Recenzja „Plotkary” – niezdarnego, ale zdatnego do obejrzenia hołdu dla ukochanego hitu

Reklama

sob., 07/10/2021 - 01:47 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Evan Mock, Thomas Doherty, Emily Alyn Lind, Eli Brown, Jordan Alexander, Savannah Smith i Zion Moreno na planie "Plotkary". (Karolina Wojtasik/HBO MAX)

Oryginalny tytuł: "Recenzja „Plotkary” – niezdarnego, ale zdatnego do obejrzenia hołdu dla ukochanego hitu dla nastolatków"

 

Zabawne, łatwe do przyjęcia nowe podejście do telenowel dla starszych nastolatków odrobinę się różni, ale nawiązuje do dawnego hitu.

Warto zadać pytanie, jak ocenić odrodzenie się programu dla nastolatków, którego wady zostały wtopione w jego atrakcyjność. Oryginalna „Plotkara”, czyli telenowela o nastolatkach z wyższych sfer mieszkających w Upper East Side, która była transmitowana w stacji telewizyjnej CW od 2007 do 2012 roku, była oparta na książkach Cecily von Ziegesar i charakteryzowała się tym, że często była niedorzeczna, kiepsko zagrana i chwalebnie podła. Była również uwielbiana, zarówno w swoim czasie transmisji w CW, jak i przez lata występowania w usługach streamingowych z uwagi na całkowicie absorbujący portret ultra bogatych i za efektowną fantazję za czasów recesji, w której trakcie każdy łączył się z każdym na wojnie, którą wywoływał anonimowy bloger. Nikt by nie powiedział, że to była prestiżowa telewizja, ale wielu millenialsów uważa program, który zapoczątkował karierę Blake'a Lively'ego, Leightona Meestera, Penna Badgleya i innych za fundamentalny.

Nowa Plotkara HBO Maxi jest nie tyle ponownym wznowieniem, co duchowym następcą oryginalnego serialu. Serial stworzony przez Joshua Safrana, scenarzystę i producenta wykonawczego swojego poprzednika, będącym ukierunkowanym przez pierwotnych twórców, czyli Josha Schwartza i Stephanie Savage, powraca do Constance Billard, wytwornej szkoły na Upper East Side wraz z nową obsadą bezwzględnych uczniów pokolenia Z. Pierwotni bohaterowie są nieznani nowej obsadzie chociaż nowa "Plotkara" ma wiele takich samych motywów, jak jej poprzedniczka, a więc centralną klikę, popularną muzykę pół roku sprzed pół roku, pomysłowe wariacje tego samego munduru w kratę, zdjęcia przedstawiające miasto, występy celebrytów, schodki Met oraz Kristen Bell użyczającą głosu Plotkarze.

Aktualizuje również najbardziej widoczny problem oryginału, ponieważ w nowej „Plotkarze” występują osoby o różnych kolorach skóry, z dwiema czarnymi kobietami w rolach głównych, osobami queer i o zmiennej seksualności. Jednak nawet z tymi zmianami, które powinny być już uznane za standard, nowa „Plotkara” wpada w dziwną otchłań, którą jest oda do ledwie minionej epoki nastolatków, z tym że została dopasowana dla publiczności prawdopodobnie wolącej TikToki od uprzywilejowanej pornografii pełnej odniesień do popkultury znanej widzom 20 i 30-letnim. Jest to skromny, frustrujący, choć znośny hołd, jednak zbyt strzegący swej własności intelektualnej, by mieć (choć obłudną) ambicję, jak ta z Pokolenia produkcji HBO Max lub wytrwałość znaną z Euphorii HBO, która jest prawdziwym hitem z autentycznymi nastolatkami.

W tej iteracji z 2021 roku ustawionej na powrót do stacjonarnej szkoły sprzed pandemii mężczyzną mającym dominującą pozycję w grupie jest Julien Calloway (Jordan Alexander), uczeń przedostatniej klasy i celebryta na Instagramie występujący w towarzystwie dwóch popleczników oraz menedżerów mediów społecznościowych, Moneta (Savannah Lee Smith) i Luny (Zion Moreno), który w czterech odcinkach udostępnionych krytykom robi niewiele poza knuciem intryg. Jego miejscu na tronie grozi przybycie dawno zaginionej przyrodniej siostry, Zoyi (Whitney Peak), czyli stypendystki i naiwnej studentki pierwszego roku. Julien i Zoya dzielą się zdjęciem swojej zmarłej matki i nadopiekuńczych samotnych ojców, ale zgodnie z wymogami serialu nie mogą się przyjaźnić. Reszta kliki ledwo przypomina oryginalne postaci: Chłopak Julien imieniem Obie (Eli Brown), jest dobrodusznym Danem Humphrey’em z tą różnicą, że ma pieniądze (i przerażająco podobny głos), typem uprzywilejowanego hipokryty, który rozdaje pączki, aby sprzeciwić się rozwojowi, którego wymagają rodzice. Max Wolfe (Thomas Doherty z „High Fidelity”) to Chuck Bass z tą różnicą, że ten jest panseksualny i mniej łajdacki, który miał szczególny wkład w doprawieniu do chłodnej monogamii swoich najlepszych przyjaciół, Aki (Evan Mock) i Audrey (Emily Alyn Lind).

Jest spora część rodzinnego dramatu (jak rozwód, zdrada, uziemienie), ale nowa „Plotkara” poświęca znacznie więcej uwagi nauczycielom Constance Billard, a więc szkoły kierowanej przez Kate (którą gra Tavi Gevinson, co jest kolejnym ukłonem w stronę nowojorskiej inteligencji) i którzy martwią się, że ich uprawnieni uczniowie stali się zbyt rozzuchwaleni. Wyjaśniając konkrety: dawny blog Plotkary, którego nie odnaleziono i  którego autor był tajemnicą aż do ostatniego odcinka oryginalnego serialu, powraca w odcinku pilotażowym jako anonimowe konto na Instagramie (jak w „Deuxmoi”). Twórcy nie są owiani tajemnicą, a motyw – eksperyment oparty na strachu przed inwigilacją społeczną i walka na pięści o przywileje – szybko przeradza się w coś nieuzasadnionego i był to najmniej interesujący fragmentu serialu, któremu zwyczajnie nie mogłem kibicować.

Tajemnicą nie jest to, kim jest Plotkara, ale jakie spustoszenie może spowodować to konto. Zmierzając się ze sobą Julien i Zoya krytykują typowo szykowne miejsca występujące w „Plotkarze” – czyli dom Dumbo, tydzień mody, sztukę Jeremy'ego O Harrisa (w której Harris bierze udział). Alexander i Peak, obaj stosunkowo nieznani kanadyjscy aktorzy, rzucają się w oczy pośród morza atrakcyjnych aktorów na Instagramie, ale mają problemy z poruszaniem się po scenariuszach, w tym z przełączaniem się między serdeczną więzią a niewybaczalnym, dwulicowym okrucieństwem mającym miejsce wieczorami. Próby wbicia się w bardziej postępową politykę na przykładzie Zoyi mówiącej staremu producentowi z Broadwayu, by rozszerzył swoje białe pokazy o osoby z innymi kolorami skóry, wyglądają niezręcznie z białymi aktorami. Podobieństwo sterowane optyką jest prawdopodobnie odpowiednie dla środowiska Constance Billard, ale serial nie wydaje się wystarczająco inteligentny, by to komentować.

Biorąc to pod uwagę, jedynym prawdziwym wymogiem dla serialu takiego, jak „Plotkara” jest to, że da się go oglądać. Pod tym względem nowa „Plotkara” potyka się, ale to nadal jest gorący dramat. Cytując jednego anonimowego blogera: „wiesz, że go uwielbiasz, chociaż ten niezdarny hołd, który stara się znaleźć jakieś powiązanie z oryginałem, raczej nie zdobędzie nowego pokolenia wielbicieli”.

„Plotkara” będzie od teraz dostępna na HBO Max w czwartki, a jeszcze w tym roku pojawi się w BBC iPlayer na terenie Wielkiej Brytanii.

Autor: 
Adrian Horton / tłum. Anna Zawadzka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama