Robert Morse, dwukrotny laureat nagrody Tony, zmarł w wieku 90 lat

Reklama

pon., 04/25/2022 - 23:43 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Richard Shotwell

Zmarł Robert Morse, zdobywca nagrody Tony za rolę przezabawnie zuchwałego wspinacza korporacyjnego w filmie Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć, a także drugiej nagrody, którą otrzymał pokolenie później za rolę błyskotliwego, niespokojnego Trumana Capote w filmie Tru. Miał 90 lat.

Jak poinformował David Shaul z agencji BRS/Gage Talent, Morse zmarł w środę w swoim domu po krótkiej chorobie.

Chłopięco przystojny Morse po raz pierwszy zdobył sławę na Broadwayu w latach 50-tych, a w latach 60-tych dostał kilka ról w hollywoodzkich komediach. "Uważam się za aktora – nieśmiało" powiedział w 1964 roku gazecie „Los Angeles Times". „Uwielbiam aktorstwo. To wspaniały sposób na wykorzystanie ciała i umysłu... Z całą pokorą masz nadzieję, że robisz coś wartościowego".

Ostatnio wcielił się w postać autokratycznego i ekscentrycznego szefa agencji reklamowej w serialu Mad Men, hicie stacji AMC, który zadebiutował w 2007 roku. Rola Berta Coopera przyniosła mu pięć nominacji do nagrody Emmy dla najlepszego aktora gościnnego w serialu dramatycznym.

„Promieniował nikczemną radością; nie sposób było go oglądać, nie podzielając natychmiast jego radosnego zachwytu" – napisał dramaturg Paul Rudnick. Jason Alexander napisał na Twitterze: „Jego praca była przesiąknięta radością i radością było z nim przebywać".

Morse miał już ugruntowaną pozycję na Broadwayu i dwie nominacje do nagrody Tony, kiedy w wieku 30 lat zyskał ogólnokrajową sławę jako gwiazda przebojowej satyry na życie korporacyjne Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć Abe'a Burrowsa i Franka Loessera z 1961 roku. Spektakl zdobył zarówno nagrodę Pulitzera, jak i nagrodę Tony za najlepszy musical i był wystawiany przez ponad trzy lata.

J. Pierrepont Finch, w którego wcielił się Morse, był mistrzem korporacyjnego backstabbingu – z szczerbatym uśmiechem – gdy z myjącego okna na Manhattanie stał się tytanem w firmie World Wide Wicket z pomocą małego poradnika na temat polityki biurowej.

Tytuły piosenek w musicalu sugerują, że świat biznesu jest na czasie i przed feminizmem: The Company Way – piosenka przewodnia dla „yes-menów"; A Secretary Is Not a Toy – piosenka, w której mruga się okiem do biurowych zalotów; Coffee Break – hołd dla kofeiny; oraz hymn, który Finch śpiewa sam sobie: I Believe in You. Finch podporządkowuje się starzejącemu się szefowi, granemu przez Rudy'ego Vallee, piosenkarza z lat 20. ubiegłego wieku, przyłączając się do jego piosenki Grand Old Ivy.

„Wyobraźmy sobie współpracę Horacego Algera i Machiavellego – oto Finch, nieustraszony bohater tej wyprawy do kanionów handlu" – pisze „The New York Times". „W wykonaniu Roberta Morse'a, który z niesłabnącą brawurą i dowcipem gra Fincha, jest on pomarszczonym aniołem ze smugą Lucyfera".

W filmowej wersji Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć z 1967 roku zrezygnowano z kilku piosenek, ale poza tym zachowano wierność scenicznemu oryginałowi. Powrócił Morse, a także Vallee.

Jednak kariera filmowa Morse'a w dużej mierze nie rozwinęła się.

Na Broadway powrócił w 1972 roku i zdobył kolejną nominację do nagrody Tony za rolę w Sugar, musicalowej wersji Some Like It Hot producenta Davida Merricka. W komedii Billy'ego Wildera o dwóch muzykach, którzy przebierają się za kobiety, aby uciec przed morderczymi gangsterami, Morse wcielił się w rolę Jerry'ego, graną przez Jacka Lemmona.

Tru, jednoosobowe przedstawienie oparte na tekstach Capote'a, ożywiło karierę sceniczną Morse'a w 1989 roku.

„Jego Capote jest szalenie zabawny, chytry i gotowy do opowiedzenia niewybrednego dowcipu o Królowej Mamie, zrugania Roberta Gouleta czy rapsodycznego wspomnienia o tym, jak stepował dla Louisa Armstronga..." – napisał w swojej recenzji krytyk teatralny Associated Press, Michael Kuchwara. „Ale Capote ma też swoją rozpaczliwą stronę, a Morse jest w stanie sprostać temu bólowi".

W 1993 r. telewizyjna wersja Tru (PBS) przyniosła Morse'owi nagrodę Emmy dla najlepszego aktora w miniserialu lub filmie specjalnym. (W 1995 roku na Broadwayu wystawiono kolejną wersję Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć, za którą nagrodę Tony otrzymał Finch, czyli Matthew Broderick).

Telewizyjny serial Mad Men przywrócił Morse'a do środowiska Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć – polityki biurowej na Manhattanie, w stylu lat 60.

Kiedy Morse wylądował w Hollywood po triumfie w Jak dojść na szczyt i się nie zmęczyć, felietonistka Hedda Hopper przewidywała w 1963 roku: „Jeśli Robert Morse wypadnie na ekranie tak, jak na scenie, nastolatki będą na niego krzyczeć, a matki będą chciały go adoptować. Ma wrodzony zmysł komediowy i zabawną twarz, która mu towarzyszy".

Wśród jego filmów znalazł się The Loved One, czarna komedia z 1965 r. opowiadająca o zetknięciu Anglika z Hollywood i przemysłem pogrzebowym, oparta na satyrycznej powieści Evelyna Waugha.

„Nie myślę o tym, czy dany film pomoże czy przeszkodzi mi w karierze" – powiedział Morse gazecie Los Angeles Times, gdy film był już w produkcji. „Myślę o tym, z kim pracuję". Wśród jego współpracowników w Loved One byli Jonathan Winters, John Gielgud i Tab Hunter.

Morse urodził się 18 maja 1931 r. w Newton w stanie Massachusetts. Na Broadwayu zadebiutował w 1955 r. w sztuce The Matchmaker.

Za dwie kolejne role otrzymał nominacje do nagrody Tony: w 1959 r. dla najlepszego aktora w sztuce teatralnej za rolę w filmie Say, Darling oraz w 1960 r. dla najlepszego aktora w musicalu za rolę w filmie Take Me Along, w którym wystąpił również Jackie Gleason.

Say, Darling była komedią opowiadającą o doświadczeniach młodego pisarza, którego powieść zostaje przekształcona w spektakl na Broadwayu. Sztuka powstała w oparciu o historię powstania Piżamowej rozgrywki, a postać Morse'a, „chłopca-producenta", który nie znosił, gdy go tak nazywano, była wzorowana na Haroldzie Prince'ie, współproducencie Piżamowej rozgrywki.

Podsumowując swoją karierę, Morse powiedział w 1989 roku gazecie The New York Times: „Wszystko się zmienia. Nigdy nie dostałem szansy zagrania w sztuce czy filmie, w którym grałbym ojca, miałbym rodzinę, mógłbym coś poczuć lub pokazać. To dzikie dziecko we mnie nigdy nie miało szansy dorosnąć".

Powiedział, że z powodzeniem walczył z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, ale dodał: „Nie sądzę, aby picie przeszkadzało mi w pracy. Wykonywałem swoją pracę. Problemem były pozostałe 22 godziny".

Jednak o swojej karierze powiedział: „Nie myślałem, że to się skończy albo nie skończy. Po prostu szedłem do przodu. Jednego dnia słyszysz: ‘Kochamy cię, Bobby’. Następnego dnia robisz podkłady głosowe".

Pozostało mu pięcioro dzieci: syn Charlie i cztery córki: Robin, Andrea, Hilary i Allyn.

Autor: 
Mark Kennedy / tłum. Karolina Bejma
Polub Plportal.pl:

Reklama