Z bombami cuchnącymi przeciwko seksizmowi

Reklama

pon., 10/05/2020 - 13:11 -- MagdalenaL

Hałasowały i rzucały zgniłymi owocami – przed 50 laty feministki rozpędziły galę Miss World w Londynie. Fakt, że tego wieczoru po raz pierwszy czarnoskóra kobieta Jennifer Hosten wygrała konkurs piękności, przeszedł niezauważony.

W autobusie siedzi 58 najpiękniejszych kobiet świata, odstawione, rozbawione i stremowane. Na ulicy burzy się grupa bardzo wściekłych feministek. Mają tabliczki z napisami: „nie jesteśmy ładne, nie jesteśmy brzydkie, jesteśmy wściekłe!”, „Miss World Man’s World” i „Targ bydlęcy”. Na innym widnieje: „Wy biedne krowy”.

Policja zabarykadowała wejście do londyńskiego Royal Albert Hall, gdzie w zimny, wilgotny wieczór 20-go listopada 1970 roku odbędzie się jedno z największych wydarzeń telewizyjnych roku: gala Miss World. Z około 100 milionami widzów na całym świecie, w tym 22 milionami w Wielkiej Brytanii. Ale tym razem wszystko będzie inaczej – demonstracja przed wejściem to tylko początek.

Gdy autobus się zatrzymuje, działaczki na rzecz praw kobiet biją go pięściami i próbują przewrócić. W pewnym momencie zaczynają śpiewać „We shall overcome”. Kilka królowych piękności w autobusie dołącza do śpiewu, inne boją się wydać z siebie głos. Wśród nich jest Jennifer Hosten, stewardessa i spikerka radiowa. Ma 22 lata, 174 cm wzrostu, wymiary: 91-60-97. Próbuje opanować oddech za pomocą ćwiczeń jogi.

Dziś ma 72 lata i jest babcią pięciorga wnucząt. „Nie rozumiałam na początku, co kobiety rozumiały przez „targ bydlęcy”, mówi Hosten przez telefon i się śmieje. „Konkurs był dla mnie ogromną szansą”. Ponieważ jest ciemnoskóra i pochodzi z małoznaczącego kraju, wyspy Grenada, położonej wśród wód lazurowo niebieskiego Morza Karaibskiego.

Jesienią 1970 roku pełna dumy Jennifer Hosten przyleciała do Londynu, aby tam feministki ukradły show. Głośny protest przeciwko podglądaniu kobiecych ciał Miss World stanowi główny punkt filmu „Missbehaviour” brytyjskiej reżyser Philippy Lowthorpe, który od czwartku można oglądać w niemieckich kinach.

Piękna, ale niewidoczna

W główną rolę obrończyni praw kobiet i ówczesną studentkę historii Sally Alexander wciela się Hollywoodzka gwiazda Keira Knightley. Mniej znana czarnoskóra aktorka Gugu Mbatha-Raw wciela się w rolę Jennifer Hosten – zwyciężczyni konkursu piękności. W tym historycznym momencie z całej siły ścierały się ze sobą seksizm, rasizm i feminizm.

„Byłabyś właściwą osobą do reprezentowania Grenady w konkursie Miss World”, tym komplementem miss Gujany, pasażerka samolotu, doprowadziła niegdyś do śmiechu wysoką stewardessę Jennifer Hosten. W wyborach Miss Grenady wzięła udział dla zabawy, jako przysługa dla koleżanki, której mama organizowała konkurs.

Wbrew oczekiwaniom Hosten wygrała i zgodziła się wystąpić jako reprezentantka Grenady w 1970 roku w wyborach Miss World. „Uważałam to za quasi obywatelski obowiązek”, napisała Hosten w swojej wydanej w marcu autobiografii „Miss World 1970”. Hosten biegała i opalała się, w Trinidadzie kupiła złotą, szydełkowaną suknię na galę, wkuwała na pamięć historię swojego kraju. Po raz pierwszy w historii malutki, karaibski kraj brał udział w konkursie piękności i mało kto dawał szanse nowicjuszce.

„Ludzie mylili Grenadę z hiszpańskim miastem Grenada, dziennikarze nie interesowali się mną zbytnio”, opowiada Hosten. Była „Miss Nobody”, piękna, ale niewidoczna. Wieczór przed galą organizator Eric Morley wybrał 15 dziewczyn – 14 było białych. Tylko one miały prawo wziąć udział w próbie generalnej w obecności mistrza. Hosten należała do pozostałych 43 dziewczyn.

I tak ćwiczyła, na własną rękę. Rozczarowana i coraz bardziej zdenerwowana: w nocy przed wyborami lewicowi terroryści z Angry Brigade zaatakowali autobus BBC w pobliżu Royal Albert Hall. Nikt nie został ranny – jednak niepokój wzmagał zdenerwowanie. Zanim Hosten założyła swoją złotą suknię, zmyła swoje złe samopoczucie dwoma Heinekenami.

Czego nie mogła się spodziewać: niektóre feministki przywdziały szale i wmieszały się w publikę gali. W ich torebkach były zapałki i zgniłe owoce, ulotki, bomby cuchnące i z mąki. Planowały one zakłócić imprezę, gdy wszystkie kandydatki wejdą na scenę w strojach kąpielowych. „Na polecenie wszystkie miałyśmy się odwrócić, żeby jury mogło obejrzeć nasze pośladki. Nawet wtedy, w 1970 roku, uważałam, że to złe”, wspomina Hosten.

Feministki długo nie wytrzymały, jednak na swoich miejscach. Gdy amerykański komik Bob Hope opowiadał jeden seksistowski żart za drugim, mówił bez ironii o „targu bydlęcym” i muczał jak krowa do mikrofonu, Sarah Wilson wybuchła ze złości. Zerwała się z miejsca i zakręciła grzechotką w powietrzu.

Korona zwyciężczyni ciężka jak ołów

Jej towarzyszki broni również powstały, skandowały slogany i celowały pociskami w stronę sceny. „Stałyśmy za kurtyną, słyszałyśmy eksplodujące bomby z mąki, nie rozumiałyśmy, co się tam dzieje”, mówi Hosten. Siły porządkowe weszły na salę i wyprowadzili feministki. Niektóre z nich spędziły noc w więzieniu dla kobiet Holloway i zostały ukarane grzywną.

Jednak nikt nie mógł odebrać im spektakularnego wystąpienia przez milionową publicznością: The Guardian opisał protest na wyborach Miss World, jako najbardziej dramatyczną akcję feministyczną od czasu, gdy sufrażystka Emily Davison w 1913 roku rzuciła się przed konia króla (był to ogier). Wiele Brytyjek dołączyło do ruchu kobiet po wydarzeniu z 1970 roku – protest zadziałał jak katalizator.

Jednak Jennifer Hosten, pierwszej czarnoskórej Miss World, feministki zepsuły triumf. W zamieszaniu przeszedł niezauważony też fakt, że drugie miejsce również zajęła czarnoskóra Pearl Jansen, Miss Afryki Południowej, wygryzła też Miss Południowej Afryki – kraj apartheidu wystawił wówczas dwie Miss.

Złota korona zwyciężczyni wydawała się wtedy ciężka, jak ołów, mówi zwyciężczyni Hosten. Jej duma mieszała się z przerażeniem po tym, jak po wyborach wybuchła w Wielkiej Brytanii brudna debata publiczna. „Ukartowana gra!”, truły tabloidy, ponieważ w jury zasiadał premier Grenady Eric Gairy.

Zwolennicy Miss Szwecji protestowali przed halą, rywalki Hosten również dolewały oliwy do ognia: „Ona nie ma nawet dobrej figury. Coś tam było nie tak”, pomstowała Miss Irlandii. „Nigdy nie powinna była wygrać”, dodała Miss Australii. „Nie mam nic do czarnych dziewczyn, ale to jak ona mogła wygrać, jest dla mnie tajemnicą”, wrzeszczała Miss Szwajcarii.

Królowa piękności stała się dyplomatką

Oburzenie nie opadło nawet wtedy, gdy jury ujawniło procedurę głosowania, aby podważyć zarzut oszustwa. „Po prostu czas nie był odpowiedni dla czarnoskórej Miss World”, ubolewa Hosten. Dla mniejszości na całym świecie stała się jednak bohaterką, symbolem nadziei. „Gdziekolwiek pojechałam, czy to do Maorysek w Australii, do Indii, czy do Afryki, ludzie wszędzie mnie hucznie przyjmowali i identyfikowali się ze mną”, mówi Hosten.

Przez rok pławiła się w blasku tytułu i podróżowała po świecie z prowadzącym Hope’m, aby zabawiać amerykańskich żołnierzy. Wtedy Hosten pożegnała się z biznesem-glamour. Była królowa piękności przeprowadziła się do Kanady, studiowała nauki polityczne i pracowała w służbie dyplomatycznej, m.in. w Bangladeszu. Próbowała też swoich sił, jako rolnik i właścicielka majątku. W wieku 60 lat ponownie zapisała się na uniwersytet, tym razem na psychologię. Pracuje teraz jako psychoterapeutka od 2019 roku.

Film to pomija. „Pozwolono wprawdzie wypowiedzieć się tamtym feministkom. To, co stało się ze mną po konkursie, nie jest jednak pokazane w filmie „Missbehaviour”, ubolewa Hosten.

Jednak to właśnie mogło być, obok feministycznej agendy, centralnym, budującym przesłaniem filmu: „jeśli wierzysz w siebie i nie słuchasz narzekania innych na twój temat, możesz odkryć siebie na nowo. A nawet dostać się na szczyt”, mówi Jennifer Hosten. „Niezależnie od koloru skóry, płci i pochodzenia”.

Autor: 
Tłum. Aleksandra Wereska
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama