Dlaczego tak łatwo zapomnieliśmy o Kosińskim.

Reklama

ndz., 09/11/2016 - 15:26 -- Anonim (niezweryfikowany)

Pamiętam moje pierwsze zetknięcie z powieścią Jerzego Kosińskiego, było to kilka lat temu, książka nosiła tytuł Malowany Ptak. Przypadek sprawił, że po nią sięgnęłam. Od tamtej pory nie przeczytałam nic równie brutalnego. Spółkowanie dziewczynki z kozłem, gwałt butelką wypełnioną ekskrementami, czy wydłubywanie oczu to zaledwie wstęp. Autor wystawia czytelnika na próbę, snując coraz brutalniejsze opisy. Książkę pamiętałam długo, a myśl, że zawiera wątki autobiograficzne, i że po ziemi chodził chłopiec, który był uczestnikiem lub światkiem takich okrucieństw była przerażająca.

Malowany Ptak otwarł drogę do kariery Jerzego Kosińskiego w 1965 roku. Po wydaniu, krytyka podzieliła się na dwa obozy: jedni twierdzili stanowczo, że to powieść tragiczna, zawierająca wątki osobiste, drudzy natomiast, że to fikcja literacka, wyolbrzymione wyobrażenie wojny. W karierze pisarskiej Kosińskiego jest coś zastanawiającego. Skoro faktycznie przeżył piekło na ziemi, a jego powieści przyniosły mu ogromną sławę w Stanach, były tłumaczona na wszystkie ważniejsze języki, to dlaczego dziś nikt o nim nie mówi? Pamięć o Kosińskim wygasa, a gdy zapytamy, czy czytałeś/czytałaś Malowanego Ptaka większość wzrusza ramionami.

Odpowiedzi na te właśnie pytania należy szukać w powieści Janusza Głowackiego Good night, Dżerzi, wydanej w 2010 roku.

Książka jest osnuta wokół biografii Kosińskiego, ale zawiera również wątki autobiograficzne. Głowacki pod pretekstem napisania scenariusza do filmu o Dżerzim przeprowadza nas przez świat pełen ludzkich katastrof. Dla lepszego zrozumienia tej prozy należałoby pokrótce przybliżyć sylwetkę Dżerziego. Urodził się w roku 1933 w Łodzi, naprawdę nazywał się Jerzy Nikodem Lewinkopf. Studiował na Uniwersytecie Łódzkim, otrzymał stypendium i w 1957 wyjechał do Stanów. Tam jego kariera potoczyła się w zawrotnym tempie. Był stypendystą Guggenheima, Forda oraz American Academy. Ponadto był absolwentem Columbia University. Wykładał na uniwersytetach Yale, Princeton, Davenport i Wesleyan. Otrzymał prestiżową nagrodę National Book Award. Był prezesem Oksfordzkiego Instytutu Studiów Polsko-Żydowskich. To zaledwie kilka faktów z życia Kosińskiego. Był postacią niezwykle osobliwą, żadnej biografii nie można uznać za prawdziwą, ponieważ sam ciągle się kreował. W Good night, Dżerzi padają słowa, które doskonele go określają: ,,Pan jest kreacją”. Sam pisarz mówił o sobie, że ciągle chodzi w przebraniu. Był nieuchwytny, zadziorny, prowokował i cały czas grał, spełniając jednocześnie swój american dream. W swojej powieści Głowacki przedstawia go jako człowieka igrającego z otoczeniem, wpędzającego ludzi w niebezpieczną grę. Pokazuje jego skłonności do destrukcji i autodestrukcji Książka jest osnuta wokół biografii Kosińskiego, ale zawiera również wątki autobiograficzne. Głowacki pod pretekstem napisania scenariusza do filmu o Dżerzim przeprowadza nas przez świat pełen ludzkich katastrof. Dla lepszego zrozumienia tej prozy należałoby pokrótce przybliżyć sylwetkę Dżerziego.

Głowacki prowadzi czytelnika i pokazuje Nowy Jork od wewnątrz – brudny, tętniący nocnym życiem, śmierdzący alkoholem i papierosami. Wszystko to oplecione ironią i komizmem. U Głowackiego bawi to, co nie powinno. Tworzy błyskotliwe dialogi, – Zabiłem psa. – Wściekły był? – No, zadowolony nie był. Dzięki temu jeszcze lepiej możemy wyobrazić postać Kosińskiego, który w powieści przedstawiony jest jako cynikik.

Pełno u Good night… kreacji, Kosiński ,,chodził w przebraniu”. Sam autor też tworzy i kreuje siebie, i chociaż jest go w książce znacznie mniej, to postać kontrowersyjnego pisarza z pewnością posłużyła mu do stworzenia własnego wizerunku – równie zaskakującego i pełnego niedopowiedzeń. I tutaj po raz kolejny zaciera się granica między rzeczywistością, a mitem. Autor pogrywa z czytelnikiem, mówi oszczędnie i nie interesuje go interpretacja odbiorcy. Można powiedzieć, że na tej płaszczyźnie obydwaj są do siebie podobni. Żaden z nich nie mówi wprost. Dramaty dzieją się wewnątrz człowieka, a czytający może tylko przewidywać tragiczne skutki i obserwować powolną degradację postaci.

Dużo uwagi poświęca pisarz kobietom, były bardzo ważne w życiu Kosińskiego, choć z żadną nie łączyły go zdrowe relacje. W niezwykle ciekawy sposób pokazana jest postać matki, której głos słychać zza kotary. W ten sposób relacja matki i syna staje się bardziej teatralna. Każda z kobiet, o których pisze Głowacki, doświadczyła ze strony ,,Dżeziego” upokorzeń i okrucieństwa. Ich sylwetki zaznaczone są bardzo dokładne i przy każdej pojawia się ten sam schemat, czyli rozbicie związku, fascynacja jego osobą, fatalne konsekwencje.

Najciekawszą postacią drugoplanową jest Masza. Za sprawą jej snów po raz kolejny łączy się prawda z mistyfikacją. Obserwujemy, jak stopniowo ,,rozpada się”. Z delikatnej, pięknej kobiety staje się wrakiem. Masza w powieści jest po to, aby ukazać destrukcyjny wpływ głównego bohatera na otoczenie, jednocześnie manifestując jego siłę. Nagle odchodzi w niepamięć chłopiec z Malowanego… i Kosiński zaczyna przytłaczać. Jego brutalność i obojętność stają się irytujące.

Głowacki stara się przedstawić go bardzo negatywnie. Na wszystkie zarzuty ,,Dżerzi” odpowiada pytaniem, np.: ,,Czy wrzucili Pana kiedyś do szamba?”. Z tym, że i ten argument, który ma wyjaśniać brutalne postępowanie, po jakimś czasie przestaje cokolwiek tłumaczyć.

Ciekawe jest porównanie życiorysu głównego bohatera do Edypa. Losy obydwóch były przesądzone w momencie narodzin, Kosiński urodził się, kiedy Hitler doszedł do władzy. Można to odnieść do całej powieści, która osnuta jest wokół przeświadczenia, że życiem rządzi fatum i przypadek. Zwłaszcza w Ameryce, gdzie wiele zależy od szczęścia i przebywania w odpowiednim miejscu, o odpowiednim czasie – lub wręcz przeciwnie.

Głowacki potrafi świetnie opowiadać, i choć interpretację i ocenę pozostawia czytelnikowi, to jest bardzo dosadny. Używa mocnych słów, przez co powieść staje się jeszcze bardziej autentyczna. Autor przybliża nam odległy świat i pokazuje, że Ameryka przyjmie każdego. Pokazuje też, że to świat, w którym wszystko zmienia się, jak w kalejdoskopie nie przebierając przy tym w słowach. Dla Głowackiego nie ma tematu tabu, zagłębia się w najmroczniejsze zakątki ludzkiej natury i opowiada o tym bez kokieterii.

Z powieści dowiadujemy się kilku bardzo ważnych rzeczy. Po pierwsze: wiele istniejących biografii Kosińskiego jest fikcyjnych. Poza tym wielki pisarz, którego doceniano na świecie, był oskarżony o plagiat – Wystarczy być to nic innego jak zgrabnie przerobiona Kariera Nikodema Dyzmy. Wiadomo też, że Kosiński nie tłumaczył swoich książek samodzielnie, zlecał to komuś, bez zamiaru zapłaty.

Sam długo pozostawał obojętny wobec zarzutów konfabulacji. Karmił się reakcją otoczenia i wymyślał coraz to nowe, śmielsze kłamstwa. To jeden z powodów, dla których uznawany jest za postać kontrowersyjną, a jego życiorys pozostaje trudny do ustalenia.

Wracając do Malowanego Ptaka, tutaj po raz kolejny autor odsłania swoje prawdziwe oblicze. Książa była pomysłem na biznes. Wiedział, że holocaust to ciągle ważny temat, wiedział również, że jeśli nazwie powieść autobiograficzną, to ta stanie się hitem.

W Good night…jasno wybrzmiewa teza, że Ameryka potrafi kreować osobowości, wznosić na wyżyny, by później z przyjemnością oglądać upadek. ,,Dzerzi” bez wątpienia odniósł sukces, lecz jego koniec był tragiczny. Opuścili go ci, którzy wcześniej podziwiali, jego nazwisko zaczęło budzić niesmak, o Kosińskim chciano zapomnieć.

Pod koniec życie sam gubił się w kłamstwach na własny temat, stał się przygaszony. Dziennikarze, którzy demaskowali jego konfabulacje, deptali po piętach. To sprawiło, że pisarz zaczął unikać ludzi.

3 maja 1991 roku Jerzy Kosiński popił alkoholem tabletki nasenne, założył na głowę plastikowy worek i po raz ostatni powiedział światu dobranoc. Zostawił list, w którym napisał: ,, Kładę się teraz do snu, na trochę dłużej niż zwykle. Nazwijmy to wiecznością”.

Julia Skurpel

Polub Plportal.pl:

Reklama