Nawet Sartre stracił rozum

Reklama

śr., 12/08/2021 - 21:28 -- MagdalenaL

Düsseldorf. Po publikacji swojego bestselleru „1913” Florian Illies po raz kolejny wziął swoją przeszłość pod lupę. W swojej powieści „Miłość w czasach nienawiści” pisze on kronikę swoich uczuć w latach pomiędzy 1929 a 1939.

Co za zwariowany, prawie szalony, śmiały a na końcu upiorny czas: lata pomiędzy 1929 a 1939. Ze stopniowo blaknącym blaskiem „złotego dwudziestolecia”, czasu dyktatury, który prowadzi na końcu do Drugiej Wojny Światowej. A w samym środku tego wszystkiego ludzie, którzy pomimo wszystko zostają razem, którzy zawsze byli razem – kochając się wzajemnie, tym samym upajając się miłością, a z drugiej strony rozczarowując innych.

To ona zwróciła po raz pierwszy uwagę na Floriana, na jego niesamowity sposób postrzegania na świat, na inteligencję, na artystów i malarzy, którzy żyjąc w tamtych czasach szukali swojego szczęścia i czasami nawet udawało im się je znaleźć. „Miłość w czasach nienawiści” jest zbiorem niezliczonych historii życiowych, które były skutkiem „kroniki uczuć” – jak je nazywa Illies, a które w zupełnie inny sposób opowiadają i tłumaczą te historie. Porównując sytuacje, 50-letni pisarz miał już swój sukces po publikacji swojej książki „1913”. Zwracając tym samym uwagę czytelników na detale w opowiadaniu „Lato stulecia” – wydanej w przededniu pierwszej wojny światowej.

A teraz, kilka lat później ludzie są niewiele mądrzejsi niż kiedyś, ale nadal podekscytowani. Wydaje się, że w każdym zakątku świata coś się dzieje. I zaczyna się: kiedy to w 1929 - jak twierdzi Illies – młody Jean Paul Sartre dostrzega po raz pierwszy w Ecole Normale piękną Simone de Beauvoir, i traci rozum na jej widok. Jest to na razie jak dobry posmak, który zapowiada nam kolejne 400 stron wybornej uczty i tego co ona nam przyniesie. Najczęściej kroniki te traktują o umyśle, który ofiaruje się uczuciu miłości. To właśnie w sztuce składany jest hołd temu wszechogarniającemu uczuciu miłości. Tak też Illies zostawił po sobie pełnię i jednoczesną gorycz, oraz sporą rzeszę oszukanych ludzi w przeszłości.

W trzech powieściach „Davor”, „1933”, i „ Danach”, występują motywy spotykane już wcześniej, między innymi u Bercholt’a Brechta. Pojawia się tam para kochanków, którzy zaraz po weselu pędzą na dworzec. Motyw ten ma przypominać, że jest to wzorcowy przykład myśli - niepewność przyszłości, którą wielu wtedy przeczuwało. Dlatego też wszystkie wydarzenia muszą dziać się w teraźniejszości. Dla przykładu Maria von Opel – musi przezwyciężyć swą słabości do melancholicznego Ericha Maria Remarque, który z kolei jest szaleńczo zakochany w Marlenie Dietrich. Maria von Opel zakochała się jednocześnie wbrew wszystkiemu w Annemarie Schwarzenbach. A ona z kolei jest bardziej melancholikiem aniżeli Remarque, i musi sama zostawić męża – francuskiego dyplomatę w Teheranie. Trudny wybór dla Marii von Opel.

Wszystkie te informacje zostały wyszukane przez Illies’a. Czytał gazety, listy, dzienniki, wspomnienia, tylko po to aby powstała pewna niedyskretna książka, która była także bardzo ekscytująca. Pewnego razu Florian Illies stwierdził: „Historie miłosne obnażają ludzi do końca - z ich elementarnych uczuć, jak strach, tęsknota czy pasja. Można by opowiedzieć o tym całkiem inną historię. Polityka wdziera się w życie osobiste ludzi. Co w ogóle znaczyło w latach trzydziestych żyć i co w ogóle znaczyło określanie swojej seksualności? Widocznie, my ludzie tamtych czasów, zwracaliśmy mniej na to uwagę”.

A także los tych ludzi, ponieważ bez polityki nie dałoby się stworzyć tej książki. Kontrastem jaki robi Florian Illies, jest przykładowo Bruno Balz, którego Goebbels aresztował i torturował w 1939, tylko dlatego że był homoseksualistą. I właśnie wtedy ten homoseksualista okazał się potrzebny. Kręcono wtedy w UFA film – „Wielka miłość” – z najbardziej znaną aktorką tamtych czasów – Zarah Leander Potrzebowano stworzyć soundtrack do filmu. Wysłano wtedy Balza do studia na 24h. Stworzył 2 piosenki - „Ich weiß, es wird einmal Wunder geschehen“ oraz „Davon geht die Welt nicht unter“. Obydwie jak to podsumował lakonicznie Illies, okazały się nietrafione w tej sytuacji.

Żeby rozumieć jakie spustoszenia to stworzyło, ważnym aspektem jest móc zrozumieć ten czas - stwierdził Illies. Oczywiście w badaniach nad następstwami powojennymi przeprowadza się sporo prac historycznych, żeby stwierdzić co zaszło. Jest wiele pytań o winę i odpowiedzialność. Istnieją one tylko po to aby oddać stosunek emocjonalny ludzkości. „Chciałbym zwrócić uwagę na czas i znowu pobudzić do życia emocje tamtych lat. Może ta książka jest właśnie takim przewodnikiem w przeszłość, która w gruncie rzeczy zachowuje wszystkie fakty”.

Ciekawym jest to, że każda następna generacja zaczyna jakby od zera, i jak twierdzi Florian Illies – dopiero z czasem nabywa odporności. Według motta: zostawcie nas w spokoju z historiami z przeszłości, których świadkowie dawno temu już zmarli. Tematy z rzeczywistości są ważniejsze, chociażby – dziedziczenie emocjonalności. „Każda rodzina ma jakieś trupy w szafie” – jak twierdzi Illies.

Deprymujące jest w tym wszystkim to, że świat nie wyciąga nauki z przeszłości. To czego nas przeszłość uczy, to niegodzenie się na zastaną rzeczywistość. Nieakceptowanie tego co było, tego co jest.

Nawet najwięksi myśliciele raczej nie ulegają przypływom miłości. Co prawda Sartre zakochał się od pierwszego spojrzenia w Simone de Beauvoir, aż do tego stopnia, że rozum postradał, jednak szybko też się otrząsnął z tego stanu. 14 października 1929. Sartre i Beavoir spędzają pierwszą noc razem w paryskim apartamencie na Avenue Denfer-Rouchereau 9, na piątym piętrze po prawej. „Tapeta była niesamowicie pomarańczowa, tego nie zapomnimy nigdy”.

Autor: 
tłum. Gosia Piotrowska
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama