Rozpad Daft Punk: żegnajcie, czarodzieje

Reklama

wt., 02/23/2021 - 12:18 -- MagdalenaL

 

Magiczna muzyczna odyseja dwóch Francuzów poprowadziła ich od samplowania, przez muzykę komputerową aż do dialogu z muzykami i „prawdziwymi” instrumentami muzycznymi

 „One More Time”? Nie, to już koniec. Istnieli 28 lat a więc o 18 lat dłużej od Beatlesów. Daft Punk, chluba francuskiej muzyki elektronicznej, kończy swoją działaność. Smutną wiadomość potwierdziła ich agentka Kathryn Frazier. 22 lutego, duet opublikował film na swoim YouTube’owym koncie. Utwór, zatytułowany „Epilogue” i będący częścią ich filmu „Electroma” (2006), ilustruje decyzję o rozstaniu. Pojawiają się w nim daty narodzin i śmierci zespołu: 1993 – 2021.

Thomas Bangalter w srebrnym kasku i Guy-Manuel de Homem-Christo w złotym są na pustyni. Dwaj Paryżanie stoją do siebie przodem. Srebrny Kask opuszcza powoli i melancholijnie głowę. Czyż nie jest „Human after all”, a więc istotą obdarzoną uczuciami? Ściąga bluzę, odwraca się. Złoty Kask wprawia elektroniczny zegar bomby z opóźnionym zapłonem w ruch. Bomba znajduje się na plecach Srebrnego Kasku który oddala się i w końcu wylatuje w powietrze. Zbyt ludzka bomba. Zauważmy, że Złoty Kask (Guy-Manuel de Homem-Christo) nie wybucha, stoi wyprostowany. Jak to rozumieć? Czy to Bangalter (lubiący powtarzać, że czyta instrukcje obsługi swoich domowych sprzętów raz w miesiącu) jest tym, który chciał odejśc?

Żegnajcie, czarodzieje. Choć zespół Daft Punk wydał tylko cztery albumy to dzięki unikatowemu brzmieniu, zrodzonemu z połączenia house’u i funku oraz niesamowitemu talentowi był najlepszym produktem eksportowym francuskiej kultury popularnej. Może duet wyczerpał wszystkie swoje zasoby i doszedł do kresu swojej muzycznej odysei? Ta ostatnia zaczęła się od fascynacji samplowaniem, przerodziła się w tworzenie muzyki komputerowej a zakończyła na dialogu z muzykami i „prawdziwymi” instrumentami muzycznymi. Negacja negacji? Nieprzekraczalne przekroczenie?

Jak francuski groove złamał amerykańską hegemonię

Być może po sukcesie ich ostatniej płyty „Random Access Memories”, uznaną za najlepszy album roku 2013 na rozdaniu Grammys Award, trudno im było iść dalej, być „harder”, „better”, „faster”, „stronger”? Wspomnianego wieczoru ich piosenkę „Get Lucky” śpiewali, obok dwóch robotów „Made in France” również Pharrell Williams, Nile Rodgers i Stevie Wonder, trzech królów czarnej amerykańskiej muzyki, reprzentujący trzy jej pokolenia. Z punktu widzenia symbolicznej rangi, to trochę tak, jakby popularny powojenny piosenkarz Charles Trenet śpiewał swój przebój „Mam’zelle Clio” z akompaniamentem Milesa Davisa. Po raz pierwszy i może ostatni francuski – albo przynajmniej francuskojęzyczny -  groove przełamał amerykańską hegemonię na międzynarodowej muzycznej szachownicy.

Podczas pewnego wywiadu, który przeprowadzałem z Joseph Mountem z angielskiej grupy Metronomy, powiedział mi on, że będą grali utwór „Get Lucky” na ślubie syna, który mu się właśnie urodził. Tak jak gra się „Billie Jean” Michaela Jacksona. Nigdy nie przeceni się wpływu Daft Punk na innych muzyków. Byli naśladowani przez prawie wszytskich od Tame Impala do Bryana Ferry’ego. Jedni wolą proste i metaliczne dźwięki Daft Punka z „Da Funk” inni słodkie i kołyszące brzmienia z „Lose Yourself to Dance”. Tu nie trzeba wybierać.

W 2016, Daft Punk wyprodukował wdzięczny „I Feel It Coming” Kanadyjczyka The Weeknd, jeden z ich wielkich sukcesów. „I Feel It Coming”? Nie, osobiście ta decyzja zespołu mnie zaskoczyła. Ale nie mam wątpliwości, że rozstanie Thomasa Bangaltera i Guy-Manuela de Homem-Christo może przyćmić rozejście się Kanye Westa z Kim Kardashian.

 

Autor: 
Autor: Fabrice Pliskin, tłumaczenie: Bazyli Chara
Źródło: 

nouvelobs.com

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama