Metallica Symfonicznie to znakomity sukces

Reklama

pt., 12/25/2020 - 22:39 -- MagdalenaL

Miłość kipi między hardrockiem i klasyczną muzyką. Metallica właśnie obchodzi dwudziestolecie płyty „S&M”.

Już podczas wprowadzającego utworu „The ecstasy of gold” czuć, że nadchodzi coś wielkiego. Gęsia skórka jest czymś nieuniknionym, kiedy ogłuszająca radość blisko 20 000 fanów wypełnia Chase Center w San Fransisco na 20-letnim jubileuszu płyty „S&M”. Uwieczniony sukcesem livealbum zespołu Metallica wzmocnił związek między metalem, a muzyką symfoniczną.

Ponowne zjednoczenie z orkiestrą symfoniczną z San Francisco nie jest wielkim zaskoczeniem. Jest to dobrze zaaranżowana historia w której najważniejsze momenty nakładają się na siebie. „No leaf clover” oraz ”The outlaw torn” brzmią równie magicznie dzisiaj, jak i dwadzieścia lat temu. „Halo on fire” oraz ”Confusion” przybierają nieoczekiwanie okazałą renomę.

Kiedy Metallica wraz z orkiestrą wyciska swoje piętno na kompozycji Alexandra Mosolovsa „The iron foundry”, efekt końcowy staje się nieprzeciętny. Może jednak najbardziej wzniosłym momentem jest tchnięcie nowego życia w „Death magnetic” – ukrytego „The unforgiven III”, przez Jamesa Hetfielda. Kiedy wokalista odkłada swoją gitarę na bok i wkłada całe serce w śpiew, w towarzystwie pełnych klimatu instrumentów smyczkowych, efekt chwyta publikę za serce. Chyba nawet samego Hetfielda. Kiedy kamera się przybliża, okazuje się, że jego oczy są nabiegłe krwią, a łzy pojawiają się w ich kącikach. Wiedza o tym, że piosenkarz po raz kolejny poradził sobie z problemem alkoholowym dzięki odwykowi, przyprawia o szereg dodatkowych emocji. A kiedy sam Scott Pingel przekłada solo Cliffa Burtona „(Anasthesia) Pulling Teeth” na specjalnie dostosowanym kontrabasie, ciężko jest się nie wzruszyć.

Poznając bliżej zarówno dyrygenta Edwina Outwatera, jak i innych członków orkiestry, wyjawiają oni, że mieli trudności, aby uchwycić raz sentymentalny, raz wybuchowy klimat na arenie. W następstwie słuchając ulubionych utworów publiczności takich jak ”Nothing else matters:, „For whom the bell tolls” oraz „Enter sandman”. Dzięki wolnemu od fałszu dźwięku, dobrym zdjęciom oraz właściwym przycięciom „S&M2”, które zostały uwiecznione na dwóch koncertowych wieczorach we wrześniu poprzedniego roku, można usiąść spokojnie w salonie i wprowadzić się w koncertowy nastrój przed telewizorem.

Kogo trzeba przekupić, aby móc teraz usłyszeć „Welcome home (sanitarium)” czy „Fade to black” w symfonicznej szacie?

Autor: 
Sofia Bergström, Tłum. Marzena Mamuszka
video: 
Polub Plportal.pl:

Reklama