Chcę zostać muzykiem: o patriotyzmie, artystach ukraińskich na świecie i sile muzyki

Reklama

śr., 08/12/2020 - 10:06 -- AleksandraJ

Moment wyboru zawodu - czyż nie jest najważniejszy w życiu każdego człowieka? Projekt „Chcę zostać”, który realizowany jest przez The Point, platformę edukacyjną dla dzieci i nastolatków „Shamrock” oraz platformę rozwoju kariery „CareerHub” mają na celu wspomóc tych, którzy wahają się przy wyborze przyszłej pracy lub planują zmienić specjalność.

Nasz dzisiejszy gość - muzyk, pianista Roman Łopatyński, opowiedział nam o patriotyzmie, postawie wobec muzyków ukraińskich na świecie oraz miłości do swojego zawodu.

Panie Romanie, proszę powiedzieć, od czego to wszystko się zaczęło?

Moi rodzice są pianistami, ale to też nie jest decydujące. Znam przykłady, gdy rodzice są muzykami, a ich dzieci nie pracują w branży muzycznej. Są również genialni artyści, których rodzice to inżynierzy i menagerowie. Oczywiście to miało wpływ na mój wybór. Któregoś dnia, nasz bliski przyjaciel, który był również pedagogiem mojego taty, Borys Archypowycz usłyszał jak czysto śpiewam i zaproponował zapisać mnie do szkoły muzycznej.

W wieku 5 lat rozpocząłem etapami: szkoła specjalistyczna, konserwatorium, a obecnie studia licencjackie, a później magisterskie. Zatem jestem prawie 20 lat w zawodzie. Zainteresowanie i miłość do instrumentu (pianina) zaszczepiła u mnie nauczycielka Iryna Mychajliwna Barynowa, u której rozpocząłem pierwsze 10 lat nauki.

Nie miał Pan chęci spróbować czegoś innego?

Gdzieś w 6 klasie raptem spróbowałem gry na skrzypcach. Znaleźli mi małe skrzypce i dumnie chodziłem przez pół roku na lekcje. Oczywiście, niemożliwe jest ciągnąć naukę na dwóch instrumentach. Żeby zajmować się czymś zawodowo, nie należy skupiać się na niczym innym. To tak jakby być jednocześnie futbolistą i koszykarzem.

W starszej klasie zainteresowałem się orkiestrą symfoniczną i grałem cztery lata na wykorzystywanych tam instrumentach perkusyjnych. Potem zaciekawiłem się dyrygowaniem w orkiestrze i opcjonalnie zacząłem się tym zajmować. Jednak mój główny zawód to pianista. Nie wahałem się, a wszystkie zainteresowania po prostu mi w tym pomogły, one zwyczajnie, jak każdemu muzykowi, pozwoliły się rozerwać. Ja aktywnie przesuwam w swoim życiu dwie linie: jako solista-pianista, który gra programy solo, występuje z orkiestrą, jeździ na konkursy, ma solowe koncerty na festiwalach. A druga linia to kameralna grupa muzyczna, którą stworzyliśmy z moimi kolegami - Nota Bene chamber group.

Perspektywy rozwoju kariery muzyka: jedna bajkowa droga w planie i to całkowicie realna - stajesz się sławnym muzykiem, koncertujesz. Druga droga jest bardziej stabilna, czyli dokąd idą muzycy po zakończeniu uniwersytetów i szkół: wykładać w szkołach muzycznych, szkołach wyższych, college’ach. Trzecia droga: grać w orkiestrze i w grupach muzycznych.

Czy potrzebne jest samodoskonalenie oraz wykształcenie?

W naszym zawodzie, uczymy się i pracujemy całe życie. Kiedy masz 50 lat, powinieneś cały czas pracować nad sobą, bo możesz się zatrzymać: „otrzymałem dyplom i już wszystko mam”. Inaczej będzie degradacja. Na pewno jest tak w każdym zawodzie. Nie można się zatrzymywać. Niczym kłębek, ciągle napełniasz się nowymi zadaniami i poszerzasz swój repertuar.

Czy jest jakaś pomoc od państwa?

To bardzo przykre pytanie, ponieważ w Europie i Ameryce jest inny poziom finansowania i postawa, a przez to muzykom lepiej się żyje. W naszym kraju jakiekolwiek działanie to wyczyn i odbywa się wbrew wszelkiemu wsparciu. Ale pianiści mają trochę łatwiejszą sytuację. Nie trzeba nosić ze sobą pianina. Występujecie tam, gdzie jest wyposażona sala i gdzie mają własny instrument. Pianista przychodzi i gra. Przykładowo: Tym, którzy grają na smyczkach i instrumentach dętych, potrzebny jest własny instrument. Kiedy tacy muzycy są małymi dziećmi potrzebują równie małego instrumentu, a kiedy uczeń dorasta, potrzebny mu większy instrument. Tego powinno się doglądać. Na przykład skrzypce: należy mieć smyczek, wymieniać struny, futerał i kalafonię. Dobry instrument kosztuje i 5 000, i 10 000 euro, a nawet więcej. Muzyk może samodzielnie kupić instrument, ale są fundacje, które mogą dać nieodpłatnie skrzypce na rok, jeżeli zdobędziesz stypendium. Zarządza tym państwo. Ważne, żeby były fundacje, które pomagają. Na Ukrainie ich nie ma, ale są w Niemczech.

Czy język angielski jest potrzebny?

Prawdę mówiąc znajomość języka angielskiego jest ważna, jeżeli pytasz o komunikowanie się. Teraz otwieramy się na świat i jest wiele możliwości współpracy z muzykami zza granicy.

Gdzie lepiej uzyskać wykształcenie specjalistyczne?

Lepiej jest połączyć naukę w kraju i za granicą. Jak miałem 16 lat i przeszedłem do 10 klasy zacząłem naukę we Włoszech, na prywatnym uniwersytecie. Jeździłem tam, by się uczyć raz na dwa miesiące i to mi dało potężny skok. Moim nauczycielem był Borys Petruszański, który ukończył moskiewską szkołę muzyczną i tutaj wyemigrował. Tam, co nie dziwne, jest dużo Rosjan, a także ukraińskich i białoruskich nauczycieli. Warto zaznaczyć, że we Włoszech jest system stypendiów: zanosi się dokumenty i można przejść konkurs, a płaci za ciebie państwo.

Jakie są plusy tego zawodu?

Odkryłem prawie wszystkie kontynenty. Jest jedna niezaprzeczalna zaleta: wykonywanie dla siebie własnej uczciwej pracy, a na znak podzięki mamy dostęp do całego świata. Ja byłem w 15 krajach. Objeździłem Włochy, Niemcy, byłem w Szwajcarii, trzy razy w Japonii, w Ameryce, Afryce. Podajmy za przykład: Sydney International Piano Competition w Australii: przyszedłem na topowy konkurs, niczego nie zająłem, ale jakie ja tam przeżyłem dwa tygodnie, zobaczyłem Sidney. Muzyk może zwiedzać świat- to wielki plus tego zawodu.

Nie myślał Pan o emigracji?

Posiadam w sobie patriotyzm. We Włoszech pedagog i dyrektor bardzo chcieli mnie zatrzymać, ale ja chcę przynosić korzyść swojemu kraju dopóki tu jestem i się trzymam, choć wszystko staje się trudniejsze. Są takie myśli, że kraj wydaje się cię popychać. Robisz coś tutaj, wnosisz coś, tworzysz jak, na przykład, nasi programiści, to też taki ważny zawód, ale cały czas słyszę, że ktoś pracuje dla Ameryki, ktoś dla Francji. I nawet jeśli programiści mogą pracować zdalnie i mieszkać na Ukrainie, to i tak wszystko jedno, bo pracują na inny kraj i rozwijają ich technologie, a my żyjemy jak w epoce kamienia. Ja mówię prawdę i chcę, by ludzie wszystko prawidłowo przyjmowali.

Jacy ludzie nie mogą zostać muzykami, nawet jeśli mają odpowiedni słuch i talent?

Równe szanse ma każde dziecko, ale główne to wielka chęć i dziecka, i bliskich mu ludzi. Słuch można rozwinąć. To nie jest najgłówniejsze kryterium, żeby powiedzieć tak lub nie. Ja lubię muzykę i lubię grać- to kluczowe kryterium. W muzyce można być różnym: oryginalnym, wyrazistym, bez względu na charakter i umiejętności. Potrzebna jest tu pracowitość i wytrzymałość. Ciężka praca, która idzie w parze z talentem, faktycznie czyni cuda.

Czy istnieje wiek, w którym nie ma sensu podążać w kierunku muzyki?

Jeżeli chodzi o ścieżkę zawodową to im wcześniej zaczynasz, tym łatwiej zdobyć nową wiedzę. Wtedy właśnie zdobywasz umiejętności, doświadczenie, grasz na swoim instrumencie, wychodzisz na scenę. Te czynniki są bardzo ważne przez pięć, sześć lat. Jednak, jeśli chcesz to robić dla zadowolenia, można zacząć w jakimkolwiek wieku.

Kiedy pierwszy raz pan wyszedł na scenę?

W wieku 8 lat, na szkolnym koncercie.

A jaka była Pana największa scena?

W Japonii, w Hamamatsu, gdzie zdobyłem drugą nagrodę w konkursie. To było dwa lata temu. To jedno z moich największych zwycięstw w życiu. Była tam sala na 3 000 ludzi.

Jak poradzić sobie ze stresem przed taką wielką publicznością?

Trzeba umieć chronić się przed takimi czynnikami, zrozumieć o czym chcesz grać i jaką chcesz opowiedzieć historię. Oczywiście, że są twórcze zmartwienia, ale jest także ciekawy czynnik, a mianowicie, przed koncertem zdobywasz odwagę.

Jak Pan sobie radzi z porażkami?

Jeżeli mówić o konkursach- jest to dla nas rodzaj sportu, dlatego traktuję to jak podsumowanie mojej pracy. Nawet jeśli występu nie ocenia jury czy sala, ja po prostu zrobiłem dla siebie jakiś krok. Nie wygrałem teraz- wygram potem. A jeszcze każdy konkurs to nowe miasto, nowy kraj i nowi ludzie.

Jak wygląda dzień pracy? Jak często i ile ćwiczycie?

Wszystkie dni są różne. U muzyków urlop nie istnieje. Pojechałem do pracy, popracowałem tam pół dnia, pojechałem do szkoły muzycznej, udałem się na lekcję, ćwiczyłem razem z kolegami…. Próby odbywają się nieregularnie, z różnymi ludźmi: w teatrze, w filharmonii, w szkole. Wszystko zależy od projektów i koncertów.

Czy sztuczna inteligencja jest w stanie zastąpić ludzi w muzyce?

Wydaje mi się, że nie. I to jeszcze jeden plus naszego zawodu. Muzyka elektroniczna jest tworzona sztucznie na komputerze, są roboty, które grają na skrzypcach, jest także fortepian mechaniczny (naciśniesz przycisk i sam gra). Prawdziwa muzyka to żywa sztuka i jest mało prawdopodobne, żeby robot był zdolny do emocji i twórczości. Tylko moje serce, dusza dotyka ludzi.

Czy nie myślał pan o tym, by pisać muzykę?

To nie dla mnie. Nie ma tu czego dodawać.

Jaki jest Pana ulubiony kompozytor?

Johannes Brahms, Siergiej Rachmaninow, Dmitrij Szostakowicz, a ze współczesnych: Wałentyn Sylwestrow, Gia Kanczeli, Paul Hindemith.

Co Pana inspiruje?

Wymiana energii, którą otrzymuję od swojego zawodu. Moja praca jest potrzebna ludziom. Inspiruje mnie sposób życia: wczoraj byłem w Milanie, a za tydzień mam koncert w Weronie. Kiedy zdałem sobie sprawę, że docieram do ludzi z moją muzyką, i rozumieją oni, o czym mówię, lub znaleźli coś dla siebie, to mnie motywuje, by iść dalej. Kiedy udało mi się poruszyć słuchacza na poziomie emocjonalnym- jest to plus w tym zawodzie. Nie wszystkie zawody mogą dotrzeć do serca.

Czy ma pan jakieś hobby?

Dyrygowanie i myślę o tym, że mogę to wcielić w życie tak, by stało się to moim zawodem, po byciu pianistą. Moje oryginalne hobby to piłka nożna. W szkole byłem w tym mistrzem. Moją ulubioną drużyną jest Dynamo- Kijów. Interesuję się tym już 13 lat. Mam także bloga na Facebook’u prowadzę statystyki, mam ogromne stosy książek i czasopism o piłce nożnej, wypełniam tabele, oglądam mecze, umiem analizować.

Jaką ma Pan radę dla młodych ludzi, którzy chcą być muzykami?

Radzę kierować się swym uczuciem. Chcesz malować- maluj, chcesz iść w kierunku baletu- idź, chcesz grać na instrumencie- graj. Nie powstrzymuj tego. Teraz wszędzie są upadki, tragedie, konflikty i wojny, a w sztuce widzę zbawienie. Nasz świat wciąż się trzyma (jest na krawędzi upadku, każdy ma warunkowe czerwone guziki, które można wcisnąć, to jedna sekunda), a dzięki ludziom sztuki - muzykom, artystom, pisarzom - ten świat wciąż się trzyma. To jest moja ogólna opinia, do której doszedłem.

Autor: 
Tłumaczenie: Milena Baran
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama