„Amatorki” – miłość jak choroba

Reklama

śr., 11/18/2015 - 23:20 -- Administrator

Jaka jest recepta na udaną adaptację sceniczną? Ciekawy temat, niebanalne dialogi, oryginalny pomysł, a przede wszystkim pełne zaangażowanie aktorów. Wszystkie te elementy skumulowały się w spektaklu „Amatorki”, wystawianym w gdańskiej Malarni Teatru Wybrzeże.

Sceniczny tekst „Amatorek” autorstwa Michała Buszewicza powstał na podstawie prozy węgierskiej noblistki Elfriedy Jelinek. Opowiada historię dwóch par: Brigitte i Heinza oraz Pauli i Ericha. Głównym tematem spektaklu są toksyczne relacje między kobietą a mężczyzną. Oparte na patriarchalnym postrzeganiu rzeczywistości stosunki obrazują swego rodzaju zależność od przedstawicieli płci męskiej. Brigitte i Paula od początku znajdują się na przegranej pozycji. Mieszkające na wsi młode kobiety muszą walczyć o uczucie. Cechuje je niezaspokojone pragnienie miłości, a także życiowej stabilizacji, którą utożsamiają z silnym męskim ramieniem. Heinz i Erich o nic nie zabiegają. Posiadają przynależną mężczyznom władzę, więc to oni rozdają karty. W spektaklu dominuje perspektywa kobieca. To bohaterki inicjują pewne działania, a ich partnerzy wyłącznie na nie reagują. Kobiety usilnie dążą do zdobycia mężczyzny. I nie wynika to tylko z tradycyjnego zakochania się. Z ich słów wyczytać można pewną interesowność. Dlatego uzasadnione wydaje się twierdzenie, że ukazany w „Amatorkach” świat opiera się na kalkulacji i planach. Obok pełnego szczerych emocji wyznań słyszymy mocne akcenty języka biznesowej transakcji. 

W wyreżyserowanym przez Ewelinę Marciniak przedstawieniu próżno szukać klasycznie zarysowanej fabuły. Obserwujemy złożone z polifonicznych monologów sceny. Postacie przemawiają najczęściej w trzeciej osobie. Zakładają w ten sposób ochronny pancerz, który pełni funkcję autokontroli oraz kamufluje emocje. Jednak w gdańskiej inscenizacji nie słowa są najważniejsze, lecz rozbudowany język gestu i ciała. Ułożone przez Dominikę Knapik konfiguracje choreograficzne wyrażają niekiedy więcej, niż poszczególne zdania. Umiejętnie skomponowane ruchy nie drażnią sztucznością, wręcz przeciwnie – pomagają w zrozumieniu bohaterów, motywacji, jakimi się kierują. Dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu ciał aktorów twórcy spektaklu w niezwykle sugestywny sposób prezentują poddańcze, brutalne relacje damsko – męskie, których podstawą są zakorzenione w ludzkiej świadomości reguły patriarchatu. Marciniak z Buszewiczem pokazują, jak od marzenia o wielkiej miłości dochodzimy do upokorzenia, a nawet patologii. Trafną decyzją było połączenie trudnego tematu z lekką, farsową formą prezentacji. Zabawne dialogi wywołują śmiech na widowni. Pełno w nich ironii i groteski. Lecz entuzjazm ten nie trwa długo, gdyż reżyserka przeplata kipiące humorem sceny z sekwencjami, mającymi wywołać przygnębienie wśród publiczności. 

Jednym z atutów spektaklu są idealnie dobrani aktorzy, którzy od początku do końca wykazują pełne zaangażowanie w swoje role. Dorota Androsz (Brigitte), Katarzyna Dałek (Paula), Piotr Biedroń (Heinz) i Piotr Domalewski (Erich) stworzyli postacie autentyczne, pełnokrwiste. Ich bohaterowie przykuwają uwagę przez całe półtorej godziny trwania przedstawienia. Jest to umiejętność, którą nie każdy artysta dysponuje. Zbudowany przez nich schemat ofiara – oprawca nie pozostawia odbiorcy obojętnym. Na uznanie zasługują również epizodyczne role Matki (Małgorzata Brajner) i Ojca (Krzysztof Matuszewski). Oklaski za odwagę, perfekcyjne przygotowanie oraz – nie bójmy się użyć tego słowa – spalanie się aktorów na scenie. 

Charakteryzujące się szybkim tempem i dyscypliną gry aktorskiej „Amatorki” bez wahania można określić jako interesujące, warte odnotowania wydarzenie teatralne. Dopracowany w najdrobniejszym szczególe spektakl został bardzo ciepło przyjęty zarówno przez publiczność, jak i krytyków. Twórcy zdołali wykreować przejmującą, skrajnie pesymistyczną wizję opresyjnego świata. Przyjętą przez nich konwencję wyróżniają umowne chwyty, w których na pierwszy plan wysuwa się ciało. Dzięki umiejętnie prowadzonej historii efektowna forma nie przesłania równie ważnej treści.

Marta Cebera

Polub Plportal.pl:

Reklama