„Black Widow": najmniej „avengerski” film z całej serii

Reklama

sob., 07/17/2021 - 01:01 -- MagdalenaL

(Źródło zdjęcia: Alamy)

Najnowszy podarek od Marvela jest zabawny i pełen akcji. Jest to także „najmniej, jak dotąd, avengerski film z całej serii”, pisze Caryn James.

Jeśli masz zamiar spryskać twarz sztuczną, rosyjską substancją chemiczną, równie dobrze może to być błyszcząca czerwona substancja, która ląduje jak pyłek ze skrzydeł wróżki. Ta pełna blasku, enigmatyczna scena w Black Widow to tylko jedna z zaskakujących decyzji w filmie o Natashy Romanoff, szkolonej na rosyjską zabójczynię, zanim dołączyła do dobrej strony i została Avengerem. Wydawało się, że na film czekano w nieskończoność, ze scenariuszami i plotkami krążącymi latami, a potem 14-miesięcznym opóźnieniem z powodu pandemii. Atutem okazał się upływ czasu. Napięcia między Rosją a Zachodem wzrosły bardziej, niż ktokolwiek mógł przypuszczać w 2010 roku, kiedy seria Avengers wprowadziła Scarlett Johansson jako Czarną Wdowę w Iron Man 2. Teraz jej film pojawia się we właściwym momencie, wysyłając Natashę z powrotem do Rosji, kraju, który nadal jest jednym z największych złoczyńców Hollywood.

Może nie jest zaskoczeniem, że film jest pocieszny i pełen akcji. Nieoczekiwane jest za to, że Black Widow może być jak dotąd najmniej podobnym do serii Avengers filmem. Bez obrazy dla innych Avengersów, ale po tak długim czasie nowość w zwykłej rutynie to dobra rzecz. Black Widow wyróżnia się od innych, podkreślając przeszłość Natashy i jej ponowne spotkanie ze zniszczoną, zabawną, komiczną rodziną. Ani trochę podobieństwa do pozostałych superbohaterów.

Szybki, ekscytujący 10-minutowy wstęp daje nam pojęcie o tle bohaterki. W 1995 roku na przedmieściach Ohio 12-letnia Natasha z ufarbowanymi na niebiesko włosami mieszka ze swoją blond siostrzyczką Yeleną i ich rodzicami, Alexiejem i Meliną. Rodzice grani przez Rachel Weisz i Davida Harboura są jak Jennings z serialu szpiegowskiego The Americans, rosyjscy agenci ukrywający się na oczach wszystkich.

Cate Shortland, która wyreżyserowała krótkie filmy, których uwaga skupia się na samej postaci bohatera (w tym elokwentny dramat o Drugiej Wojnie Światowej Lore) może wydawać się niecodziennym wyborem do pracy nad Black Widow, ale szybko pokazuje, że potrafi tworzyć ekscytujące filmy akcji. Kiedy rodzina musi szybko uciec z USA, tata strzela do nadjeżdżających samochodów policyjnych, mama pilotuje samolot, którym uciekają, a nawet Natasza zostaje wezwana jako drugi pilot, gdy zostawiają jedyny prawdziwy dom, jaki dziewczyny kiedykolwiek znały. Siostry, które tak naprawdę nie są spokrewnione ani ze sobą, ani z fałszywymi rodzicami, zostają wysłane do Red Room, gdzie Rosja szkoli dziewczyny do roli szpiegów i zabójczyń.

| Florence Pugh sprawia, że Yelena, teraz rosyjska zabójczyni, jest najbardziej dynamiczną postacią w filmie

Film przeskakuje wtedy o 21 lat. Jeśli ktokolwiek śledzi (a nie ma takiej potrzeby), to mówi, że chronologicznie, historia następuje po Captain America: Civil War, po rozpadzie zespołu. Sytuuje się przed Avengers: Endgame, w którym Natasha oddaje swoje życie, aby uratować świat, ponieważ właśnie to Avengers robią – bo dlaczego nie powinni? Czy dobry Avenger tak naprawdę kiedykolwiek umiera?


(Źródło: Alamy)

Wiedzieliśmy już, że Red Room był częścią przeszłości Nataszy. Nie wiedzieliśmy o siostrze, a ona jest znaleziskiem. Florence Pugh sprawia, że Yelena, obecnie rosyjska zabójczyni, najbardziej dynamiczna postać w filmie, jest bardziej żywa niż większość bohaterów filmów akcji. Jest cyniczna, z odrobiną zjadliwego humoru, który maskuje, jak głęboko dotknęło ją porzucenie rodziny. To Yelena natyka się na lśniące, czerwone chemikalia. Nie ma co ukrywać, ​​Rosjanie opracowali syntetyczną formułę, która może powstrzymać wolną wolę, idealną metaforę Rosji przeciwko Zachodowi. Nie ma nic głębokiego ani ciężkiego w tej idei, która po prostu unosi się w powietrzu przez film.

Ta substancja chemiczna prowadzi do ponownego spotkania Natashy i Yeleny po latach bez żadnego kontaktu. Na początku kłócą się, kopią i rzucają o ścianę w mieszkaniu Yeleny, w Budapeszcie, gdzie kiedyś mieszkała Natasza. (Nie musisz się tym przejmować, jeśli już cię to nie obchodziło, ale pod postacią trudnej ekspozycji, Natasha wyjaśnia tajemnicę, o której wspomniano we wcześniejszych filmach, o tym, co wydarzyło się w Budapeszcie lata wcześniej.)

Następnie siostry łączą siły, aby spróbować zniszczyć Red Room. Są rozgoryczone tym, jak Rosja ukształtowała je na zabójczynie. Akcja jest gładka, ma dobre tempo i bardziej podchodzi pod Mission: Impossible niż Avengers. W końcu nie mają nadludzkich mocy – żadnej telekinezy ani zmiennokształtności. Wspinają się po dachach, ścigają się motocyklem w korkach na ulicach, wyskakują z samolotów i uciekają z eksplodujących aut.


(Źródło: Alamy)

Misja, którą same sobie narzuciły, zabiera je z powrotem do Rosji, gdzie tropią Alexieja i Melinę. To nie wina Johansson i nie szkodzi to szczególnie filmowi, ale Natasza jest najmniej interesującą postacią w tej dziwacznej, lekko sztucznej rodzinie. Scenariusz daje innym lepsze teksty i dziwniejsze ukierunkowania. Yelena naśmiewa się ze swojej słynnej siostry za to, jak zawsze zarzuca włosy i staje w „pozie bojowej” podczas walki ze złoczyńcami. Nie myli się. Alexiej, ponadprzeciętny bojownik, znany jako Red Guardian, jest pełen przechwałek i snuje swoje bajki o rzekomym pokonaniu Kapitana Ameryki. Harbour czyni go sympatycznym tatą–idiotą. „Myślę, że jak na parę rodziców–agentów, całkiem nieźle radziliśmy sobie jako rodzice” – mówi. Surowość Natashy jest oznaką jej centrum moralnego. A ona jest Czarną Wdową; w tym momencie serii nie musi przekonywać do siebie publiczności. Ale czasami jej gorliwość nie wpasowuje się w zgrabny film o rodzinie, odkrywający jej przeszłość.

Black Widow na końcu staje się typowym dla serii Avengers filmem, z przeładowaną, zbyt długą sceną akcji, która jest niczym festiwal kaskaderów rzucających się nawzajem po rosyjskim laboratorium. Prawdziwe zakończenie jest lepsze: sekwencja po napisach przywraca Pugh jako Yelenę, aby uchylić rąbka dalszej historii, co nie jest zbytnio zaskakujące, ale za to niezwykle mile widziane.

★★★★☆

Autor: 
Caryn James / tłum. Julia Warkocka
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.
Polub Plportal.pl:

Reklama