Krzysztof Kowalewski o PiS. "Kropka w kropkę jak ci z PRL"

Reklama

śr., 09/09/2020 - 20:49 -- zzz

Krzysztof Kowalewski udzielił wywiadu, w którym w gorzkich słowach komentuje obecną rzeczywistość polityczną w Polsce. Jak stwierdził aktor - "przehandlowaliśmy wolność". - Jedni za 14. emeryturę, drudzy za parę stówek. Tanio, ale też towar dla niektórych nie był tak wartościowy, jak myśleliśmy w 1989 r. - powiedział w rozmowie z "Polityką".

Na początku rozmowy przypomniano sprawę sprzed kliku lat, kiedy za wypowiedź o Jarosławie Kaczyńskim złożono na Krzysztofa Kowalewskiego donos do prokuratury.

 

 

- To rzeczywiście smutna władza, żeby straszyć ludzi więzieniem za żarty. Ale skoro można pałować za bycie gejem, to dlaczego nie - przyznał aktor w rozmowie z "Polityką".

- Spod jednej gwiazdy jest ta i tamta władza. Mentalność mają kropka w kropkę jak ci z PRL, wiem, bo się na tamtych i na tych napatrzyłem. Kurski to jest człowiek mentalnie rodem z Radiokomitetu. Morawiecki to byłby idealny dyrektor zjednoczenia - ocenił.

Krzysztof Kowalewski w rozmowie z Juliuszem Ćwieluchem nawiązał do afery z Januszem Gajosem. - Ja nawet zostałem prostakiem na długo przed kolegą Gajosem, i to nie tylko z racji starszeństwa wiekiem - zażartował. Aktor w wywiadzie ocenił, że politycy partii rządzącej początkowo "robili jakieś umizgi i podejścia pod inteligencję". - Ale jak się nie udało, to teraz okazuje się, że Janusz Gajos to prostak - powiedział.

W ocenie Kowalewskiego, Polacy "przehandlowali wolność". - W ciężkich czasach Polacy zawsze bronili się żartem. Dzisiaj czasy są duszne. Nie tyle idziemy ku katastrofie, co pełzniemy. Ubabrani w tym błocie, którym nas oblepiają. Niby nic się nie dzieje, a jednak czuć, że toniemy w bagnie. W PRL było łatwiej, bo wróg był jasno określony. Z jednej strony oni, z drugiej my. Czerwony kontra reszta świata. (...) Ludzie potrzebowali wentyla i żart dawał im tę namiastkę wolności. Wolność była wtedy wartością - podkreślił.

Przehandlowaliśmy i wolność. Jedni za 14. emeryturę, drudzy za parę stówek. Tanio, ale też towar dla niektórych nie był tak wartościowy, jak myśleliśmy w 1989 r. - powiedział Kowalewski.

 

Zdaniem aktora, Polacy są "karmieni mitem narodu wybranego". - To sztuczne, pompowane ego w zetknięciu z rzeczywistością musi rodzić frustrację. A ta władza ją rozładowuje. Według nich Polak sam w sobie to ideał. Nie wszystko poszło idealnie, ale to przez obcych. Ruski zabrał wolność, Żyd chce zabrać kamienicę, a Europa tożsamość - przyznał.

Aktor nie szczędził też krytycznych słów pod adresem hierarchów Kościoła katolickiego. - Dzisiaj, jak widzę wystąpienia episkopatu, to mam wrażenie, że to jakaś grupa rekonstrukcyjna. Zblatowani z władzą, intelektualnie mający niewiele do zaproponowania starsi panowie. (...) Wiem, że współczesny świat tak szybko się zmienia, że można się pogubić. Oni pogubili się do kwadratu. Ten ślub Kurskiego, sam z siebie rodem z Gombrowicza, to przecież dla prawdziwego katolika musiał być ciężki cios - skrytykował.

Krzysztof Kowalewski znany jest głównie z licznych ról komediowych. Na ekranie zadebiutował w 1960 r. w filmie Aleksandra Forda "Krzyżacy". Znany m.in. z filmów Stanisława Barei - "Nie ma róży bez ognia" (1974), "Brunet wieczorową porą" (1976), "Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz" (1978), "Miś" (1981). Zagrał też w popularnym serialu "Daleko od noszy", gdzie wcielał się w magistra Romana Łubicza.

Autor: 
ZZZ
Źródło: 

onet

Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama