passierschein”

Reklama

czw., 12/16/2021 - 00:08 -- MagdalenaL

Wiele jarmarków bożonarodzeniowych we współczesnych miastach upadło, ale śnić o nich i mieć koszmary można mimo to. W lekturze sprzed 90 lat opisano podobną sytuację, co prawda nie podczas trwania pandemii, ale w bardzo podobnym położeniu.

Kto w tym pandemicznym czasie chce klasycznie marzyć lub też mieć po prostu koszmary z powodu jarmarku świątecznego, musi najpierw przeczytać Siegfrieda Kraucauer’a: w 1932 ukazał się felieton w Frankfurter Zeitung pod tytułem „Weihnachtlicher Budenzauber”  (Świąteczne baraki czarodziejskie – przyp. tłum.). Nikt lepiej nie umiałby zaobserwować i opisać swoich wrażeń i wyobrażenia jarmarku, niż czołowy spacerowicz lat dwudziestych i trzydziestych: „Nieopisana rzesza ludzi tworzy kłębowisko, które początkowo się rozchodzi, następnie toczy dalej i na końcu znowu się przerzedza. Jawi się to jak mrowisko – które jest nieodzowną częścią drewnianego miasta”.

„Interwnecja Kracauer’a” w obrębie miasteczka nie była przypadkowa. Studiował on architekturę, socjologię, i był jednym z towarzyszy filozofa Adorno. Udzielał się także jako krytyk filmowy oraz był autorem książek („Die Angestellten”, „Ginster” oraz „Georg”). Siegfried od roku 1933 żył na wygnaniu, a w 1966 zmarł w Nowym Jorku. Do jego „najwierniejszych świadków” należą artykuły w gazetach, które były dziennikami i zostały dla pokoleń.  Zebrano wszystkie felietony Kracauer’a, zajęły one cztery grube tomy, wydał je Suhrkamp-Werk. Jaka jest dziś ich dziennikarska wartość? Przedstawiają one ówczesność życia Republiki Weimarskiej. Mądrze i z jasnym spojrzeniem można zobaczyć codzienne sytuacje, dzięki temu jesteśmy w stanie ujrzeć całość.

„Tutaj, w tym miasteczku baraków, ukazuje się cała hołota dnia codziennego. Pełza ona z podniety a potem wychyla się ze swej norki oraz cieszy się z przepustki, która została im dana w oczekiwaniu na dni świąteczne.” Pod słowem „przepustka”, Kacauer nie ma na myśli 3G czy 2G [3G/2G to określenie polityki niemieckiej na szczepienie i odporność społeczeństwa – G-geimpft (zaszczepiony), G-genesen (ozdrowieniec), G-getestet (z akutalnym testem na covid)], a ludzi i rzeczy które pojawiały się w całej okazałości w światle dziennym. „Mydła, krawaty, perfumy, szale, które będąc zupełnie nieużyteczne, leżące w kufrach, na widoku zainteresowanych nimi przechodniów, są tak samo tanie jak sami mijający je ludzi, a wywołują niemałe zainteresowanie. Ale bez względu na to, czy są mniej, czy bardziej ważne, stają się one zaraz częścią bagażu”.

W tym całym „miszmaszu” można odkryć sygnaturę tamtej epoki – znawcy literatury nazwą metodę Siegfrieda jako „myślenie poprzez rzeczy”. A my wszyscy wiemy i znamy rzeczy takie,  jakie tylko można na jarmarkach spotkać. Jabłka w czekoladzie, i inne podobne smakołyki, przewijały się na różnych jarmarkach tak, jak wszelacy handlarze – nie mając stałego miejsca: „Wygnano ich ze sklepów do baraków jarmarcznych, jest to  takie samo włóczęgostwo co motłoch złożony z handlarzy przy straganach”.

„Świąteczne baraki czarodziejskie” prowadzi nas wzdłuż „Hohlraum der Feiertage” (Pusta przestrzeń świąt): „Czy jest to czas malutkich demonów, które nie mogą się wydostać przez cały rok?”.  Kacauer jest wyrozumiały wobec wszystkich naszych drobnostek. Przede wszystkim przypomina nam on o tym, że konsumpcja przed świętami i po nich ma w sobie coś fascynującego – na pewno więcej rozgardiaszu niż sama pandemia. I nawet handel online nie jest w stanie tego zmienić.

 

Autor: 
Autor: Marc Reichwein / Tłumacz: Gosia Piotrowska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama