Ekscentryczny serial WandaVision jest tym, czego potrzebuje gatunek fikcji o superbohaterach

Reklama

pt., 02/19/2021 - 19:56 -- MagdalenaL

Elizabeth Olsen jako Wanda Maximoff i Paul Bettany jako Vision w serialu WandaVision / Fot. Marvel Studios

Nie sposób obejrzeć WandaVision jednym ciągiem. Właśnie dlatego zasługuje na pochwałę.

O co do diabła chodzi z tym wyjątkowym serialem, który wcale nie miał być wyjątkowy?

Pierwsze trzy odcinki WandaVision to z pewnością niewiele więcej niż hołd oddany historii amerykańskiej telewizji, lub, mówiąc dokładniej, gatunkowi sitcomów. W pierwszym odcinku – czarno-białym, całkowicie utrzymanym w klimacie lat pięćdziesiątych – Wanda i Vision wprowadzają się na zaciszne przedmieścia Westview. Następny odcinek jest odą do lat sześćdziesiątych, a późniejsze powielają kolorystykę, styl, grę aktorską, ujęcia kamery, kadrowanie, śmiech z taśmy i efekty klasycznych sitcomów z lat 70., 80. i 90., takich jak Kocham Lucy, The Brady Bunch i Pełna Chata. Ale dlaczego?

Vision pracuje w biurze, Wanda spełnia rolę gospodyni domowej. Jednakże ta dwójka jest, rzecz jasna, superbohaterami – Wanda (olśniewająca Elizabeth Olsen) jest czarownicą posługującą się telekinezą, a Vision (równie olśniewający Paul Bettany) to syntetyczny android; oboje muszą ukrywać swoje zdolności przed swoimi normalnymi sąsiadami.

 Wanda i jej obowiązki domowe w odcinku w klimacie lat 70 / Fot. Marvel Studios

W takim początku serialu leży jego piękno – i właściwie jego ekscentryzm. Bez żadnych wyjaśnień. To, że nic się nie zgadza, powoli staje się częścią serialu. Widz zyskuje większy wgląd w to, co się tak naprawdę dzieje, po czwartym odcinku.

Robi się jeszcze dziwniej, kiedy widz przypomni sobie, że WandaVision jest częścią tak zwanego Marvel Cinematic Universe (MCU); a raczej, że wchodzi w skład franczyzy niewymagających filmów o superbohaterach takich jak Iron Man i Black Panther, których całkowity zysk liczy się w dziesiątkach miliardów. Po tym, jak wszystkie wątki filmowe połączyły się zgrabnie ze sobą w filmie Avengers: Endgame, nadszedł czas na nową fazę franczyzy – i Disney zdecydował się ją rozpocząć niejednoznacznym serialem WandaVision.

<iframe width="590" height="357" src="https://www.youtube.com/embed/sj9J2ecsSpo" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>

Aby wszystko sobie dobrze poukładać w głowie, potrzebna jest pewna wiedza z poprzednich filmów: Wanda i Vision byli parą do momentu, w którym Wanda została zmuszona poświęcić życie Visiona, by powstrzymać złego Thanosa przed usunięciem połowy całego życia we wszechświecie. Plan niezupełnie się powiódł – śmierć Visiona okazała się na nic, a Wanda była częścią tej połowy, która zniknęła po pstryknięciu Thanosa. Ostatecznie wszystko się ułożyło po katastrofalnym finale (w Avengers: Endgame). Nie licząc losów Visiona, który dalej nie żył.

Do tej pory! W połowie serialu elementy układanki zaczynają znajdować swoje miejsce, i szczerze mówiąc, kiedy WandaVision zostaje wciągnięty w uniwersum Marvela, to traci część swojego dwuznacznego uroku. Ale kiedy tylko widzowi zaczyna się wydawać, że wie, o co chodzi, perspektywa przybiera zmienny obrót.

WandaVision to nie pierwszy serial telewizyjny MCU, ale podczas gdy dość sztampowe produkcje Netflixa takie jak Daredevil czy Jessica Jones mają pewną odrębność, tak serial WandaVision jest głęboko powiązany z kinowymi blockbusterami i przybiera formę wprowadzenia do tego, co nadejdzie. Fakt, że właściciel serialu, Disney – który ma już na koncie solidny spin-off Gwiezdnych Wojen, The Mandalorian – zaserwował coś nieoczywistego zarówno fanom Marvela, jak i nowym widzom, stanowi powiew świeżości wśród powtarzającego się szablonu, w którym filmy Marvela utknęły w ostatniej dekadzie.

Obejrzyj serial WandaVision na Disney+

Tłumaczyła Anna Polny

Autor: 
Joris Belgers
Źródło: 

trouw.nl

Polub Plportal.pl:

Reklama