Dziewczyna, która igrała z ogniem

Reklama

czw., 04/21/2016 - 15:07 -- Anonim (niezweryfikowany)

Drugi tom trylogii „Millenium” Stiega Larssona nosi tytuł „Dziewczyna, która igrała z ogniem”. Tytułowa dziewczyna to Lisbeth Salander, bohaterka części pierwszej. Zostaje ona oskarżona o zamordowanie swojego kuratora oraz dziennikarza i jego dziewczyny. Lisbeth, dla której anonimowość jest jedną z bardziej istotnych wartości nagle staje się poszukiwaną morderczynią a jej podobizny zdobią okładkę każdego dziennika w kraju. Mimo całej nagonki są osoby, które próbują jej pomóc, chcąc udowodnić sobie i policji, że dziewczyna jest niewinna. Jedną z takich osób jest dziennikarz uważający się za przyjaciela podejrzanej – Mikael Blomkvist, który w pierwszym tomie trylogii prowadził śledztwo wraz z Lisbeth. Poza tematem zbrodni dowiadujemy się sporo o przeszłości bohaterki, o jej rodzinie, a nawet poznajemy czcigodnego tatusia.

Bohaterowie pierwszoplanowi części pierwszej tutaj schodzą na dalszy plan. Czasem czytając miałam wrażenie, że głównym bohaterem, a raczej antybohaterem jest szwedzka policja, nie potrafiąca odnaleźć oskarżonej o zabójstwo ani rozwikłać całej zagadki kryminalnej. Za to dziennikarz i reasercherka myślą prawie jednakowo i w tym samym czasie, będąc zdecydowanie skuteczniejszymi od organów ścigania. Nieudolny policjant to częsty motyw szwedzkiego kryminału, także Larsson nie był tu specjalnie oryginalny. Natomiast u Larssona policja działa aż tak po omacku, że trudno jest w to uwierzyć. Najbardziej rażące było zwlekanie całe wieki z przejrzeniem komputera zamordowanego dziennikarza, Daga Svennsona. Nieco męczące dla czytelnika może być ciągłe udowadnianie, jak to policja nic nie umie. Męczące także były zdania wypowiadane wprost o tym, jak to beznadziejny jest rząd szwedzki i jak spiskuje na każdym kroku przeciwko imigrantom i prostytutkom. W pierwszej części autor przedstawił nam motyw nieszanowania kobiet, wręcz znęcania się przez różnych dewiantów i degeneratów. Cytaty przed każdym rozdziałem mówiły o statystykach: ile kobiet w Szwecji jest bitych, ile boi się komuś o tym powiedzieć itd. W drugiej części czasopismo „Millenium” wraz z Dagiem Svenssonem chce wydać książkę i numer czasopisma poświęcony zagadnieniu traffickingu, czyli handlowi prostytutkami z Rosji i krajów bałtyckich. Natomiast cytaty na początku rozdziałów nie dotyczą przestępstw seksualnych a … matematyki. Nie pojmuję tego w ogóle. I to nie dlatego, że jestem matematycznym tłukiem (chociaż jestem), tylko te cytaty niewiele mają wspólnego z fabułą. Wprawdzie odnoszą się do genialnej Lisbeth, ale nie uważam tego za ciekawy zabieg.

Cały wątek kryminalny napisany jest jak dla mnie nie od tej strony. Na zbyt wiele stron przed końcem książki czytelnik dostaje rozwiązanie zagadki podane na tacy. I to oczywiście nie policjanci ją rozwikłali, tylko Lisbeth i Mikael, chociaż właściwie niezależnie od siebie.

Są też niewątpliwie rzeczy godne uwagi, jak zdecydowanie mniejsza ilość zdań wtrąconych po angielsku, dość drażniące w części pierwszej. Rzadziej pojawia się również kryptoreklama, chociaż mogą drażnić zdania typu Lisbeth położyła się na łóżko marki Ikea (może nie jest to wierny cytat ale tak to mniej więcej brzmiało – szkoda czasu na szukanie…).

Niezależnie od tego, co wyżej napisałam książkę warto jednak przeczytać. Kto przeczytał tom pierwszy po prostu chce wiedzieć co wydarzy się dalej. Poza tym książka jest napisana dobrze, tempo szybkie a chęć ponownego spotkania Lisbeth i Mikaela w części trzeciej nie ulega dyskusji. Polecam „Dziewczynę, która igrała z ogniem”.

Małgorzata Szymańska

Polub Plportal.pl:

Reklama