Małe jest piękne: od Jane Austin do George'a R.R. Martina, wielki powrót noweli

Reklama

pon., 08/01/2016 - 11:36 -- Anonim (niezweryfikowany)

Niewielka, a idealnie sformowana: nowela powróciła. Cienka, młodsza siostra konwencjonalnej noweli, zazwyczaj składa się z 50000 słów. Jakakolwiek inna opowieść, dłuższa czy krótsza, również może wpisać się w tę kategorię.

Ten pośredni gatunek został niemal zapomniany: księgarze nie lubią sprzedawać tych książek, ponieważ ich grzbiety są zbyt cienkie, by zauważyć je na półce. Co więcej, trudno jest nałożyć na nią większą cenę, gdyż nawet w dosłownym sensie niedużo waży. Ale tego lata, nowela powraca.

 

Pewnie wydaje ci się, że zrobiono już adaptacje wszystkich książek Jane Austin, ale ostatnia - Miłość i przyjaźń - została niezwykle ciepło przyjęta. Jej sukces osiągnięto dzięki świeższemu, mniej znanemu materiałowi: wczesnej powieści epistolarnej zatytułowanej Lady Susan. Reżyser Whit Stillman uznał książkę za „zbyt dobrą, by pozostać nieznaną” - i choć w jego filmie dokonano kilku znaczących zmian, wyrwało to zapomnianą Lady Susan z ciemności.

 

Całkowicie inny ulubieniec fanów również przyciągnął uwagę czytelników na nowelę: Gra o tron. Pod koniec lat dziewięćdziesiątych George R.R. Martin opublikował trzy nowele w serii zatytułowanej Opowieści z Siedmiu Królestw (ang. Tales of Dunk & Egg). Akcja toczy się w tym samym miejscu, w Westoros, ale sto lat wcześniej. Autor skupia się na Dunkanie Wysokim - aka Dunk - i Aegon Targaryen – aka Egg. Ostatnio Martin rzucił trzy ogromne bomby o tych mniej znanych utworach: po pierwsze, żeby wzbudzić wasze zainteresowanie, ujawnił, że Dunk jest przodkiem jednego z waszych ulubionych bohaterów, Brienne of Tarth. Co wyjaśnia zarówno jej wzrost, jak i naturę twardziela.

 

Po drugie, wyznał, że zdecydował się na ekranizację historii poprzedzającej wydarzenia z Gry o Tron - według niego Opowieści z Siedmiu Królestw są „najbardziej naturalnym” wyborem. „Każda z nowel mogłaby być dwugodzinnym filmem”, powiedział dla "Entertainment Weekly". Ostatecznie wyznał, że napisze 9 lub 10 noweli o Dunk i Egg, co jest znaczną liczbą materiału poprzedzającego Grę o tron - nie wspominając o masowym zwiększeniu się owego formatu.

 

Tego lata nastąpiła również nowoczesna odmiana formy noweli przez autora popularnych thrillerów, Jamesa Pattersona, który ostatnio wydał BookShots. 150 stron oryginalnego i żywego tekstu; podobnie jak 12 krótkich thrillerów, seria zawiera trzy romanse.

Nazwa BookShots została wyśmiana jako próba przebranżowania kwiecistej noweli w coś bardziej ciętego, męskiego oraz nowoczesnego. Jego celem rzekomo było przyciągnięcie tych, którzy nie czytają książek, więc może nie był to tak aż głupi ruch.

 

Przesadnie i krzykliwie promowane powieści ostatnich lat liczą wiele stron. Bez skazy Jonathana Frazena ma blisko 600 stron, Małe życie Hanyi Yanagihary ponad 700, a Miasto miłości Gartha Riska Hallberga dochodzi do 944 stron. Odkąd Poczucie kresu Juliana Barnesa wygrało nagrodę Bookera w 2011, każda kolejna zwycięska książka miała ponad 450 stron - łącznie z Wszystko co lśni Eleanory Catton przekraczającą 800 stron. Tymczasem pojawiły się obszerne bestsellery wszelakich gatunków i zapierające dech w piersiach serie od Stiega Larssona poprzez J.K. Rowling oraz Lee Child.

 

Nagrody przyznawane są za czas spędzony nad książką; uważane są one również jako spore poświęcenie. Natomiast BookShots Pattersona jest przelotna. Chciał wywabić czytelników z dala od telewizorów, filmów i gier wideo mimo tego, że ten sposób jest krótki oraz przenikliwy (bądź krótki i zwięzły) - jednorazowa hulanka, jeśli wolisz. „Możesz pędzić przez nie - są jak filmy do czytania”, skomentował.

Oś łącząca nowelę oraz film jest interesującym pomysłem. Zaskakująca ilość klasycznych noweli została zekranizowana i zaskakująca ilość klasyków filmowych jest opartych na nowelach. Zauważ: Śniadanie u Tiffany'ego, Mechaniczna pomarańcza, Pełnia życia panny Brodie, Skazani na Showshank, Wielki Gatsby, Myszy i ludzie, Śmierć w Wenecji. Trzeci Człowiek Grahama Greena umyślnie ma długość noweli, ponieważ chciał, by jego książka została zekranizowana.

Bez wątpienia nowele są uznawane jako dobry materiał filmowy ze względu na ich krótką fabułę. Emocjonalna historia, interesujący bohaterowie i atmosfera są znacznie łatwiejsze do uzyskania w 90-minutowym filmie niż w 600-stronicowej podkładce pod drzwi. Największa skarga na temat noweli do adaptacji filmowej jest, że zgniata, redukuje i upraszcza lubianą nowelę.

 

Zwięzłość noweli pozwala twórcom filmowym na większą swobodę - największe adaptacje literackie są zazwyczaj najmniej wierne oryginałowi, najbardziej twórcze. Wspaniała nowela Josepha Conrada z 1899 roku Jądro Ciemności była równie wpływowa, gdy została przedstawiona we filmie Czas apokalipsy, nawiązującym do wojny w Wietnamie. Ptaki Alfreda Hitchcocka daleko odbiegają od autentyku Daphne De Maurier - zamierzony wybór po tym, jak jego adaptacja filmu Rebecca została zabita przez wierność oryginałowi. Dwie nowele Christophera Isherwooda stały się podstawą scenariusza do filmu Kabaret, Pożegnanie z Berlinem i Pan Norris się przesiada.

 

To byłoby tyle na temat filmowych kuzynów noweli - te niewielkie książki powinny być doceniane jako forma literacka. Książki powinny mówić więcej, niż potrzeba. Nowela jest niezależna, często trzeba czytać pomiędzy wierszami.

Może wydawać ci się to płytkim argumentem, ale nowela jest łatwo przenośna. Nie nadwyrężysz sobie nadgarstka; kiedyś spędziłam trzy miesiące próbując przebrnąć przez Wojnę i pokój i potwierdzam: to było naprawdę zmaganie. Od zawsze byłam fanką zabierania ze sobą noweli na wakacje: nie zabierają połowy miejsca w bagażu podręcznym oraz nie ciążą ci podczas wspinaczki w Himalajach czy spacerach w Pompejach.

 

W dzisiejszym zapracowanym społeczeństwie, gdzie czytanie jest zmiażdżone przez długie godziny pracy oraz masowe produkcje programów typu „musisz zobaczyć”, ale pomimo rozprzestrzeniających się seriali amerykańskich i zajmowania się głupotami na portalach społecznościowych, czujemy ogromną satysfakcję podczas dotarcia na koniec książki. Warto porwać się książce w niedzielne deszczowe popołudnie lub w tramwaju czy pociągu, nieważne czy to papkowaty thriller czy nowoczesny klasyk.

 

Bez pretensjonalności, pomyśl, jak wiele klasyków mają wydanie kieszonkowe: Stary człowiek i morze Ernesta Hemmingway'a, Obcy Alberta Camusa, Folwark zwierzęcy George'a Orwella, Metamorfoza Franza Kafki, W kleszczach lęku Henry'ego Jamesa, Przebudzenie Kate Chopin, Śmierć Iwana Illicza Lwa Tołstoja, Szerokie Morze Sargassowe Jeana Rhysa oraz wyżej wymienione dzieła Trumana Capote, Anthony'ego Burgessa, Muriel Spark, Scotta Fitzgerald, Johna Steinbeck oraz Thomasa Mann.

Zmierz się z nimi w trzy miesiące, a będziesz zaznajomiony z dziełami największych pisarzy, ale bez nadwyżki bagażu.

Autor: Holly Williams

Tłumaczenie: Daria Skrzypczak

Źródło: https://www.independent.co.uk/arts-entertainment/books/small-is-beautiful-from-jane-austen-to-george-rr-martin-the-novella-is-making-a-come-back-a7124541.html

Polub Plportal.pl:

Reklama