E.L. James o swojej nowej książce: „Okropne. Kobiety, które oceniają siebie nawzajem”

Reklama

wt., 06/08/2021 - 10:29 -- MagdalenaL

Poprzez serię książek Pięćdziesiąt twarzy Greya, E.L. James wprowadziła ludzi w świat biczy i związywania. „Kobiety mówią mi: ‘Uratowałaś moje małżeństwo’, ale także: ‘Przez ciebie zostawiłam mojego męża’”.

Niemal każdy pisarz jest do głębi urażony, jeśli przed przeprowadzeniem wywiadu dziennikarz nie przeczyta jego książki od początku do końca. Ale w uniwersum brytyjskiej autorki bestsellerów E.L. James (58 l.), znanej również jako Erika Leonard, obowiązują inne zasady.

Chociaż wiadomo od dawna, że jej nowa książka Wyzwolony, podobnie jak pięć wcześniejszych książek cyklu, obraca się wokół dzikich eskapad seksualnych miliardera Christiana Greya i uległej mu studentki Anastasi, konkretna zawartość książki jest utrzymywana przez wydawcę w ścisłym sekrecie. Dostępny jest tylko 15-stronicowy podgląd – z 800 stron – w którym od razu ukazany jest seks, pulsujące kończyny oraz orgazm przypominający erupcję wulkanu.

Po co ta cała tajemniczość? Być może po to, by wywołać duży szum, który ostatnio nieco osłabł? E.L. James nie może powstrzymać śmiechu. A robi to często i głośno. Przyznaje szczerze: „Nie, ależ skąd, nie ma tu żadnej ukrytej strategii. Recenzenci często z góry krytykują moje książki. Po co więc zawracać sobie głowę dostarczaniem każdemu kopii?”

Ze względu na pandemię koronawirusa pisarka udziela wywiadu przez Zooma ze swojego domu w Ealing w Zachodnim Londynie. Mieszka tam w okazałym budynku z lat 30., który według tabloidów kupiła w 2012 r. za cztery miliony euro, pieniądze zarobione na jej pierwszym bestsellerze Pięćdziesiąt twarzy Greya. Swoją willę dzieli z pisarzem, a zarazem mężem Niallem Leonardem – najbardziej zażartym krytykiem opisywanych przez nią scen erotycznych – z którym poślubiona jest od 34 lat, oraz z najstarszym synem (26 l.). „Przez koronawirusa czuł się tak samotnie, że zaproponowaliśmy mu, by zamieszkał z nami”.

Podobnie jak jej syn, pisarka musiała w minionym czasie odnaleźć się na nowo. „W ciągu ostatnich dziesięciu lat, dosłownie co każde dwa tygodnie siedziałam w samolocie w drodze do kolejnego hotelu. Wywiady, promowanie książki, imprezy, rozmowy z partnerami biznesowymi oraz odwiedziny na planach filmowych. Fajnie jest na jakiś czas z tego zrezygnować, ale ponieważ nie mam żadnych zainteresowań, w pewnym momencie zaczyna robić się to nudne. Nauczyłam się trochę o ogrodnictwie. Prawdę mówiąc, nigdy tak długo nie patrzyłam na trawę i kwiaty. Cudowne”.

Poza mężem i synem posiada również innego współlokatora. Wskazuje na swojego białego terriera rasy West Highland, który przemyka na ekranie za krzesłem pisarki w poszukiwaniu swojego legowiska. „On ma 15,5 roku. Jest już trochę przygłuchawy, ślepy oraz nieco niepowściągliwy. Dlatego czasami trochę śmierdzi w mojej pracowni”.

To tam napisała Ciemniejszą stronę Greya (2012), Nowe oblicze Greya (2012) oraz ich kontynuacje Grey. Pięćdziesiąt twarzy Greya oczami Christiana (2015), Mroczniej. Ciemniejsza strona Greya oczami Christiana (2015), a w tym roku wychodzi jej najnowsza powieść Wyzwolony. Nowe Oblicze Greya oczami Christiana.

Dzięki wprawie, pisarka przekształciła się z hobbystycznej skryby, która ostrożnie zamieszczała w sieci kilka erotycznych fantazji, w multimilionerkę specjalizującą się w perwersyjnych książkach z własnymi filmami oraz serią zabawek erotycznych. Swoimi szeroko omawianymi dziełami wprowadziła pojęcie ‘mummy porn’, zapoznała ludzi z praktykami sado-maso oraz przyczyniła się do zwiększonej sprzedaży w sex-shopach.

Równie ekscytujące są towarzyszące temu statystyki: jej książki sprzedały się w nakładzie 150 milionów, doczekały się tłumaczenia w aż 50 krajach, a trylogia filmów z Jamiem Dornanem i Dakotą Johnson przyniosła dochód miliarda dolarów.

Ale spotkała się również z ostrą krytyką. Hordy recenzentów, w tym Salman Rushdie, opisywały jej styl i język jako zdecydowanie poniżej normy i w samym superlatywach wypowiadali się na temat tego, jak złe są jej dzieła. Wyrzucano jej również przedstawianie kobiet głównie jako uległe istoty, co cofnęłoby emancypację o dziesięciolecia. Jak ona postrzega ten komentarz, również w erze ruchu #MeToo, który w ostatnich latach wywarł ogromny wpływ na społeczeństwo?

E.L. James, która do tej pory wypowiadała się w sposób spokojny, zareagowała dosyć gwałtownie. „Pieprzyć to! Uważam, że ruch #MeToo jest tak samo ważny jak równość i emancypacja. Każdy powinien mieć taką samą możliwość rozwoju i wyrażania siebie. Więc dlaczego nie mogę wyrażać się we własny sposób? Postęp pruderii i poprawności politycznej rośnie z dnia na dzień. Tak jak kobiety, które oceniają siebie nawzajem, co jest okropnym zjawiskiem tych czasów. To sprzeciwia się feminizmowi, który oznacza również solidarność oraz wolność wypowiedzi. Seria Pięćdziesiąt twarzy Greya to fantazje napisane przez kobietę dla innych kobiet. Ludzie, to jest fikcja! Występują tu nieistniejące osoby w nieistniejącym związku, dziejącym się w nieistniejącym domu. Czy na świecie nie ma ważniejszych rzeczy, o które powinniśmy się martwić?”

„Nie mam zamiaru dopasowywać do nich moich opowieści o Christianie i Anastasi. Ich relacja i wszystko, co jest z tym związane, jest dokładnie tym, co spodobało się milionom kobiet na całym świecie. Pozostaję temu wierna. Zmieniłam kilka fragmentów w mojej wcześniejszej książce The Mister (o brytyjskim arystokracie, który ma romans ze swoją albańską pracownicą), ponieważ nie mogłam znaleźć pewnych opisów ówczesnych stosunków władzy”.

Po tym wybuchu emocji, chce jednak opowiedzieć trochę o swojej najnowszej książce. Zaczęła pisać ją pod koniec 2019 r., kiedy ‘kryzys zdrowotny’ był jedynie odległą myślą. „Nie chcę o tym dalej rozmawiać, wolę pozostawić to za sobą. Ale poprzez panikę, która mnie ogarnęła, przez kilka miesięcy nie byłam w stanie przelać myśli na papier. Potem przyszła pandemia, która była na tyle szalona, że nie byłam już zajęta sobą, ale mogłam spojrzeć na zewnątrz. Mogłam w spokoju pisać moją nową książkę”.

„Było to dosyć skomplikowane. Ponieważ sześć książek jest ze sobą powiązanych niczym układanka, te same wydarzenia są opowiedziane z różnych perspektyw. Chronologia spotkań, podróży, przemyśleń oraz rozwoju relacji musi się ze sobą zgadzać. Ponieważ są kobiety, które piszą do mnie: „W Pięćdziesięciu twarzach Greya było tak, natomiast to się nie zgadza z tym, co przedstawiłaś w Ciemniejszej Stronie Greya. Uwierzcie mi: dużą robotę wykonują uważni czytelnicy. Wywarło to na mnie presję, ponieważ nie chciałam ich zawieść. Oczywiście po takim czasie znam Christiana i Anastasię na wskroś. Byli w mojej głowie nieprzerwanie od dziesięciu lat i będą tam nadal przez jakiś czas”.

Jak czuje się z tym, że musi się pożegnać z bohaterami? „Cieszę się i czuję ulgę: zrobiłam to! W piękny sposób zostawiam za sobą Christiana i Anę. Jednocześnie jest to smutne pożegnanie i sprawia mi ono ból. Christian i Ana dali mi tak wiele. Moje życie kompletnie się zmieniło. Mam więcej niż jeden dom (poza tym w Londynie, pisarka posiada również kupioną za 7 milionów euro rezydencję w Hollywood Hills z basenem i niekończącym się zapasem wina). Nie muszę martwić się o moje finanse. Słodko-gorzki bonus? Moja matka cierpi na Alzheimera i mogę pozwolić sobie na to, by zapewnić jej najlepszą opiekę zarówno w dzień, jak i w nocy”.

„Uważam również za fantastyczne to, że zachęciłam do czytanie kobiety, które nigdy wcześniej nie sięgały po książki. Są również kobiety, które dzięki mojej serii same chcą zostać pisarkami. Z tego jestem niesamowicie dumna. Ale są również dni, kiedy kobiety przychodzą do mnie i mówią: ‘Uratowałaś moje małżeństwo’. Lub też: ‘Przez ciebie zostawiłam mojego męża’. Muszę to wtedy przełknąć i pomyśleć: ‘Doprawdy jestem za to odpowiedzialna? Nie do pomyślenia, do czego doprowadziło Pięćdziesiąt twarzy Greya”.

Autor: 
Annemart Van Rhee / tłum. Agata Furmanek
Polub Plportal.pl:

Reklama