Wizerunek śmierci w sztuce

Reklama

czw., 07/15/2021 - 23:36 -- MagdalenaL

Zdjęcie: Flickr

Śmierć jest zjawiskiem stale fascynującym, inspirującym i tajemniczym. Wzbudza skrajne emocje. Jest źródłem badań naukowych, medycznych, filozoficznych. Od wieków niezmiennie artyści próbują przedstawić wizerunek śmierci.

Wizerunek śmierci w antyku

Od antyku śmierć była ważnym źródłem twórczości artystycznej. Wczesne sztuki plastyczne były przeznaczone zmarłym, ich życiu pośmiertnemu. Śmierć przekształcano w sztukę. Zaopatrywano zmarłych w kopie rzeczywistości, sceny z życia, jednocześnie odrzucając fakt, że śmierć to kres i rozkład. Zwłoki zamożnych Egipcjan, faraonów przekształcano w dzieła sztuki, w skomplikowanym procesie mumifikacji, na który składało się rozcinanie, balsamowanie, rzeźbienie, malowanie i pisanie. Mumię układano jak do snu w drewnianym lub kamiennym sarkofagu i rytualnie grzebano. Sztuka żałobna starożytności, przedstawiała się w różnych formach, od abstrakcyjnych po naturalistyczne, jednak przeważał mimetyzm. Rzadko trafiały się przypadki ukazywania rozkładu fizycznego, śmierci, dramatycznych scen, przyziemnych kwestii, jak choroby. Zgon wyglądał na sen, żałobnicy byli smutni, ale nie rozpaczali, a obecność bogów była zapowiedzią nieśmiertelności.

Warto wspomnieć, że w Rzymie tradycja masek pośmiertnych przyczyniła się do patrzenia na śmierć jak na zjawisko oraz do wypracowania skrajnego naturalizmu rzymskiej rzeźby portretowej. Rzymianie, chronili twarze zmarłych przed rozkładem, pokrywając je maskami woskowymi, które służyły jako wzory przy wyrobie figur woskowych – imagines. Następnie malowano je w naturalnych kolorach, dodawano im włosy i ubierano. Z imagines wywodziły się popiersia, posągi oraz tarcze z wizerunkami wodzów i bohaterów, eksponowane w świątyniach, miejscach publicznych i prywatnych domach. Rzymianie, aby odtworzyć wygląd żywych, kopiowali rysy „utrwalone" przez śmierć. Tradycja masek, portretów pośmiertnych, była żywa w kolejnych wiekach i ewoluowała do różnych form. Fotografia pośmiertna XIX i XX w. może być tego przykładem.

Od starożytności powstawały również personifikacje śmierci. Biologicznemu zjawisku śmierci, twórcy nadawali cech ludzkich lub wręcz antropomorficznej formy (np. grecki Tanatos – grecki bóg, uosobienie śmierci).

Marzanna

W kulturze starosłowiańskiej Marzanna symbolizowała śmierć. Marzanna (Marzanna, Marzena, Morana, Mora, Śmierć, Śmiercichna, Śmiertka) to słowiańska bogini zimy i śmierci, a także odrodzenia. Kult związany był rytuałem palenia lub topienia słomianej, przyozdobionej, słomianej kukły w czasie Jarego Święta. Zwyczaj ten, zakorzeniony w obrzędach ofiarnych, miał przywołać wiosnę i zapewnić urodzaj w nadchodzącym roku. Wierzono, że zabicie postaci przedstawiającej boginie śmierci, spowoduje usunięcie efektów przez nią wywołanych (przejście z zimy do wiosny). W chrześcijańskim średniowieczu próbowano zakazać tego starosłowiańskiego zwyczaju, mianowicie w XVII i XVII starano się zastąpić go innym (zrzucanie kukły symbolizującej Judasza z wieży kościelnej), lecz skończyło się to niepowodzeniem. Ta tradycja o silnej wymowie mocno wniknęła w kulturę i pozostała do dziś. Obecnie w Polsce obrzęd łączony jest z nastaniem kalendarzowej wiosny 21 marca lub z przypadającym na ten właśnie okres Jarym Świętem. Kukła, wykonana często ze słomy, ubraną w strój lokalny, łachmany, albo nawet strój druhny, może być podobna do młodej panny w wianku lub do „starej baby” i zwykle jest wyprowadzana poza miejscowość przez mieszkańców, często przy śpiewie okolicznościowych, ludowych piosenek. W zależności od lokalnej tradycji rytuał może mieć różny przebieg. Z obrzędem związane są przesądy (np. wróżą nieszczęście, choroby, nawet śmierć), które także różnią się lokalnie. W niektórych miejscowościach istnieje tradycja męskiego odpowiednika marzanny, czyli marzanioka. 

Wizerunek śmierci w średniowieczu

Charakterystyczny dla średniowiecza był bojaźliwy stosunek do śmierci. Przez liczne zarazy, epidemie, najazdy wrogów, dziesiątkujące ludność, ówczesna codzienność naznaczona była namacalnym poczuciem nietrwałości, przemijalności życia ziemskiego. Konsekwencją tego było wypracowanie wielu motywów, alegorii, toposów dotyczących śmierci, m.in.

  • Taniec śmierci (z fr. danse macabre). Śmierć przedstawiana jako ulegająca rozkładowi kobieta, zapraszająca do tańca każdego człowieka, niezależnie od jego miejsca w hierarchii społecznej i stopnia zamożności.
  • Memento mori (Pamiętaj o śmierci).
  • Śmierć jako przedstawiana najczęściej jako kobieta – kościotrup (wyjątkiem są, np. Niemcy, Norwegia, gdzie m.in. ze względu na źródłosłów, śmierć ukazywano jako mężczyznę), z przepasana tkanina, lub z kapturem, z kosa, niekiedy z gnijącym jeszcze ciałem.
  • Mors repentina, czyli śmierć gwałtowna, niespodziewana.
  • Ars moriendi/ars bene moriendi, czyli sztuka umierania/sztuka dobrego umierania.
  • Triumf śmierci.

Wizerunek śmierci w renesansie. „Triumf śmierci” P. Bruegla

W okresie renesansu zaczęły zyskiwać na popularności pogańskie bóstwa i postacie mitologiczne. Sztuka odrodzenia, mimomimo że nawiązywała do antycznych wzorców, nie pozostała bez echa średniowiecznych motywów. Niderlandzki malarz Pieter Bruegel starszy (1525-1569) był tego przykładem. Malował przede wszystkim pejzaże zapełnione postaciami chłopskimi. Czerpał motywy z codziennego życia ludu (wesela, uczty, biesiady, kiermasze), z Biblii, ilustrował przysłowia, nawiązywał również do stylu Boscha.

„Triumf śmierci” P. Bruegla to najbardziej rozpoznawalny obraz z dziedziny tanatologii w historii malarstwa. Ten obraz olejny, namalowany w 1562 niewielka, obecnie znajduje się w hiszpańskim muzeum Prado w Madrycie.

Triumf śmierci to motyw istniejący od średniowiecza. Śmierć jest personifikowana tu jako trup albo szkielet, często z kosą, na koniu, wozie ciągniętym przez czarne woły, często w czasie akcji zabijania. Motyw ten jest związany tez z „Legendą o trzech żywych i trzech (prawdopodobnie francuska opowieść z XIII wieku). W renesansie w wielu przedstawieniach triumfu śmierci mniej jest makabry, często zaś pojawiają się Mojry lub Atropos.

Tematykę obrazu P. Bruegel prawdopodobnie wybrał na podstawie trudnej sytuacji politycznej Niderlandów, jaka poprzedzała wojnę osiemdziesięcioletnią w latach 1568– 1648. Była to wizja nieuniknionego konfliktu zbrojnego, którą artysta przeczuwał. Ponura, apokaliptyczna sceneria, jest tłem do walki rozgrywającej się między ludźmi a armią kościotrupów, która nieuchronnie odbiera życie wszystkim ludziom. Widać sceny zniszczenia, m.in. topienie ludzi w rzece, wieszanie, ścinanie głów. Na pierwszym planie, w centralnym punkcie, śmierć z kosą na wychudzonym koniu, prowadzi swoją armię, niszcząc świat żywych. Ludzie uciekają do ogromnej trumny. Niektórzy zmagają się z mrocznym przeznaczeniem, inni zaś podporządkowują się przeznaczeniu. W prawym górnym rogu znajduje się para kochanków. Są zapatrzeni w siebie i jakby poza czasem, jednak nie zmienia to faktu, że śmierć już stoi za ich plecami i oni też będą musieli się jej poddać. Malarz położył duży nacisk na ukazanie bezsilności człowieka wobec śmierci, która jest niezwykle potężna, jest niepowstrzymaną siłą destrukcyjną. Na obrazie zaprezentował ludzi z różnych środowisk społecznych karanych przez śmierć bez wyjątku, którzy w obliczu śmierci stają na równi z innymi. 

XX wiek a wizerunek śmierci. „Pełzającą śmierć” Z. Beksińskiego

Wiek XX wniósł do sztuki i literatury nową jakość. Masowa zagłada, wojna, holokaust oraz przemiany polityczne, ekonomiczne, filozoficzne, kulturowe z tym związane. W tym wypadku śmierć człowieka zostaje pozbawiona indywidualizmu stała się ważnym czynnikiem. Jedność sztuki i życia, tożsamość ciała artysty i jego dzieła, to również kluczowe aspekty współczesnej sztuki. Widać to, m.in. u Zdzisława Beksińskiego (24.02.1929 - 21.02.2005) polskiego inżyniera, architekta, rzeźbiarza, fotografa, rysownika, grafika komputerowego. Motyw śmierci przewijał się u niego w życiu prywatnym (m.in. śmierć żony, syna). Ból i śmierć przedstawiał zarówno na swoich fotografiach, rzeźbach oraz obrazach. Jego dzieła od zawsze były niezwykle kontrowersyjne, emanujące seksualnością i fantazjami sadomasochistycznymi. Jako artysta nie poddawał się żadnym konwencjom. Większości dzieł nie nadawał tytułów, gdyż wierzył, że każdy inaczej postrzega świat. W obrazach Beksińskiego można doszukać się symboliki, choć artysta nie lubił tego w ten sposób określać. Jednak symbolika, którą on stosuje, jest specyficzna, bo odrealniona.

Obraz „Pełzająca śmierć” Beksińskiego, wywołuje wiele emocji i jest jednym z najbardziej przerażających współczesnych dzieł polskiego malarstwa. Ukazane jest tu cierpienie, gniew, rezygnacja i koniec świata jawią się tu w mrocznych, brązowo-krwawych barwach. Palące się w tle miasto oznacza, że śmierć znowu zwyciężyła. Nikt nie przetrwał. Według Beksińskiego śmierć może przybierać różne kształty, może być człowiekiem, zwierzęciem itp. „Pełzająca śmierć” przedstawia przerażające stworzenie przypominające pająka. Zamiast twarzy widać bandaż, przez który przebija plama krwi, tułów stanowi owłosiony odwłok. Pająk - śmierć zbiera swoje żniwo, po czym opuszcza zrujnowany teren. 

Człowiek próbuje oswoić śmierć, próbuje ją zrozumieć, nadaje jej kształt. Wizerunek i rola śmierci różni się w zależności od czasów i miejsca, od kultury danego społeczeństwa, religii, obrządku. Jednak istnieje wiele elementów wspólnych. Niezależnie od nagromadzonej przez stulecia wiedzy na ten temat, tej naukowej, literackiej, filozoficznej, artystycznej, niezależnie od doświadczenia na ten temat, śmierć pozostaje inspirującą tajemnicą. 

Autor: 
Katarzyna Wieczerzak
Zagłosowałeś na opcję 'w górę'.
Polub Plportal.pl:

Reklama