Stephen King tworzy adaptację swojej książki „Historia Lisey” – z rozczarowującymi rezultatami

Reklama

pt., 06/11/2021 - 23:42 -- MagdalenaL

Jak podaje CNN, typowa polityka Stephena Kinga – opierająca się na sprzedawaniu praw do swoich książek i zrzekaniu się odpowiedzialności za to, co się z nimi dalej dzieje – zostaje wyrzucona przed okno w sytuacji z „Historią Lisey”.

Produktywny autor postanowił stworzyć jej własną adaptację, jednak ten limitowany serial na AppleTV+ trafił na samo dno listy kinowych adaptacji Kinga, wraz z jego zaplątaną historią i w większości zmarnowanymi wielkimi nazwiskami w obsadzie.

Tytułowa Lisey, grana przez Julianne Moore, patrzy jak jej mąż Scott Landon (Clive Owen), sławny nowelista, zostaje zamordowany. Niechęć Lisey do rozstania się z nieopublikowanymi manuskryptami męża wzbudza irytację w nauczycielu akademickim, który pragnie położyć na nich swoje ręce. Doprowadza on do napuszczania psychopatycznego fana (Dane DeHaan) do pogoni za manuskryptami.

Jednak to tylko kropla w morzu głębokiej i przeskakującej w czasie fabuły, ponieważ Scott wciąż objawia się Lisey, udzielając jej mętnych porad i wykrętnych wskazówek o tym, co kobieta musi zrobić, by poradzić sobie z zagrożeniami, jakie napotyka. Ich rozmowy są mocno okraszone surrealnymi i supernaturalnymi obrazami.

Dokładając do naszej reakcji (a pfe!), katatoniczna, zinstytucjonalizowana siostra Lisey (Joan Allen), która ma skłonności do cięcia się, zostaje wkręcona w grubszy wątek – pełny całkiem makabrycznych scen przemocy i okazjonalnych scen z postaciami wymiotującymi potokami wody. W trakcie tego wszystkiego King obiera tematykę ceny sławy, ekstremalnej admiracji i procesów towarzyszących miłości, stracie i żałobie. Wplata w to również przelotne sceny wielkiego romansu pomiędzy Lisey i Scottem, jako że osiem odcinków – wyreżyserowanych w całości przez chilijskiego reżysera Pablo Larrina – skacze w czasie w tę i z powrotem.

Niestety, zaangażowanie Kinga nie okazało się lekarstwem na problemy, które pojawiały się w jego poprzednich adaptacjach. Zamiast tego autor kończy, mieszając i mącąc przekaz, tym samym urągając prostym klasyfikacjom gatunku – „makabra” będzie tu dobrym pojęciem – w nader rozwlekłym stylu, kiedy Lisey powoli odkrywa okropne sekrety przeszłości Scotta.

Pomimo przeróżnych recenzji dzieł kinematograficznych Kinga, mieszanka jego lojalnych fanów, popytu na nowe publikacje i ogromnego sukcesu filmu „To” wciąż zachęca do interesowania się jego pracami - starymi i nowymi. W ostatnim czasie, z samych produkcji telewizyjnych, możemy wymienić porywającego „Outsidera” dostępnego na HBO, czy nieco mniej satysfakcjonujący remake „Bastiony z Paramount”, a także nadchodzące „Chapelwite” na Epix.

Zupełnie niczym na ruchliwym peronie – jeśli ominie cię dzieło Kinga, nie obawiaj się, następnie będzie za niedługo. Jednak pomijając znane nazwiska, nie stracisz wiele, jeśli przegapisz przystanek na „Historię Lisey”.

Autor: 
Brian Lowry / tłum. Martyna Sidoruk
Dział: 
Zagłosowałeś na opcję 'down'.
Polub Plportal.pl:

Reklama