Hockney i Van Gogh: Jak obrazy natury przynoszą nam radość

Reklama

wt., 06/08/2021 - 13:16 -- MagdalenaL

W nowej serii BBC Culture, która bada sposoby, w jakie natura inspiruje artystów, Cath Pound przygląda się obrazom świata przyrody, które mogą nas uspokoić i podnieść na duchu w trudnych czasach.

W marcu 2020 roku, kiedy świat aklimatyzował się do pandemii, David Hockney opublikował obraz przedstawiający jaskrawożółte żonkile zatytułowany Do remember they can't cancel the spring. W środku takiego strachu i niepewności oferował on bardzo potrzebny wybuch optymizmu, przypominając nam wszystkim, że natura, z jej ciągłymi cyklami odrodzenia i odnowy, może nadal oferować nadzieję.

Hockney od dawna ceni świat przyrody, zarówno ze względu na jego estetyczną inspirację, jak i właściwości terapeutyczne: „Patrząc na naturę, możemy się tylko uzupełnić" - powiedział. Jest to punkt widzenia, który wielu z nas zaczęło podzielać w ciągu ostatniego roku, kiedy to chodziliśmy na długie spacery, aby uspokoić nasze rozpędzone umysły. Rezultaty mogą być namacalne; udowodniono, że zaledwie 20 minut spędzone w naturalnym środowisku obniża poziom stresu. Nawet oglądanie obrazów natury może wywołać podobne efekty, więc nie jest chyba zaskoczeniem, że zwiedzający tłumnie odwiedzają wystawę Hockney - Van Gogh: The Joy of Nature w Muzeum Sztuk Pięknych w Houston, podczas gdy londyńczycy z niecierpliwością oczekują na wystawę Hockneya The Arrival of Spring, która w tym tygodniu zostanie otwarta w Royal Academy.

„Ludzie naprawdę uwielbiają tę wystawę. To był dość kiepski czas dla nas z Covid, a potem mróz, który wszystko zatrzymał, a ludziom po prostu rozjaśniają się twarze, kiedy wchodzą do galerii" - mówi Ann Dumas, kuratorka wystawy w Houston, która rozmawiała z BBC Culture na początku marca, kiedy Teksas zaczynał wychodzić z niesłychanie niskich temperatur.

Wystawa, będąca przeróbką cieszącej się ogromną popularnością wystawy w Muzeum Van Gogha w Amsterdamie w 2019 roku, ukazuje miłość obu artystów do natury, a także niewątpliwy wpływ Van Gogha na Hockneya. Odzew na naturę u obu artystów został zapoczątkowany przez zmianę miejsca. Kiedy Van Gogh przeniósł się na południe Francji, dokonał przełomu kolorystycznego, który doprowadził do powstania żywych, kolorowych martwych natur i zalanych słońcem pejzaży, które podnoszą na duchu wszystkich, którzy je oglądają, podczas gdy powrót Hockneya do Yorkshire po wielu latach spędzonych w Los Angeles pozwolił mu na nowo docenić lokalne krajobrazy, które przedstawił w swojej własnej, niepowtarzalnej, żywej palecie.

Hockney powiedział: "Zawsze uważałem, że świat jest całkiem piękny, patrząc na niego. Po prostu patrząc. I to jest ważna rzecz, którą dzielę z Vincentem van Goghiem: obaj naprawdę, naprawdę lubimy patrzeć na świat". Być może nie powinno zaskakiwać, że ich tematyka często się pokrywa. „Mamy piękny obraz Van Gogha przedstawiający jakieś pnie drzew, ale tylko dolną część dwóch pni drzew w lesie na wiosnę i to tak, jakby on prawie leżał na ziemi w lesie, a przed nim rozpościerał się ten wielki dywan polnych kwiatów" - mówi Dumas. Hockney eksplorował ten sam temat w swoim monumentalnym The Arrival of Spring in Woldgate, East Yorkshire, 2011 (dwadzieścia jedenaście), w którym „wszystko jest naprawdę powiększone, wszystkie kwiaty polne są naprawdę rozdmuchane" - mówi Dumas.

Obraz ten, z jego bujną, soczystą zielenią i gałęziami zakończonymi liśćmi, które zdają się wić i drgać z radości, jest niewątpliwie jednym z najważniejszych punktów wystawy. Podobnie jak inna praca, którą Hockney sfilmował w tym samym miejscu - The Four Seasons, Woldgate Woods (wiosna 2011, lato 2010, jesień 2010, zima 2010). Składająca się z czterech paneli, z których każdy składa się z dziewięciu subtelnie poruszających się ekranów, przedstawia ten sam obszar lasu, który zmienia się w zależności od pory roku. „Ludzie są oczarowani", mówi Dumas, „to naprawdę wciąga".

Kojąca wizja pracy, w której zima przechodzi w wiosnę, jest najwyraźniej dokładnie tym, czego potrzebowali Teksańczycy. „Ludzie pisali do nas i mówili: 'Dziękuję, że przywiozłeś nam ten spektakl'," mówi Dumas. „Postrzegają go bardzo mocno jako nadzieję".

Uderzenie dopaminy

Nadzieja jest z pewnością tym, czego Edith Devaney, kuratorka pokazu Royal Academy, potrzebowała w 2020 roku, kiedy była zmuszona przerwać program wystawowy instytucji nie raz, ale trzy razy, ponieważ kraj pogrążył się w powtarzających się lockdownach. Hockney przebywał w tym czasie w Normandii we Francji, od zawsze zamierzając uchwycić tam nadejście wiosny, i zaczął wysyłać ukończone prace do wybranej grupy, której częścią ma zaszczyt być Devaney. „Muszę powiedzieć, że bycie odbiorcą jednego z tych obrazów podtrzymywało nas na duchu" - mówi. „Są wizualnie zachwycające i zmieniają nastrój. Stopień, w jakim rzeczywiście go poprawiają to naprawdę interesująca rzecz”.

To idea cyklu życia, musisz się tego trzymać... to przypomnienie, że istnieje większa siła niż my sami - Edith Devaney

Nie ma wątpliwości co do wpływu, jaki będzie miało udostępnienie ukończonej serii szerszej publiczności. „To jedna z tych rzadkich okazji, kiedy wystawa sztuki będzie miała oddźwięk w absolutnie każdej żyjącej istocie ludzkiej. Będzie coś znaczyć dla nas wszystkich ze względu na to, co przeżyliśmy w skali globalnej" - mówi. „To idea cyklu życia, musisz się tego trzymać... to przypomnienie, że istnieje większa siła niż my sami".

Podobnie jak Dumas, Devaney komentuje wnikliwą obserwację Hockneya. W rozmowie z nią, zamieszczonej w katalogu wystawy, artysta z entuzjazmem opowiada o różnorodności zieleni, potrzebnej do uchwycenia zmieniającej się pory roku. Jego podekscytowanie jest namacalne, gdy mówi o wypatrywaniu pierwszych małych pędów lub czekaniu na to, czy jego grusza lub wiśnia zakwitną jako pierwsze.

Ta ekscytacja i czysta, żywa radość jest widoczna w każdym z „obrazów na iPadzie", medium, które artysta uczynił swoim własnym w ciągu ostatnich kilkunastu lat, zwłaszcza teraz, gdy ma własną specjalną aplikację opracowaną przez matematyka z północnej Anglii. Pozwala mu ona, oprócz wielu innych innowacji, na nakładanie i zdejmowanie warstw. Obrazy przekazują ekscytację, która jest zaraźliwa, a Devaney wierzy, że wystawa sprawi, że odwiedzający, którzy jeszcze nie zapoznali się z naturą, na nowo zapragną zrozumieć otaczający ich świat przyrody.

„Jedną z rzeczy, których uczy nas praca Davida, jest patrzenie - to właśnie ten rodzaj obserwacji, który tracimy, kiedy mamy teraz tak wiele różnych bodźców wizualnych, a tym bardziej, że od roku wszyscy jesteśmy przyklejeni do naszych ekranów. To przypomnienie, że to nie jest właściwe patrzenie; właściwe patrzenie jest tym, co robisz, gdy jesteś na łonie natury".

Korzyści płynące z prawdziwego patrzenia, zarówno jeśli chodzi o twórczą inspirację, jak i poprawę nastroju, to coś, co dobrze rozumie przyrodniczka, projektantka-twórczyni i ilustratorka Emma Mitchell. Mitchell cierpiała na depresję przez wiele lat, a w swojej książce The Wild Remedy pięknie pisze o tym, jak zanurzenie się w przyrodzie i tworzenie sztuki i rękodzieła z jej znalezisk pomogło jej zdrowiu psychicznemu.

Nasze mózgi są tak skonstruowane, że reagują na drzewa, rośliny, widok liści, a nawet kolor zielony - Emma Mitchell

Reakcje publiczności w Teksasie wyraźnie sugerują, że obrazy natury nie muszą być naukowo dokładne, aby wywoływać takie same reakcje. „Jeśli wiele osób pozytywnie reaguje na tę wystawę, a może nawet na pewne jej elementy, można to przeanalizować i zbadać" - mówi Mitchell. „Kiedy po prostu patrzymy na to, co może być postrzegane jako dość krzykliwe przedstawienie natury na iPadzie, jest to dość zamaszyste i czasami kolory zaskakują, a jednak tak silnie współbrzmi to z ludźmi, że wpływa to na chemię naszego mózgu" - mówi.

Wystawa Royal Academy wydaje się być przeznaczona do zapewnienia tego samego dopaminowego uderzenia, ale Mitchell mówi, że wszyscy możemy skorzystać z natury i kreatywności, jeśli weźmiemy przykład z Hockneya, Van Gogha i jej własnej książki i zanurzymy się w roślinach, aby naprawdę na nie spojrzeć. „Zobacz, czy uda ci się napotkać coś, co uważasz za piękne, przynieś liść lub dwa do domu, piórko lub maleńki fiołek, a następnie upamiętnij je w jakiś sposób, odbijając je lub robiąc zdjęcie. To da ci lekki zastrzyk energii, a jeśli zrobisz to również następnego dnia, będzie się to kumulowało. Jeśli będziesz to robić dalej, może to znacząco wpłynąć na twoje zdrowie psychiczne".

Autor: 
tlum. Justyna Janusz
Polub Plportal.pl:

Reklama