15 powodów, aby zakochać się w kinie hiszpańskim, CZ. 2

Reklama

sob., 05/08/2021 - 21:34 -- MagdalenaL

Link do pierwszej części artykułu:

https://art.plportal.pl/artykuly/widowisko-kino/15-powodow-aby-zakochac-sie-w-kinie-hiszpanskim-cz-1

 

Sprawdzamy/powracamy do wielkich filmów hiszpańskich, jakie pojawiły się na rozdaniu Nagród Goya, na wszystkich 34 edycjach, abyś żadnego nie przegapił.


Szynka, szynka (1992, 6 nominacji)
Kuźnia talentów międzynarodowych

Javier Bardem jest aktorem, który zebrał najwięcej Goyi, 5 z tych ośmiu, do których był nominowany. 4 za role pierwszoplanowe i jedna (najwcześniejsza) za rolę drugoplanową w Policzone dni (1994). Kanaryjski artysta rozpoczyna długą listę mistrzów aktorstwa, na której są później: Alfredo Landa, Fernando Fernán Gómez, Antonio de la Torre, Luis Tosar i Javier Gutiérrez, wszyscy z dwiema nagrodami.

Jego pierwsza nominacja za rolę pierwszoplanową to film Szynka, szynka (1992), erotyczne i pasjonujące dzieło Bigasa Luny, któremu Bardem wiele zawdzięcza, wg jego własnych słów: „zawód, zlecenia, a nawet kobietę” jak mówi w wywiadzie dla „El País”. Podczas kręcenia tego filmu pierwszy raz spotkał Penélope Cruz, z którą współpracował później wielokrotnie, a ostatecznie się ożenił. „Gdyby praca i stosunki z Bigasem nie były tak przyjemne, możliwe, że ani ja, ani Jordi [Mollá], ani Penélope, nie poszlibyśmy dalej”.

Jednak jego pierwsza nagroda Goya za rolę główną przydarzyła się w 1996, za Usta do ust (1995) Manuela Gómeza Pereiry, jednego z modnych reżyserów komediowych w latach 90., za którą poszedł angaż do filmów Poniedziałki w słońcu (2002), W stronę morza (2004) i Biutiful (2010). Bardem był pierwszym aktorem hiszpańskim, który wygrał Oscara, a to dzięki braciom Coen i ich To nie jest kraj dla starych ludzi (2007). Od tamtej pory Bardem pracuje po obydwu stronach Atlantyku, występował na ekranie wspólnie ze Scarlett Johansson i Julią Roberts, wcielił się w rolę wroga Jamesa Bonda w Skyfall (2012).


Wszyscy z więzienia (1993, 3 nagrody Goya)
Ostatni kąsek Berlangi

Luis García Berlanga (ur. w Walencji, 1921; zm. w Madrycie, 2010) wygrał w kategorii najlepszy film i najlepszy reżyser dzięki tytułowi Wszyscy z więzienia (1993), pełnemu sarkazmu filmowi, który nakręcił w wieku 72 lat, na ostatnim etapie swojej kariery. Berlanga już wcześniej przyłożył rękę do co ważniejszych tytułów hiszpańskiego kina: Uczta wigilijna (1961), drugi film hiszpański nominowany do Oscara – po Zemście Juana Antonia Bardema, z którym reżyserował swój pierwszy film Szczęśliwa para (1953), a także Kata (1963). To czarna komedia o przyprawiającej o dreszcze, podwójnej naturze Hiszpanii zanurzonej w mroku dyktatury, z karą śmierci jako jednym z jej najgorszych symboli, która próbuje wyciągnąć rękę ku nowoczesności i zawleczce kina narodowego. W tym roku obchodzone jest stulecie jego urodzin, dlatego na gali rozdania nagród zostanie uczczona jego pamięć.

We wszystkich filmach (ponad 15) Berlanga prezentuje styl i głos tak autorski, że w słowniku języka hiszpańskiego znalazło się słowo „berlangowski”. Był kronikarzem smutków i radości w państwie pogrążonych w traumach wojny. Omijał cenzurę uszczypliwymi komediami z nurtu kostumbryzmu, które wywoływały smutny uśmiech, działając zazwyczaj w duecie z płodnym scenografem Rafaelem Azconą. Demokracja puściła cugle satyry w dziełach takich jak Krówka (1985), albo Wszyscy z więzienia (1993), jego przedostatnia obsesja intryg, w której ośmieszał korupcję polityczną, którą napisał wspólnie z synem, pisarzem i dziennikarzem Jorge Berlangą, który spisał ostatnią „berlangianadę” opowiadając: „Zjadł tortillę, obejrzał mecz Walencji i obudził się martwy”.


Po śmierci o nas zapomną (1995, 8 nagród Goya)
Poświęcenie weteranki

Po dziesięciu latach pisania dla innych, Agustín Díaz Yanes, w wieku 45 lat, zdecydował, że to on będzie reżyserem własnych historii. Decyzja ta przysporzyła mu mnóstwo nagród. Po śmierci o nas zapomną wygrał 8 statuetek na 10, o które się ubiegał; madrycki artysta doczekał się podwójnego sukcesu – jako scenarzysta i debiutujący reżyser. Victoria Abril, odtwórczyni głównej roli, wygrała nagrodę Goya pierwszy raz, po 6 próbach. Była to również pierwsza wygrana dla weteranki Pilar Bardem, z którą Abril stanowiła duet synowa-teściowa w omawianym filmie, który krytycy określili jako „jeden z najbardziej ciężkich, mrocznych i emocjonalnych w hiszpańskim kinie”.

Kariera Victorii Abril osiągnęła apogeum. Po 20-letniej karierze, w której, na początku, godziła aktorstwo z pracą w telewizji (gdzie była prezenterką w programie Un, Dos, tres), stała się niezastąpiona w filmach Vincenta Arandy i przeżyła zawodową relację z Pedro Almodovarem. Ponadto pracowała na zmianę w Hiszpanii i Francji. Po otrzymaniu uznania na nagrodach Goya została ponownie nominowana za Boskie jak diabli, kolejny film Díaza Yanesa, i za Siódmy dzień Carlosa Saury. Jej ostatnie największe uznanie miało miejsce w tym roku, w postaci nagrody honorowej Feroz, przyznawanej przez Stowarzyszenie Kinowych Informatorów Hiszpanii, które uczciło w ten sposób 80 filmów w jej 40-letniej karierze.


Granatowy prawie czarny (2006, 3 nagrody Goya)
Powstanie wieczności nominowanej

Aktor z Malagi, Antonio de la Torre, został wzięty pod lupę publiczności i krytyki w 2006 roku. Zagrał wtedy rolę drugoplanową w Volver Pedro Almodóvara oraz w Granatowym prawie czarnym, debiucie madrytczyka Daniela Sáncheza Arévalo, dramacie z odcieniami komedii, w którym udział zapewnił mu nagrodę Goya w kategorii roli drugoplanowej. Był to pierwszy raz, kiedy o tę nagrodę się ubiegał, choć już przez 10 lat grywał pomniejsze role w około 20 filmach. Sánchez Arévalo, który otrzymał wtedy statuetkę dla najlepszego reżysera, już nie opuścił De la Torre. Podobał mu się jego styl grania „kogoś normalnego, gościa o zwyczajnym wyglądzie, który mógłby być twoim sąsiadem, przeciętnego Hiszpana”. I dlatego wystąpił w jego czterech filmach długometrażowych.

To pierwsze zauważenie Antonia de la Torre przysporzyło mu 13 kolejnych nominacji, co czyni go najczęściej nominowanym aktorem w nagrodach Goya. Jego talent i silna osobowość na wielkim ekranie sprawiły, że jego obecność na galach stała się normą. Mógł wygrać za odtworzenie roli w Grubasach (2009), drugim filmie Sáncheza Arévalo, do którego przytył 33 kilogramów; w Hiszpańskim cyrku (2010) Álexa de la Iglesia, albo w Operacji EXPO (2007) wraz z Mario Casasem. Jednak żadnej nagrody nie zdobył ponownie aż do 2019 roku, kiedy wcielił się w rolę skorumpowanego polityka w thrillerze Rodrigo Sorogoyena Królestwo, który został nagrodzony sześciokrotnie.


Lucia i seks (2001, 2 nagrody Goya)
Imię, które pojawiło się na połowie ze wszystkich 34 gal

Nikt nie wchodził na scenę, aby odebrać nagrodę Goya więcej razy niż kompozytor z San Sebastian, Alberto Iglesiasa. Jego 11 statuetek ledwie przewyższa ilość dziesięciu, jakie posiada Pedro Almodovar, z którym ten utrzymywał zażyłą i owocną relację na tle profesjonalnym; do tego stopnia, że 6 z jego 11 nagród są zasługą współpracy z reżyserem z Manchy. W całości laury Iglesiasa obejmują 17 nominacji, co oznacza, że jego nazwisko pojawiało się pomiędzy najlepszymi na połowie rozdań nagród, którymi cieszy się kino hiszpańskie od 1987 roku.

Droga życiowa Iglesiasa uległa zmianie kiedy poznał on kolegów swojego brata, mających związki z kinematografią. Byli to Montxo Armendáriz oraz Imanol Uribe. Swoją pierwszą kompozycję wykonał do krótkometrażowego filmu Armendáriza Krajobraz (1978). Uribe zaprosił go do współpracy przy Śmierci Mikela (1984), a dzięki Julio Medemowi, również pochodzącemu z San Sebastian, zawitał na czerwonym dywanie dzięki Krowom (1992) oraz Rudej wiewiórce (1993), które zasłużenie przyniosły mu pierwszą nominację i pierwszą nagrodę.

Pozostając nierozłącznym z Medemem, stworzyli w 2001 film Lucia i seks, który odebrano z entuzjazmem; przez 35 tygodni pozostawał w repertuarze, obejrzało go prawie półtora miliona widzów i zdobył 11 nominacji do nagrody Goya, z których otrzymał tę za najlepszą rolę żeńską dla Paz Vega oraz za muzykę dla Alberto Iglesiasa. Ángel Fernández-Santos skomentował, że mowa tu o „filmie tajemniczym, alchemicznym, skomplikowanym, ambitnym i o smaku niezwykłej oryginalności plastycznej”. Taka jest też jego muzyka, nastrojowa i zagadkowa, choć jej wątek główny Me voy a morir de tanto Amor, który został wykorzystany później jako tytuł jednego z odcinków trzeciego sezonu kultowego amerykańskiego serialu Mad Men, jest pogodny i nostalgiczny.


Pies ogrodnika (1996, 7 nagród Goya)
Pierwsza nagrodzona pani reżyser

Pies ogrodnika opowiada o historii niezwykłej jak na XVII wiek. Jego reżyser, Pilar Miró, podsumowuje to w ten sposób: „kobieta wysoko postawiona walczy o mężczyznę, który jej się podoba, używając swojej inteligencji i pozycji, aby zdobyć to, co chce i jak chce”. I z tym mocnym założeniem madrycka reżyser osiągnęła też coś niezwykłego jak na wiek XX – została pierwszą kobietą nagrodzoną Goyą w kategorii najlepszego reżysera. Droga to bardzo mało uczęszczana, ponieważ oprócz niej osiągnęły to jedynie Icíar Bollaín i, dwukrotnie, Isabel Coixet.

Pilar Miró została nagrodzona na tej samej gali także za adaptację komedii Lope de Vegi o tym samym tytule. Film zdobył w sumie 6 Goyi, w tym za obydwie główne role - Carmelo Gómeza i Emmy Suárez. Film ten stał się podsumowaniem kariery Pilar, która wydawała się rozkwitać, jednak zmarła w następnym roku.

Przed swoim ostatnim etapem twórczości pani reżyser odeszła od pracy na planie i zajęła się pracą za biurkiem. Była głównym dyrektorem Radiotelewizji Hiszpańskiej; na tej pozycji starała się wspierać produkcje hiszpańskie oraz rozwinąć promocję hiszpańskiego kina na festiwalach międzynarodowych. Napisała i wyreżyserowała 9 filmów, w tym tytuły tak odmienne jak uderzająca Zbrodnia w Cuence (1979), zainspirowana sądowym terrorem z początku XX wieku, tak, że z pewnością zostałaby pochwycona przez Straż Obywatelską za przedstawienie jej w takim świetle; jak również intymna i osobista Gary Cooper que estás en los cielos (1980), będąca złożeniem hołdu jeźdźcowi, z którym w marzeniach sennych uciekała zawsze przed „ojcem, zakonnicami i migdałkami”.


Moimi oczami (2003, 7 nagród Goya)
Rozkwit nowej wrażliwości

Icíar Bollaín odmalował problemy kobiet z pewną wrażliwością, której żaden inny reżyser nie był w stanie oddać od czasu jego debiutu tytułem Hola, ¿estás sola? w 1995 roku. Jego historie biorą na warsztat tematy takie jak samotność, kobieca przyjaźń, imigracja, albo przemoc męska. Ostatnie zagadnienie jest głównym tematem Moimi oczami (2003), filmu oklaskiwanego, który zdobył 7 Goyi, w tym za najlepszego reżysera i scenariusz.

W tym dramacie, rozgrywającym się głównie pomiędzy postaciami Lai Marull i Luisa Tosara, Bollaín usiłuje przybliżyć widzowi tę plagę w społeczeństwie, bez zbędnej ostrości i drastyczności, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni w telewizji. „Chciałbym, żeby problem został zrozumiany, że nie wszystko jest czarno-białe. Są ludzie o tak zawężonym myśleniu, że uważają je za głupie, że tyle wytrzymują” opowiedział w wywiadzie podczas kręcenia zdjęć. Bollaín zawarł w swoim dorobku filmowym troskę o społeczeństwo m.in. w filmach Nawet deszcz (2010) oraz Drzewko oliwne (2016), obydwa napisane przez Paula Laverty’ego, scenarzystę współpracującego na co dzień z brytyjskim reżyserem Kenem Loachem, hołdującym realizmowi społecznemu.

Autor: 
Javier A. Fernández / tłum. Maria Kałuża
Polub Plportal.pl:

Reklama