Dlaczego warto przeczytać Drach Szczepana Twardocha?

Reklama

śr., 10/05/2016 - 12:33 -- Anonim (niezweryfikowany)

Początkowe zdania powieści Drach Szczepana Twardocha sugerują, z jaką lektura będziemy mieć do czynienia. Jest październikowy poranek, za osiem lat wybuchnie pierwsza wojna, jeszcze nieświadomy tego faktu młody Josef przygląda się świniobiciu. Krew leje się strumieniami, a Twardoch w swoich opisach jest tak dokładny, że czytelnik niemalże czuje jej smak i ciepło. Pierwsza scena jest zapowiedzią, gdyż w powieści mord, krew, brud, seks będą stanowiły dominantę kompozycyjną, staną się nierozłączne.

Główny wątek osnuty jest wokół postaci Josefa, który przeżył wojnę i naznaczony jej traumą, choć nieświadomy tego faktu, wraca na Śląsk. Drugą postacią jest Nikodem, prawnuk Josefa, wzięty architekt, który nigdy nie był w wojsku. Dobrze zarabia, a pieniądze wydaje na luksusowe gadżety, czym naraża się otoczeniu.

Pozornie mężczyźni nie mają cech wspólnych, jednak autor kieruje naszą uwagę w taki sposób, abyśmy zobaczyli, że to zbyt powierzchowna interpretacja. Ten wątek służy przede wszystkim unaocznieniu cykliczności historii. Podobnie Josef, jak i Nikodem nie potrafią ułożyć sobie życia rodzinnego, obydwaj zdradzali swoje żony, co w każdym przypadku miało opłakane konsekwencje, jednak Twardoch wydobywa z tego pozornie banalnego tematu coś więcej.

Wszystko za sprawą narracji, którą jest… ziemia, a konkretnie wszechobecny Drach. Drach widzi wszystko i nie ulegając upływowi czasu, spogląda na wszystko z góry. Dzięki temu zabiegowi, oraz głównym bohaterom odkrywamy cykliczność historii, czas zataczający koło zostaje unaoczniony. Najpierw czytamy o Josefie, który siedząc na ławce sączył piwo, a później przez ten sam park idzie jego prawnuk, gdyby nie więzy krwi – człowiek zupełnie obcy.

Jest jeszcze jeden element wiążący, który za sprawą narratorki ziemi staje się w Drachu bardzo wyraźny, to śmierć. Ziemia pochłonie wszystkich, tak jak pochłonęła Josefa, taki i pochłonie Nikodem.

Twardoch pisze o sprawach trudnych, brutalnych, ludzkich bez ogródek. Wchodzi w szczegóły, jakby chciał przeniknąć ludzkie ciało, ujawniając tym samym naszą zwierzęcą naturę, obnażając niepochamowany popęd. W tym nie różnimy się od zwierząt i autor mówi o tym wprost, dlatego tyle zwierząt w powieści. Opisy sarny, która zdycha na polu, bo jest słaba i porzucona przez inną – silniejsza, nie ma poruszyć odbiorcy, ma podkreślić zezwierzęcenie człowieka, który w obliczu zagrożenia skupia się wyłącznie na sobie. Tak właśnie wojna zmieniła Josefa, który z zimną krwią zabija swoją kochankę. To też nie odróżnia nas od zwierząt, z resztą, autor daje nam jasno do zrozumienia, że ziemia przyjmuje wszystkich i ze wszystkimi obchodzi się tak samo.

Poza tym czytając tę powieść nie możemy pozbyć się wrażenie, że życiem rządzi splot przypadków i impulsywnych decyzji, podejmowanych za sprawą egoizmu.

Drach jest pisany językiem ,,szorstkim”, od razu ma się wrażenie, że nie ma być przyjazna odbiorcy. Smętne obrazy i tragiczne historie przeplatane są dialogami w języku polskim, śląskim i niemieckim. Autor nie dba o przypisy, co zmusza czytelnika do spędzenia dłuższej chwili nad powieścią.

Każdy rozdział jest rozpoczęty datą, do której odnosi się opisane poniżej wydarzenie, co sprawia, że Drach ma ciekawą konstrukcje. Ponadto dynamiczna narracja sprawia, jakby mimo wszystko wydarzenia działy się w jednym czasie.

Twardoch pokazuje, że w świecie tylko jedno jest stałe: genotyp. To łączy Nikodema z pradziadem i wszystkimi pokoleniami pomiędzy. Architekt oczywiście nie wie, że ciąży na nim grzech wcześniejszego pokolenia, że płynie w nim ta sama krew. Wie to tylko Drach, który czasem ujawnia się:

 

"Stary Pindur nie przestaje mówić:
Yno suchej dalyj: ziymia tyż żyje. Ziymia dycho tak jak my dychomy. Ziymia mo krew, to je woda, i ziymia mo skóra, po keryj my łażymy bez cołkie nasze żywobyci, jak błechy łażom po psie, rozumisz?
Gilner nie rozumie i już nie słucha. Nie wie, że stary Pindur mówi o mnie.."

 

"..Znam ciężar ciała Valeski i ciężar domu, w którym Ernst się rodzi, i delikatną pieszczotę jego stóp, kiedy po mnie chodził, i ciężar jego ciała, gdy pozostanie złożone do grobu.."

 

W powieści jest coś niepokojącego, narratorka ziemia, która zna ciężar ludzkiego ciała, bo ma je w sobie, czyni ze śmierci fakt tak oczywisty, że aż przerażający, bo pozbawiony wszelkich nadziei na życie pozagrobowe. U Twardocha ciało po śmierci trawione jest przez robactwo. Wszystko pochodzi od dracha, drach pochłonie wszystko, człowieka, zwierzę, drzewo. Autor nieprzerwanie podkreśla nierozerwalną więź między ziemią i ludźmi, choćby w drastycznym opisie bitwy:

 

Józef Magnor ma usta pełne rudego błota. Józef Magnor ma w ustach ciała swoich towarzyszy z VI Armee-Korps.

 

Twardoch pisze o mężczyznach, kobieta jest w powieści kochanka lub matką, to również istotne, gdyż to ona daje życie, przedłuża je, rola mężczyzny sprowadza się do roli dawcy. W Drachu nie ma żadnych momentów radości – nawet seks nie daje przyjemności, jest aktem, który pozwala na chwilowe zaspokojenie. Twardoch doskonale tworzy postaci, są to ludzie z krwi i kości, ludzcy w każdym calu.

Drach nie jest pozbawiony słabych stron, choć jest ich znacznie mniej. Pesymizm jest tak wszechobecny, że bywa męczący. Ponadto wątek młodego architekta, który zdradza żonę wydaje się dość kiczowaty, zbyt wiele nowinek technologicznych opisuje Twardoch w tym wątku, co sprawia, że dysonans między decyzją o kupnie nowej lodówki, a wzięciem udziału w powstaniu jest zbyt oczywisty i rażący.

Ponadto autor niewiele wspomina o wydarzeniach między rokiem 1914 a 2014, a przecież było ich sporo.

Opinie o powieści są skrajne, jednak jedno jest pewne, Twardoch napisał powieść, w której ludzka natura jest poddana dokładnej analizie. Pokazał, że niezależnie od czasów, w jakich żyjemy, poddajemy się tym samym namiętnościom, wpadamy w takie same pułapki. Biologia zyskuje ogromną przewagę nad metafizyką. Brak Boga w Drachu nie jest kwestią przypadku, po prostu dopełnia poczucie beznadziei. Twardoch udziela odpowiedzi na pytanie, co rządzi światem i jaki jest sens ludzkich działań, z tym, że nie takiej odpowiedzi się spodziewamy.

Julia Skurpel

Polub Plportal.pl:

Reklama