Kijowski Nosorożec

Reklama

śr., 06/08/2022 - 22:23 -- MagdalenaL

Podczas gdy najnowszy film Oleha Sentsova krąży po festiwalach, scenarzysta i reżyser służy ukraińskim siłom obrony terytorialnej.

 

O autorze: Elliot Ackerman jest pisarzem i autorem niedawno wydanej powieści Red Dress in Black and White oraz współautorem powieści 2034. Ackerman jest również byłym żołnierzem piechoty morskiej oraz szefem wywiadu, który odbył pięć tur w Iraku i Afganistanie.

Ukraiński scenarzysta i reżyser Oleh Sentsov nie zagości w tym roku na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji; i na tym w Sofii w Bułgarii; czy tym w Istambule; czy na jakimkolwiek innym festiwalu, na którym odbywa się premiera jego filmu Rhino. Gdy poznałem Sentsova w Kijowie, nie znalazłem w nim filmowca, lecz raczej żołnierza. Mój pociąg ze Lwowa przyjechał późno, już po godzinie policyjnej, i policja poinformowała mnie, że niezależnie od mojej przepustki prasowej muszę spędzić tę noc na stacji. Ostatecznie udało mi się złapać podwózkę do hotelu wraz z Czerwonym Krzyżem jednak podczas gdy starałem się uniknąć nocy na podłodze, kolega skontaktował mnie ze Sentsovem, który był w okolicy i zaproponował pomoc. W ten właśnie sposób kolejnego ranka skończyłem jedząc z nim śniadanie w restauracyjnej piwnicy. Interesowała mnie rozmowa o Rhino, którego jeszcze nie widziałem, on jednak miał dużo większą ochotę rozmawiać o wojnie.

Tak jak wielu Ukraińcom Sentsovi bardzo zależało na tym, aby podkreślić, że obecna agresja Rosji na Ukrainę jest po prostu eskalacją wojny, którą Rosja wytoczyła w 2014 roku, anektując Krym i najeżdżając Donbas. Tego roku rosyjskie władze aresztowały Sentsova, który jest rodowitym Krymianinem, pod zarzutem „podejrzenia o planowanie ataków terrorystycznych”. Filmowiec został skazany na 20 lat i wysłany statkiem do arktycznego więzienia (przyp. tłum. Więzienie „Czarny Delfin” to jedno z najpoważniejszych rosyjskich więzień). Przetrwał tamtejsze tortury i na znak protestu odbył 145-dniowy strajk głodowy. Po pięciu latach Rosjanie zwolnili go podczas wymiany więźniów.

Gdy siedzieliśmy w restauracji, Sentsov włączył mapę na częściowo roztrzaskanym ekranie swojego telefonu i wskazał Hostomel, przedmieście Kijowa niedaleko rzeki Dniepr. Jednostka sił terytorialnych, w której jest zastępcą dowódcy, liczy około 75 żołnierzy. Gdy spytałem go o jego stopień – porucznik, kapitan, major – odpowiedział, że nie ma żadnego. Gdy zapytałem go o oznaczenie jego jednostki – pluton, kompania czy nawet batalion – powiedział, że nazywają siebie po prostu „drużyną”. Stopień czy oficjalne wojskowe terminy, nie są tym, o co się martwią. „Nie potrzebujemy organizacji rozumianej w ten sposób” – tłumaczy – „Liczy się to, że każda osoba, odgrywa swoją rolę przeciwko orkom”.

Każda strona wojny wybiera jakieś uwłaczające imię dla swojego przeciwnika i wydaje się, że Ukraińcy są zgodni co do tego nadanego Rosjanom. Na wojnie powstaje również fenomen, według którego nazwy nieznaczących miejsc – gdy stają się równoznaczne ze zwycięstwami na polu bitwy – zyskują nowy, podniosły status. W czasie, gdy Sentsov śledził na swoim telefonie walki z ostatniego miesiąca na północ od Kijowa, kilka z okolic, które wskazał – Irpień, Moszczana, Horenka – znalazły się już pośród tego leksykonu oznaczającego waleczność. Sentsov powiedział, że zupełnie nie zaskoczyły go słabe wyniki Rosyjskiego wojska: „Niektórzy z naszych ludzi, którzy z własnej woli zgłosili się do obrony terytorialnej” – zwrócił uwagę – „służyli w sowieckiej armii w Afganistanie. Świetnie zdajemy sobie więc sprawę, do czego są i nie są zdolni Rosjanie”.

Sentsov miał straszny kaszel. Przeprosił, przypisując swoją kondycję wieloma tygodniami, które spędził, śpiąc w zimnych okopach. „Jedna z lekcji, których uczysz się jako żołnierz” – powiedział – „to, że twoją pierwszą bronią nie jest karabin, tylko szpadel”. Kiedy zapytałem, czego jeszcze nauczyła go żołnierka, roześmiał się. „Aby przetrwać na wojnie, musisz nauczyć się bardzo szybko wielu lekcji. Jednak największa z tych, których się nauczyłem, to ta, że o prawdziwym obliczu wojny nie możesz dowiedzieć się z gazet czy telewizyjnych wiadomości. Musisz zobaczyć to na własne oczy”.

Ukazanie prawdziwego oblicza wojny brzmiało jak świetne wyzwanie dla filmowca i już chwilę później wraz z Sentsovem dyskutowaliśmy o filmach wojennych wyreżyserowanych przez Stanleya Kubricka, Olivera Stone’a oraz Francisa Forda Coppolę, którym udało uchwycić się coś autentycznego i trwałego. Najlepsze filmy wojenne, zwrócił uwagę, zwykle nakręcone były wiele lat po wojnach, które przedstawiały. „Do tego potrzeba czasu” – dodał – „aby zdystansować się od tych wydarzeń. Reżyser powinien kręcić elementy, które dobrze zna i powinien robić to ze spokojnym umysłem – nie spokojnym sercem – lecz spokojną głową”.

Tytuł najnowszego filmu Sentsova Rhino pochodzi od jego głównego bohatera, młodego Ukraińskiego gangstera, którego przezwisko wywodzi się ze zdobytych podczas ulicznych burd siniaków i pręg, które – według jego przyjaciół – stały się permanentnym elementem jego twarzy tak samo, jak rogi nosorożców. Rhino to historia o dorastaniu osadzona w dzikich i hedonistycznych pokomunistycznych latach 90, zaraz po tym, jak Ukraina uzyskała niepodległość.

Sentsov zarzekał się, że nie jest to film polityczny. Niemniej jednak, w tym samym momencie tłumaczył, że aby zrozumieć Vladimira Putina, trzeba zrozumieć lata 80. i 90., czyli dekady, które odpowiednio ucieleśniają dwie strony mentalności Putina. W latach 80. Putin służył jako oficer KGB – praworządny instrument państwowy. Natomiast w latach 90. Putin, według Sentsova, stał się, tak samo, jak Rhino, Petersburskim gangsterem. W pewnym momencie filmu, kiedy Rhino rozmyśla nad drogą kariery innych gangsterów, zauważa, że „ci, którzy są cwani, zostają politykami”.

Trudno też nie doszukiwać się polityki w cierpieniu Rhino, które czasami wydaje się analogiczne do cierpienia samej Ukrainy, a im więcej dowiaduję się o historii Sentsova, również i jego. Sentsov opowiada, że podczas pobytu w areszcie był torturowany przez rosyjskie władze, jednak, gdy stanęli oni naprzeciw prawników filmowca, odmówili ponownego otwarcia dochodzenia, sugerując, że rany Sentsova były skutkiem samookaleczenia i że jest on sadomasochistą. Rhino również przedstawia sceny makabrycznych tortur, których wolałbym nie opisywać, jednak gdy je oglądałem, czułem się, jakbym oglądał oskarżenia Sentsova wobec jego oprawców.

Resztę poranka spędziliśmy, dyskutując o wojennej literaturze. Jednym z ulubionych utworów Sentsova jest Idealny dzień na Ryby, książka autorstwa J.D. Salingera, opowiadająca krótką historię o straumatyzowanym weteranie wojennym II Wojny Światowej. Sentsov zwrócił też uwagę na to, że pomijając tę jedną historię, Salinger tak naprawdę nie pisał wiele o wojnie i że nie został zapamiętany jako pisarz tego typu powieści. Ja jednak zaproponowałem inną interpretację Salingera – tą, w której lądując w Dniu D, walczył w bitwie o las Hürtgen i pomógł wyzwolić Dachau. Zawsze uważałem, że Salinger napisał prawdopodobnie najlepszą powieść o II Wojnie Światowej, czyli Buszczującego w zbożu, jednak zrobił to, pochodząc do tematu jakby z ukosa. Narracja i głos Holdena Caulfielda, z którego słynie powieść, jest głosem weterana wojennego, dla którego każdy jest fałszywy, a bohater chce odwiedzić kaczki w Central Parku, aby odzyskać swoją niewinność, która nigdy nie wróci i której może nigdy w nim nie było. Ostatni wers powieści – „lepiej nikomu nic nie opowiadajcie. Bo jak opowiecie – zaczniecie tęsknić” – jest kwintesencją naznaczonego stratą sentymentu weterana wojennego.

Sentsov powiedział, że również lubi Buszującego w zbożu jednak Idealny dzień na Ryby dalej jest jego ulubionym utworem. Ponownie otworzył mapę na swoim telefonie, jednak tym razem nie pokazywał mi pozycji na polu bitwy, lecz raczej okolice wokół centrum Ukrainy, w których dalej można było zobaczyć plakaty Rhino powieszone przez promotorów czekających w niecierpliwie na jego premierę jeszcze przed Rosyjską inwazją. Pokazał mi również zdjęcie, na którym ubrany w smoking stoi na czerwonym dywanie naprzeciwko jednego z takich plakatów i wraz z obejmującą jego ramię partnerką uśmiecha się do aparatu. „To premiera w Kijowie” – opowiada. Gdy zapytałem, kiedy to było, zapatrzył się w sufit, tak jakby starał się poskładać w całość swoje wspomnienia. „Pięć, może sześć tygodni temu”.

„Myślisz, że zrobisz kiedyś film o wojnie?” – zapytałem.

Odpowiedział, że nie jest pewien, że musi się od tego zdystansować. Rzucił żartem, że być może skończy jak Salinger i stworzy film o wojnie, robiąc film o czymś zupełnie innym.

„Kiedy wojna się skończy” – powiedziałem – „Mam nadzieję, że zrobisz o niej film”.

Potem Sentsov mnie poprawił: „Nie mówimy «kiedy skończy się wojna. Nie używamy takiego stwierdzenia. Mówimy «kiedy osiągniemy zwycięstwo«” – znów się rozkaszlał – „W tym momencie, nie w głowie mi filmy. Nie jestem filmowcem. Dopóki nie wygramy, jestem żołnierzem”.

Autor: 
Autor: Elliot Ackerman Tłum. Katarzyna Fedoruk – Łosicka
Dział: 
Polub Plportal.pl:

Reklama