Wszystko jest takie jak zawsze – ale gorsze

Reklama

czw., 10/07/2021 - 12:34 -- MagdalenaL

Wszystko co ten niezwykły autor Stanisław Lem o przyszłości napisał, jest zazwyczaj zasadniczo komiczne. A jednak naziści i komuniści uczynili z Polaków pesymistów. Wspomnienie autora z okazji jego setnych urodzin.

W czasie swojej podróży „ Z przygód podróżnika w czasie: kierunek przyszłość” widzi Nena całą ludzkość – dla Lema jest to dokładnie odwrotny widok. Przyszłość jawi się dla wykształconego autora, teoretyka wiedzy i satyryka, nie jako świeży poranek, a głęboką ciemna noc. Wszystko co nazywamy postępem jest dla niego błędem. Według motta: wszystko jest jak zawsze, ale gorsze. Światło na końcu tunelu jest najlepszą optymistyczną iluzją. W najlepszym wypadku, oczywiście. Wcześniej widział przyszłość jako rozwój broni, czy to dla poza-ziemskich istot, widział ludzkie półfabrykaty, czy też super-nową, która nas wszystkich wchłonie.

„Optymizm jest brakiem informacji” uważał dramaturg Heiner Müller, który był złamany poprzez reżim NRD. Wiedzy też nie zabrakło Lemowi, który operował siedmioma językami - większość jego książek, 50 woluminów napisał w 40 lat, są one też w odpowiednio ponurej tonacji. Tylko niektóre zostały przetłumaczone na dziesiątki języków – i sprzedano je w więcej niż 45 milionów egzemplarzy. Pośród ojców literackiej fantastyki jest on jednym z najbardziej kreatywnych pisarzy, ale niestety jego pochodzenie i język zostają niestety często zapominane.

Głośną produkcją była jego egzystencjalna ekranizacja z rzędu tajemniczego dramatu „ Solaris” , którego powstały trzy różne wersje (zawsze ku niezadowoleniu Mistrza). Publika kojarzy go z szelmowskim kosmonautą – Ijon’em Tichy. Który w tandetnej niemieckiej adaptacji tego dzieła, podróżuje przez czaso-przestrzeń w podkoszulku, zaś jego rakieta bardziej przypomina mieszkanie studenckie, z końcówką kawy w dzbanku. Nora Tschirner gra jego holograficznego pomocnika. Wielowarstwowość filozoficznego podejścia książki jednak bardzo zanika. Również tłumacze jego powieści też mieli trudne zadanie: poprzez nowe słowotwórstwo czy wyrażanie ironii przez Lema w powieściach. Często zirytowany artysta przeganiał ze swego otoczenia.

Stanisław skończyłby 100 lat w niedziele 12 września, a może w poniedziałek 13 września. Trudno to stwierdzić, ponieważ jego rodzina wierząca w przesądy, i chcąc unikać pechowego 13-tego, zmieniła jego datę urodzenia. Trudno nie porównywać przypadku, kiedy to znany twórca Star Trek - Universum - Roddenberry - urodził się tylko cztery tygodnie wcześniej. W przeciwieństwie do Lema tonacja jego dzieł jest bardzo wpisana w jego biografię – Roddenberry był amantem który leżał pod palmami w Kalifornii, a który podczas drugiej wojny światowej był pilotem i który bronił świat przed faszyzmem i komunistami. Stanisław za to dorastał na ziemi polskiej, która była pomiędzy niemieckimi nazistami i sowietami. Dorastał on jako syn żydowskich intelektualistów, czyli pod żelazną ręką obydwojga reżimów dyktatorskich.

Ojczyznę Lema niektórzy nazywają Lembergiem jako połącznie nazwiska i sufiksa – berg z języka jidysz. W naszym języku narodowym jest to miasto na wschodzie kiedyś Polski, dzisiejszej Ukrainy Lwiw, a po polsku – Lwów. Centrum niegdysiejszego handlu i kultury jest uznane dzisiaj za przykład przyjaznego funkcjonowania dwóch mniejszości tak skrajnie różnych religijnie i etnicznie. Jest to też miejsce które wielokrotnie zostawało najeżdżane poprzez obcych – powtarzające się ataki Mongołów i Kozaków na tamte tereny, które międzyczasie przechodziły kolejno pod rządy Polaków, Węgrów a także Habsburgów. Zachodnio - ukraińska Republika narodowa została powołana w 1918 – i kilka tygodni później napadnięta przez Polaków. Następnie dwadzieścia lat pokoju nastąpiło w tym pięknym śródziemnomorskim mieście, w którym to wybudowano stare kamienice w przepięknych stylach. I właśnie tutaj mały czteroletni Stanisław uczył się czytać. Potem zagłębił się w medyczne książki swojego ojca a także o tematyce budowy mechanicznej maszyn. Niezwykły jest fakt, że ten dziwak kreuje fikcyjny świat, w którym potrzebne były wszelakie licencje, paszporty czy też czeki, które stworzył, a następnie stały się rzeczywistością. Lata później stwierdził on w swoim autobiograficznym eseju, że te niezwykła gra została wywołana „nieświadomym poczuciem zagrożenia” w jakim dorastał.

Polska była pierwszą ofiarą drugiej wojny światowej, już w wrześniu 1939 roku rodzinne miasto Lema musiało bronić się przed nazistowskimi najeźdźcami. Wydaje się że w idealnym czasie Hitler i Stalin zawarli pakt o nieagresji – mimo to pokoju dla Lwowa i Polski już nie było. Stanisław po latach przypomina sobie –„Nagle z ulicy wychodzą rosyjscy żołnierze, w jednej ręce trzymając pistolet a w drugiej granat. Polska była pokonana, rząd upadł, a my staliśmy wszyscy i płakaliśmy”. Stalin likwiduje inteligencje. Rodzina Lema nie ma żadnych wpływów ani pieniędzy aby uniknąć najgorszego. 18-letni maturzysta Stanisław pomimo swego burżujskiego pochodzenia może studiować medycynę. W zasadzie nie tego chciał, oraz nie był w stanie znieść widoku krwi. Lata później opowiadał w filmie dokumentalnym „Literacki kosmonauta” ze swoim cierpkim humorem: „ …w przeciwnym razie wcielono by mnie do Armii Czerwonej, a tego chciałem jeszcze mniej.” Niecałe dwa lata później Hitler obalił porozumienie z Rosją Radziecką i położenie Lema i jego rodziny było jeszcze gorsze. Pod przywództwem pochodzącego z Meerbusch zrzeszonego prawnika – Joachima Freiherr von den Leyen – praktycznie wszyscy żydzi z regionu Lwowa, zostali pojmani i wtrąceni do gett, obozów pracy czy też koncentracyjnych, a wielu z nich po prostu zamordowano. Na fałszywych papierach udaje się najbliższej rodzinie Lema uciec z getta i z obozu koncentracyjnego. Stanisław podejmuje pracę jako spawacz i mechanik, dla niemieckiej firmy, gdzie udaje mu się chyłkiem wyrabiać amunicję i przekazywać ruchowi oporu. W 1944 miasto znowu wpada w ręce sowietów. Cudem ocalały Lem ucieka do Krakowa, gdzie kończy studia. Aby uniknąć pracy jako lekarz wojskowy ( dla sowieckiej armii) nie podchodzi do egzaminu. Ceną za to jest bezrobocie.

Wkrótce rozpoczyna swoją przygodę z pisaniem – i szybko staje się z reportera – wolnego strzelca, pełnoetatowym dziennikarzem i poważnym pisarzem, który całą rzeczywistość wchłania, związuje i przemyśla. Jego styl pisarki trzeba sobie wyobrazić jako mały balkon umieszczony na wielkim skrzyżowaniu matematyki, religii socjologii, prawa, filozofii, wiedzy inżynieryjnej, astronomii oraz etyki. Gatunek w jakim tworzył – pomimo że zawsze zapierała się tego – zalicza się do since-fiction w najdalszym znaczeniu tego słowa, ponieważ był to najprostszy sposób aby ominąć cenzurę. Konwencja nie imała się go, beztrosko i jednocześnie śmiało łączy on fundamentalnie różne konstrukcje literackie takie jak: teorie chaosu czy też powieści kryminalne. ( „Katar” 1976) Aby przekazać swoje idee, stwarza krótki komplet opowiadań autorskiego gatunku - recenzja fikcji czy też przedsłowie fikcji do dzieł o nie-egzystencji. I całkiem obok opisuje on już w latach pięćdziesiątych takie środki masowego przekazu jak internet, e-booki, audiobooki, sztuczna inteligencję, wirtualna rzeczywistość, czy też druk -3D. Jego dzieła fikcji znalazły posłuch na arenie międzynarodowej, jednak najbardziej filozoficzny traktat „Summa technologiae” (1964), napisana na podstawach teorii Tomasza z Akwinu i Albertusa Magnusa, niestety ku jego niepocieszeniu nie znalazła szerszego uznania.

Prywatnie był osobą o nieprzeciętnej inteligencji z wynikiem 180, który z dużą przyjemnością zajadał popcorn przy takich filmach jak James Bond czy King Kong. Jego niepohamowana miłość do takich słodkości jak marcepan w czekoladzie czy też chałwa, dała o sobie znać – w roku 2003 - w postaci cukrzycy, która objawiła się na skutek upadku i rozległego urazu głowy. Krótki czas leżał w śpiączce, uznanej nawet jako śmierć kliniczną. „ Całkiem przyjemny stan” – stwierdza po fakcie.

Swój warsztat literacki określał tak „ Pisarz nie powinien być lustrem rzeczywistości, powinien pisać o rzeczach o których nikt przedtem nawet nie pomyślał.” Wydaje się, że łatwo tworzył on tysiące wszechświatów, które były fantastyczne a z drugiej strony bardzo realne i zabawne na swój satyryczno-gorzkawy sposób. Jak wpadł na to aby wykreować szklany księżyc, superkomputer, rozdmuchaną biurokrację, zamyślone góry, czy też manipulujące oceany? Jego odpowiedź była złożona i zaskakująca: Nie widział „ zupełnie nic” z tych obrazów przed swoimi oczami, ale zagadkowo miał on przeczucia, które „ubierał w słowa”. A po spisaniu ich, zazwyczaj sporo wyrzucał, zanim powstała finalna treść.

Prawdopodobnie jego dzieła były zabawami w mózgu Lema, który nad wyraz aktywny był, jak na człowieczka jego małej postury w dziwnym swetrze, którego dusza wcale nie była mała. Tymczasem opiekowała się nim jego muza, żona Barbara, z którą miał syna Tomasza, i stadko jamników szorstkowłosych.

Najbardziej zaskakującym ze wszystkiego jest fakt, że dzieła Lema były dziełami dlatego że na końcu dziwnego scenariusza zazwyczaj uwypuklały się ludzkie słabości. Czy to u małych czy też dużych, od powstania aż do apokalipsy: nie umiejętność komunikacji, wieczna chęć walki, głupota, chciwość czy też brak wrażliwości.

A propos „Nigdy nie miałem pojęcia ile jest idiotów na tym świecie, dopóki nie zacząłem używać internetu” – powiedział Lem już w późnym wieku. Sam projekt Wikipedii uważał za bezsensowny. Pięć elektrycznych maszyn do pisania stało i kurzyło się pod jego kominkiem, ponieważ został wierny swojemu Remingtonowi.

Stanisław Lem zmarł 27 marca 2006 roku. Na jego nagrobku jest napisane - feci quod potui, faciant meliora potentes – co znaczy zrobiłem co mogłem kto potrafi niech zrobi lepiej. Arogancki sarkazm czy przytyk? Tego nikt nie wie. Tylko przy Wikipedii Mistrz 1001 pomysłów się mylił.

Autor: 
Tłumaczenie: Małgorzata Piotrowska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama