Dlaczego nie cenimy Andrzeja Wajdy

Reklama

śr., 01/06/2021 - 12:19 -- MagdalenaL

Oglądając film, nie zawsze zdajemy sobie sprawę z tego, jak złożoną, synkretyczną formą jest tego typu utwór. Nie ma znaczenia, czy mówimy o kinie komercyjnym czy „artystycznym”, film to zestawienie obrazu, gry aktorskiej, tekstu, muzyki, scenariusza etc. Oczywiście mam na myśli kino współczesne, dysponujące kolorem, dźwiękiem innymi możliwościami technicznymi.

Osobą zdecydowanie świadomą tej złożoności – wręcz wybitnie świadomą – niewątpliwie był Andrzej Wajda. Szczerze mówiąc, nie zupełnie jestem w stanie zrozumieć to, jak często spotykam się z krytyką twórczości Wajdy, dlatego w tekście tym postaram się odpowiedzieć na zarzuty, które słyszę najczęściej.

1. Wajda jest niespójny. Oczywiście, przecież był reżyserem, światowej klasy reżyserem, który zrealizował kilkadziesiąt filmów, od tych kostiumowych po współczesne. Przeniesienie takich samych środków, jakie wykorzystał w „Panu Tadeuszu” na arenę polityczno – dziennikarskich zmagań Agnieszki (bohaterki „Człowieka z marmuru”), byłoby co najmniej szkodliwe, już dla samej treści filmu. Wajda zadebiutował w roku 1951, a ostatni jego film „Powidoki”, ukazał się cztery lata temu (2016 r.), mówimy zatem o przeszło pół wieku aktywności artystycznej. Warunki w jakich kręcony był „Popiół i diament” (1958 r.), były diametralnie inne od tych, w których zrealizowano np. pięćdziesiąt lat później „Katyń” (2007). Skoro o „Katyniu” mowa…

2. Wajda podejmował tematykę historyczną oraz reżyserował adaptacje „lektur”, co nie ma nic wspólnego z kinem artystycznym. To, czy ekranizację „Zemsty” nazwiemy wyłącznie filmem kostiumowym, opartym na dla nikogo dziś już niezrozumiałej fabule, czy filmem o dużej wartości artystycznej, zależy tylko od odbiorcy. Dla porównania wspomnę innego polskiego reżysera, który również trudnił się „ekranizacjami lektur” i tematów historycznych, na którego przykładzie dostrzec można, jak wybitnym twórcą był Wajda. Jerzy Hoffman to reżyser filmów takich jak „Znachor”, „Ogniem i mieczem” czy „Stara baśń”. Co różni je od „Zemsty” czy „Pana Tadeusza”?

Tak jak wspomniałam na początku, film jest dziełem synkretycznym, w którego skład wchodzi nie tylko gra aktorska, ale także ogólny, wizualny „obraz”. Wajda był absolutnym pedantem, w kwestii wyboru pleneru czy scenografii, co odróżnia go od innych (nie tylko Hoffmana) reżyserów. Kolejne sceny „Pana Tadeusza” to seria pięknych, bogatych w kolory i symbole detali, podczas gdy cały przekaz np. „Ogniem i mieczem” skoncentrowany jest w akcji filmu (i porywającej muzyce).

3. Tak, jak jedni zarzucają Wajdzie zbytnią prostotę, tak inni, uprzedzeni głośnym nazwiskiem unikają jego twórczości, z góry określając jako przeznaczoną dla koneserów. Na tym właśnie polega fenomen Andrzeja Wajdy – i jedni i drudzy są w błędzie. Po pierwsze, jak już ustaliliśmy, filmografia Wajdy to przeszło pięćdziesiąt (!) różnorodnych filmów, migrujących między różnymi gatunkami. Inny rodzaj estetyki tworzy niestabilny, surowy, wręcz stylizowany na dokument obraz w „Człowieku z marmuru”, a inny malownicze plenery w „Tataraku”. Właśnie plenery są jedną z cech charakterystycznych dla późniejszej twórczości reżysera. Złośliwi twierdzą, że na ich znalezienie poświęcał więcej czasu, niż na pracę z aktorami, ale nawet jeżeli to prawda – nie były to poszukiwania bezowocne. Szczegółowość Wajdy w kwestiach wizualnych przedstawia jeszcze jedna anegdota, którą na swoim blogu opisała Krystyna Janda; podczas podróży samochodem Wajda wraz z żoną brali udział w niewielkiej stłuczce. Podczas uderzenia reżyser nabawił się małego rozcięcia czoła, a zezłościł go fakt, iż...żona szybko otarła zranienie, zanim zdążył obejrzeć w lusterku jak dokładnie wygląda, by w przyszłości móc zwrócić uwagę na takie detale przy produkcji filmu.

Wracając do „zarzutu”. Po drugie, kino Wajdy osobiście uważam za utylitarne i dokładnie takie, aby każdy odbiorca mógł wyciągnąć z niego to, co jest w stanie zrozumieć i co wniesie do jego życia wartość. Niewątpliwie jedną z wartości filmów Wajdy jest ich polskość, czerpanie z polskiej przeszłości i odświeżanie wiedzy o niej. Dla mnie ogromną wartością tych produkcji jest ich poetyka i poetyka kolejnych obrazów. Kolejnym atutem jest niesamowita intuicja Wajdy, co do wyboru obsady. Choć z Wajdą kojarzymy przede wszystkim Krystynę Jandę, w jego filmach wystąpiła w zasadzie cała plejada najwybitniejszych polskich aktorów, w tym sam Roman Polański (który zresztą był jego uczniem). Andrzej Seweryn, Jan Englert, Janusz Gajos, Daniel Olbrychski, Katarzyna Figura, Michał Żebrowski…

4. Ostatnim, dość absurdalnym, acz dla wielu z jakichś względów istotnym argumentem anty - Wajdzie, na którą zamierzam odpowiedzieć, jest wytykanie reżyserowi jego polskiej przemowy, podczas gali wręczenia Oscarów w 2000 r. Wajda był wielokrotnie nominowany do tej nagrody, w kategorii filmów nieanglojęzycznych. Cóż jest zatem szokującego w tym, iż twórca nieanglojęzyczny przemawia w swoim ojczystym języku? Dla mnie nic, ale warto by było, gdybyśmy więcej w tym naszym języku rozumieli wszyscy… Na przykład sens filmów Andrzeja Wajdy.

Autor: 
Olga Pospieszny
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama