Prowokacyjna wystawa sztuki otwarta we Włoszech podczas protestów chińskiej ambasady

Reklama

wt., 11/30/2021 - 07:33 -- MagdalenaL

 

W muzeum w Brescii, w północnych Włoszech, urodzony w Szanghaju artysta Badiucao dokonuje ostatnich poprawek na wystawie, która rozwścieczyła chińskich urzędników.

 

Wizerunki prezydenta Xi Jinpinga i Kubusia Puchatka - porównanie z przymrużeniem oka, obecnie szeroko cenzurowane w chińskich mediach społecznościowych - wiszą obok hołdu dla informatora Li Wenlianga z Wuhan i przedstawienia policji ścigającej protestującego. Na plakatach z okazji zbliżających się Zimowych Igrzysk Olimpijskich snowboardzista ślizga się po kamerze CCTV, a biathlonista celuje z karabinu do oślepionego ujgurskiego więźnia.

Prowokacyjne nowe prace Badiucao zostaną zaprezentowane publicznie w sobotę, pomimo protestów chińskich dyplomatów. W liście do burmistrza Brescii, ambasada tego kraju w Rzymie stwierdziła, że dzieła sztuki są „pełne antychińskich kłamstw” i że „zniekształcają fakty, rozpowszechniają fałszywe informacje, wprowadzają w błąd włoski naród i poważnie ranią uczucia chińskiego narodu” - podaje lokalna gazeta Giornale di Brescia.

Dla dysydenckiego artysty, który od 2009 roku żyje na samozwańczym wygnaniu w Australii, spór nie jest zaskoczeniem.

„To prawie niemożliwe, żeby w dzisiejszych czasach nie urazić chińskiego rządu” - mówi, oprowadzając CNN po wystawie przed jej otwarciem. „Wszystko może być drażliwe i wszystko może być problematyczne.”

 

(„Xi's polujacy na niedźwiedzia” autorstwa Badiucao)

 

Od czasu złożenia skargi przez ambasadę w zeszłym miesiącu, urzędnicy muzeum i lokalni politycy przedstawili wystawę (zatytułowaną „La Cina (non) è Vicina”, czyli „Chiny (nie) są blisko”) jako symbol wolności słowa.

„Muszę przyznać, że musiałam przeczytać ten list dwa razy, ponieważ był dla mnie zaskoczeniem” - wspomina zastępca burmistrza Brescii, Laura Castelletti, nazywając go „ingerencją w artystyczną i kulturalną decyzję miasta”. Prośba o odwołanie pokazu, jak dodaje, „przyciągnęła tylko więcej uwagi”.

Prezes Fundacji Muzeum w Brescii - Francesca Bazoli - mówi, że zorganizowanie wystawy „było kwestią wolności wypowiedzi artystycznej”.

Ambasada Chin w Rzymie nie odpowiedziała na wielokrotne prośby CNN o komentarz.

Trwająca cenzura

Badiucao, który przez ponad dekadę był cierniem u boku Komunistycznej Partii Chin, zyskał reputację osoby wyśmiewającej się z polityków i poruszającej drażliwe tematy - od masakry na placu Tiananmen w 1989 roku po losy laureata Pokojowej Nagrody Nobla Liu Xiaobo.

W zeszłym miesiącu gwiazda koszykówki Enes Kanter, który krytykował chiński rząd za rzekome łamanie praw człowieka w Xinjiang i Tybecie, został sfotografowany w kilku parach trampek zaprojektowanych przez artystę. Buty, kontrowersyjnie noszone na parkiecie podczas różnych meczów NBA, nosiły napisy takie jak „Free Tibet” i „Made with Slave Labor”.

Niegdyś anonimowy Badiucao stał się sławny w 2011 r., kiedy zaczął publikować karykatury na temat chińskiego postępowania w sprawie katastrofy kolei w Wenzhou na stronie mikroblogowej Sina Weibo. Obrazy były wielokrotnie cenzurowane i pomimo tego, że obecnie jest obywatelem Australii, władze tego kraju od tamtej pory mocno ograniczają jego twórczość.

W 2018 r. planowana wystawa jego sztuki w Hongkongu została odwołana z powodu „obaw o bezpieczeństwo”. Organizatorzy przypisali tę decyzję „groźbom ze strony chińskich władz”, a artysta ujawnił później, że członkowie jego rodziny w Chinach kontaktowali się z urzędnikami przed wystawą. Przyznając, że jego przykrywka „została naruszona”, ujawnił swoją tożsamość w  2019 roku po latach anonimowości.

 

(Artysta Baudiucao)

 

Badiucao mówi, że jest regularnie prześladowany, a czasami grożono mu w sieci, gdzie regularnie publikuje odważne karykatury na Twitterze i Instagramie. „To jest jak pole bitwy i właśnie w ten sposób można wykorzystać język wizualny i memy internetowe, aby obalić autorytet cenzury” - twierdzi.

Biorąc pod uwagę polityczną i komercyjną presję, z jaką zmagają się jego współpracownicy, decyzja o przeprowadzeniu wystawy sprawia że Brescia staje się „wzorem do naśladowania dla reszty świata” – dodaje.

„Jako artysta doświadczyłem cenzury tak wiele razy, przez tak wiele lat i w tak wielu miejscach - nie tylko w Chinach czy Hong Kongu, ale także w Australii i wielu innych krajach” - mówi. „Rzadko mam taką okazję, aby je pokazać (prace na wystawie), ponieważ wszystkie galerie, kuratorzy i muzea martwią się, że jeśli pokażą moją sztukę ... to zagrożą swojemu chińskiemu rynkowi.”

Autor: 
Tłumaczenie: Michał Kubiński
Polub Plportal.pl:

Reklama