Spętani medialnym szumem: dlaczego chwaleni brytyjscy reżyserzy poprzestają na jednym filmie?

Reklama

śr., 09/01/2021 - 15:49 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Ogromny rozgłos… Niamh Algar w Censorze. Fot. Magnolia Pictures/Moviestore/Shutterstock

Pierwsze filmy obiecujących nowych brytyjskich talentów są często przechwalane, podczas gdy tym, czego im trzeba, jest długotrwałe wsparcie

 

Debiut filmowy Prano Bailey-Bond, Censor, miał premierę w Wielkiej Brytanii 20. sierpnia, poparty ogromnym rozgłosem i falą zachwytów krytyków, od pięciogwiazdkowych recenzji i okładek magazynów to tweetów reżyserów takich jak Edgar Wright i Sean Baker (ten drugi miał nawet na sobie koszulkę z Prano Bailey-Bond). Film, którego akcja osadzona jest podczas szczytu moralnej paniki związanej z nieprzyzwoitymi filmami w latach 80-tych, adoptuje i adaptuje gatunek krwawego horroru, którego jest przedstawicielem, poprzez skupienie się na postaci chodzącej w żałobie po swojej od dawna nieżyjącej siostrze.

Póki co pochwały dla filmu nie znalazły odzwierciedlenia w sukcesie finansowym - przez co film jest w podobnej sytuacji jak inne niedawne ciepło przyjęte brytyjskie debiuty takie jak After Love Aleema Khana. Saint Maud Rose Glass, debiut wspierany wspierany finansowo przez Brytyjski Instytut Filmowy, być może dotarł do szerszej publiczności, jednak wydaje się jasnym, że początkowy medialny szum nie zawsze przeradza się w długotrwały sukces.

Poprzednie pozytywnie przyjęte brytyjskie debiuty, wyświetlane na festiwalach i wygrywające nagrodę lub dwie nie napawają optymizmem - Richard Billingham (reżyser Ray i Liz, 2018), Daniel Kokotajlo (Apostasy, 2017), Daniel Wolfe (Catch Me Daddy, 2014), Rungano Nyoni (Nie jestem czarownicą, 2017) i William Oldroyd (Lady Macbeth, 2016) nie stworzyli od tego czasu ani jednego filmu.

Dla porównania, debiuty filmowe Amerykanów Grety Gerwig i Jordana Peele’a ukazały się w 2017 roku; od tego czasu stworzyli swoje drugie filmy i zapowiedzieli trzecie. Tak samo wygląda sytuacja Ariego Astera, obecnie pracującego nad swoim trzecim filmem po zadebiutowaniu filmem Dziedzictwo. Hereditary w 2018 roku. Są oczywiście wyjątki: Amonit Francisa Lee, jego drugi film po Pięknym kraju, ukazał się w tym roku, a Michael Pearce, reżyser Pod ciemnymi gwiazdami (2017), jest w trakcie prac nad kolejnym filmem. Jednak można uznać, że istnieje prawidłowość w odkrywaniu nowych talentów w Wielkiej Brytanii i ponoszeniu porażki we wspieraniu ich po ich pierwszych krokach.


Zdjęcie: Medialny szum nie zawsze przeradza się w długotrwały sukces… Morfydd Clark w Saint Maud. Fot: A24 Films/AP

Dlaczego? Co musi się zmienić, by brytyjskie kino zaczęło wspierać młodych filmowców? Po pierwsze, prawdopodobnym jest, że dziki entuzjazm przemysłu i przesadzone pozytywne recenzje debiutów młodych reżyserów mogą szkodzić ich karierom, zamiast im pomagać. Niewielu reżyserów tworzy hity za pierwszym podejściem - Censor nie jest wyjątkiem - więc reżyserzy potrzebują ostrożnego optymizmu i konstruktywnej krytyki, by szlifować i rozwijać swoją technikę, która może się tylko poprawiać z wiekiem.

To zrozumiałe, że krytycy mogą nie szczędzić pochwał dla nowych głosów, ponieważ brytyjskiemu przemysłowi filmowemu brakuje głębi w porównaniu z, na przykład, Francją, Włochami, Polską czy Rumunią. Jednak widzowie, bez których nie istnieje przekaz ustny,  nie będą chcieli wydawać pieniędzy na coś, co miało być arcydziełem, a okazuje się obiecującą, lecz nieco jałową próbą utalentowanego żółtodzioba. Tymczasem twórcy potrzebują dwóch rzeczy: artystycznej swobody i wsparcia przemysłu w formie nagród i starej dobrej gotówki.


Zdjęcie: Debiut filmowy Rungano Nyoni z 2017 roku, Nie jestem czarownicą, otrzymał bardzo pozytywne recenzje, ale od tego czasu reżyserka nie stworzyła drugiego filmu (zdj.Allstar/FILM4)

 

 

Widać przejawy pozytywnych działań. Na szczęście po wielu desperackich latach w dziczy BAFTA wprowadziła znaczące zmiany w swoich procedurach głosowania i członkostwa w zeszłym roku, co zaowocowało ceremonią rozdania nagród o nieco innej energii niż poprzednie, gdy nagrody zbyt chętnie płaszczyły się przed amerykańskim kinem. Nagrody rozdane w tym roku nadal w większości trafiły do znanych nazwisk, ale w kategorii dla najlepszej aktorki wraz z Frances McDormand znalazły się brytyjki Bukky Bakray (Rocks) i Wunmi Mosaku (Czyj to dom?). Oczywiście wciąż można oczekiwać rozwoju, ale rozgłos i uznanie dla twórców są niezbędne do utrzymania puli talentów.

Wielkiej Brytanii szkodzi dzielenie języka ze Stanami Zjednoczonymi, Kanadą i Australią, co prowadzi do ostrej konkurencji o anglojęzycznych widzów: być może inne kraje mają luksus możliwości przypodobania się ludziom chcącym obejrzeć film w swoim języku. Brytyjskie talenty już dawno przeniosły się do USA w poszukiwaniu sukcesu finansowego i bardziej zróżnicowanych możliwości, od reżyserów takich jak Sam Mendes i Christopher Nolan do aktorów jak Daniel Kaluuya i Riz Ahmed. To oznacza, że Wielka Brytania zawsze próbuje doścignąć inne kraje, i wybijać się na wynikach finansowych swoich talentów po zdobyciu przez nich uznania w Stanach Zjednoczonych. Steve McQueen jest jednym takim przypadkiem - reżyser, który teraz zarządza własnymi projektami dzięki amerykańskim inwestycjom, nagrodom i renomie.

Cięcia w budżecie brytyjskiej sztuki nie pomagają, a kino jeszcze bardziej się osłabiło przez wzrost popularności platform streamingowych - ale w przemyśle nadal jest dużo talentu, który, dzięki ostrożnej pielęgnacji, może zostać przekuty w coś solidnego.

Autor: 
Caspar Salmon / tłum. Martyna Sołtysiak
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama