Niedoceniany ghański artysta Kojo Marfo znalazł swoje miejsce wśród londyńskiej elity

Reklama

pt., 09/03/2021 - 13:11 -- MagdalenaL

Artysta Kojo Marfo pracujący w swoim domowym studio w południowym Londynie. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości galerii JD Malat)

Galeria JD Malat w londyńskim Mayfair to idealny przykład ekskluzywnego miejsca. Pomieszczenia są nieskazitelnie czyste i uporządkowane, nie wspominając już o właścicielu i personelu. W tę atmosferę wkracza zawsze uśmiechnięty i nieco roztrzepany Kojo Marfo, artysta, który wiedzie życie, o jakim zawsze marzył.

Nie pasuję tam – mówił. Nie pasuję do ludzi, którzy pracują codziennie od dziewiątej do siedemnastej. Jestem typem człowieka, który budzi się rano, siedzi w kawiarni, rozgląda się i obserwuje społeczeństwo. W pewnym sensie po prostu czułem, że chcę być inny niż reszta. Chciałem być tym gościem, tym szalonym, starym gościem, który mieszka na osiedlu, a wszyscy zastanawiają się, co on właściwie robi u siebie domu.

To, co robi w swoim domowym studio, odpowiednio dostosowanym do niego, przyciąga coraz większą rzeszę fanów. Jego ostatnie prace znikają ze ścian, a licytacja w Galerii JD Malat to najnowsze wyróżnienie na długiej liście osiągnięć. Być może ta sława to cena, którą musi zapłacić by żyć tak, jak zawsze chciał.

Prace Marfo są duże, jasne i odważne, ale on niekoniecznie chce, aby były piękne, wybierając zamiast tego tworzenie dzieł, które „mówią prawdę o ludziach”.

Nie chcę malować pięknych osób – mówił. Nie chcę tworzyć pięknych dzieł sztuki. Mógłbym malować ziemniaki, kwiatki i tym podobne rzeczy… Ale moim pomysłem jest tworzenie tego rodzaju obrazów i używanie ich do przedstawiania historii ludzi. Próbuję stworzyć coś, co mogłoby wywołać dyskusje. W zasadzie na tym polega cała moja praca: chcę wywołać dyskusję. Porozmawiajmy o tym problemie, porozmawiajmy o nim.

Hybrydowość kulturowa

Wychowany w wiejskim miasteczku w Kwahu, cztery godziny drogi na północ od stolicy Ghany jako młody człowiek czytał o tym, jak Pablo Picasso studiował sztukę afrykańską. To właśnie ta wiedza, że wielki hiszpański artysta pracował pod wpływem artefaktów i masek, które pochodzą z tego kontynentu zainspirowała Marfo do realizacji jego artystycznych marzeń.

Marfo mieszkał w Nowym Jorku i kilku miastach w Wielkiej Brytanii i postrzega siebie jako swego rodzaju kameleona, podróżującego po świecie i starającego dopasować się do środowisk, w których się znalazł.

Kiedy się spotkaliśmy sprawiał wrażenie prawdziwego londyńskiego dżentelmena. Wiesz, jestem mężczyzną noszącym tweed – zażartował. Na pewno zdążyłem się przystosować do tego narodu, który też zawsze był dla mnie dobry. Swoją pracę nazywam „hybrydyzmem kulturowym”, ponieważ byłem w tak wielu krajach i zrozumiałem je.

Różnorodność jego wpływów widać w różnych symbolach w jego twórczości. Wszystko, od indyjskich symboli po elżbietańskie kołnierze kryzowe można znaleźć na jednym obrazie.

„Wdowa” bada społeczeństwo ghańskie, w jakim wychował się Marfo. Obraz przedstawia wdowę, która ma odziedziczyć majątek po zmarłym mężu. (Zdjęcie: dzięki uprzejmości Kojo Marfo/JD Malat Gallery)

Kolejnym dowodem na jego komfortowe współżycie z brytyjską tradycją jest niedawna współpraca z typowo angielską, luksusową marką Aspinal of London. Jego twórczość pojawi się na limitowanych edycjach jedwabnych szali i materiałach – reprezentuje to jego wejście do popkultury.

Jak chce, aby jego twórczość jako artysty była postrzegana? Marfo wierzy, że wszystko w życiu jest do pewnego stopnia związane z polityką i mówi, że chce wykorzystać swoją rolę artysty, aby móc wypowiadać się o sprawach, które uważa za ważne - od piętna społecznego obejmującego samotne rodzicielstwo po tożsamość płciową.

To polityka – powiedział. Nie taka typowa polityka, ale nadal jest to polityka. Kiedy staram się coś przekazać zazwyczaj chodzi o miłość. Chodzi mi o ukazanie czegoś, co łączy ludzi. Ale robię, co w mojej mocy, aby mieć pewność, że łącząc ludzi, stajemy się częścią zmian, czy jakkolwiek można to nazwać. Trzeba więc promować dobrą wolę. Trzeba promować zrozumienie. Trzeba promować wspólnotę.

Na tym świecie są dobrzy ludzie. Chcę być takim człowiekiem, który zawsze będzie promował ten sposób bycia.

 

Autor: 
Tom Bouchier Hayes, Rachel Wood tłum. Weronika Florko
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama