Muzyka Zygmunta Koniecznego w filmie Jakuba Kolskiego. Jańcio wodnik.

Reklama

sob., 08/28/2021 - 01:09 -- MagdalenaL

Fot. https://www.flickr.com

„Jańcio Wodnik” to wielowymiarowy polski film fabularny, dramat obyczajowy i psychologiczny, a zarazem poetycki w reżyserii Jana Jakuba Kolskiego. Arcydzieło „kina Kolskiego” utrzymane w konwencji ludowej ballady, ujmuje widza nie tylko ze względu na świetną obsadę aktorską, tematykę i motywy, baśniowy klimat, ujęcia natury, magię, ale też wspaniałą, dopełniającą wszystkiego muzykę Zygmunta Koniecznego.

 

Styl i fabuła.

W „Jańciu Wodniku” (1993 - rok produkcji, 17.02.1994 - premiera), realizm miesza się z magią i surrealizmem, a realia Popielaw (wsi, gdzie Kolski spędził część dzieciństwa w domu swego dziadka, Jakuba Szewczyka), stanowiących zarazem archetypiczną polską wieś lat 90. XX w., przeplatają się z przejawami realizmu magicznego, typowego dla wielu autorskich filmów Kolskiego. Reżyser kieruje się swoistą ewangeliczną logiką, wybierając na bohaterów mieszkańców małych wiosek. Historia uzdrowiciela jest przestrogą przed złym wykorzystywaniem daru i przypisywaniem sobie atrybutów boskich, stanowi też najpełniejszy wykład popielawskiej filozofii, podkreślając tzw. zasadę powrotności, według której „przez jeden zły uczynek jednego człowieka przybywa zła w całym świecie. I to zło potem wraca odpryskiem i uderza w kogo chce”.

Film zaczyna się w momencie, kiedy wędrowny dziad (znakomity w tej roli Olgierd Łukaszewicz) znajduje obitą, wychudzoną i schorowaną kobyłkę na polnej drodze i pragnie ją przygarnąć. Gdy jednak zwierzę kończy swój żywot, mężczyzna rzuca klątwę na pobliską wieś: „Niech się diabeł pośród was urodzi, za zmarnowanie cudnej kobyłki”. W owej wsi mieszka Jańcio, w którego tu wciela się wyśmienity i mój ulubiony aktor Franciszek Pieczka. Bohater jest nosiwodą i filozofem kochającym życie i swoją młodą żonę Weronkę. Grażyna Błęcka-Kolska, która się tu wciela w Weronkę, była wówczas również żoną reżysera. Kiedy Jańcio dostrzega w sobie moc czynienia cudów poprzez wodę. Panuje on nad wodą, która pod jego władzą nie podlega prawu ciążenia. Zostawia swoją ciężarną żonę i rusza w świat, obiecując wrócić przed rozwiązaniem. Nie zdaje sobie sprawy z ryzyka, z zaprzepaszczenia miłości. Wierzy bowiem, że sprosta całemu swemu powołaniu, które z początku traktuje z naiwną powagą i czystością. Wędruje po wsiach uzdrawiając ludzi, a jego sława powiększa się. W międzyczasie spotka Stygmę, którego gra również wyśmienity aktor, Bogusław Linda. Stygma jest wędrownym kuglarzem, udającym stygmatyka. Przyłącza się do Jańcia towarzysząc mu w dalszej wędrówce, niby jego cień, jego gorsza strona. Jest to zapowiedz sprzeniewierzenia się przeznaczeniu. Tytułowy bohater bowiem zapomina o swojej powinności, zaczyna używać życia pełnymi garściami, licząc sobie ze swoje usługi krocie.

Wędrowny dziad (z początku filmu), odwiedza Weronkę i niczym boska wyrocznia, zwiastuje powrót męża. Okazuje się, że grzech Sochy (Lech Gwit), sąsiada, który wygnał swoją kobyłę, jak każdy zły uczynek powiększył zło świata i uderzył jak się okazało na oślep w rodzinę Jańcia. Bo chociaż Jańcio na początku filmu rozważał winę Sochy, nie przeciwstawił się jej i zemściło się to na nim. Jańcio wraca do żony, jednak nie na długo. Otumaniony pokusami świata odchodzi od niej w pogoni za sławą. Żona Jańcia rodzi w stodole syna, którego jak się okazuje dosięgła klątwa dziada. Chłopiec urodził się z diabelskim ogonkiem, a Weronka, licząc na uzdrowicielską moc Jańcia, udaje się do niego z dzieckiem. Bohater nie potrafi uzdrowić własnego syna. Dar boski zostaje mu odebrany. Jańcio budzi się opuszczony przez ludzi, pilnowany przez wierną Weronkę i próbuje dokonać ostatniego cudu, a mianowicie postanawia cofnąć czas. Czasu nie można jednak się cofnąć, trzeba żyć dalej i wziąć odpowiedzialność za swoje czyny. Jańcio ozdrowiony, przywrócony życiu, przede wszystkim odwiedza owego Sochę. Uświadamia mu jego grzech, po czym mu przebacza. A następnie uroczyście siada do stołu razem z Weronką i ze swym diabelskim synkiem. Zaakceptowawszy wszystko, co się stało zaczyna życie od nowa.

 

„Kolski wykreował świat ludowej przypowieści, w której naiwność sąsiaduje ze stosowną porcją ironii. Aktorom zaś umożliwił stworzenie pełnych postaci - pisząc dla nich pyszne, zwięzłe i jędrne dialogi.” napisał Tadeusz Lubelski w "Kinie.

Reżyser i kompozytor, ale również niektórzy wspaniali aktorzy z obsady, stworzyli wspaniały zespół, odnaleźli wspólny język tworząc wspólnie to i wiele innych dzieł. J. Kolski oraz Z. Konieczny byli wielokrotnie nagradzani za swoją twórczość, nie tylko w Polsce, ale i poza granicami naszego kraju.

 

J. J. Kolski (ur. 29.01.1956 r. we Wrocławiu) przeszedł długa drogę, aby zdobyć warsztat i doświadczenie zawodowe.

W latach 1976–1981 pracował w Ośrodku TVP Wrocław, zaczynając jako pomocnik operatora, a kończąc jako główny reżyser. Wówczas trafił również do wojska, gdzie filmował reportaże poligonowe dla wojskowego programu telewizyjnego. W latach 1981–1985 studiował na Wydziale Operatorskim PWSFTviT

w Łodzi. Kolski w czasie stanu wojennego współpracował z Kurią Metropolitalną we Wrocławiu. Jako reżyser lub operator zrealizował ponad 20 filmów krótkometrażowych. Zamiłowania do wspinaczki górskiej i speleologii, zaowocowały wieloma filmami o górach. W jego dorobku są też filmy o tematyce przyrodniczej, oświatowej, społecznej, religijnej, filmowe portrety, reportaże przyrodnicze. Szczególną wagę mają fabularyzowane filmy powstałe w Popielawach, stanowiąc przedsmak jego późniejszej twórczości. Debiutem pełnometrażowym był Pogrzeb kartofla nakręcony w Popielawach w 1990 roku. Oprócz filmów fabularnych (m.in. “Pograbek”, “Cudowne miejsce”, “Grający z talerza”, “Szabla od komendanta”, “Historia kina w Popielawach”, “Jasminum”, “Pornografia”), w dorobku Kolskiego są przedstawienia teatru telewizji, gdzie był m.in. reżyserem i scenarzystą. Polski reżyser, scenarzysta, operator i producent, autor filmów dokumentalnych, fabularnych, sztuk teatralnych, jest również autorem książek m.in. „Jańcia Wodnika” oraz bajek i opowiadań „Mikroświaty”, w których kontynuuje rysowanie świata Popielaw i okolic. „Historią kina w Popielawach” Kolski podsumował dotychczasowy popielawski etap kina autorskiego w swym dorobku. Zrealizowany w 2000 roku film

„Daleko od okna” oparty na reportażu Hanny Krall i scenariuszu Cezarego Harasimowicza otworzył nowy etap w twórczości Kolskiego, którego kontynuacją jest nakręcona w 2002 r. „Pornografia” oparta na powieści Witolda Gombrowicza.

 

„Muzyka Zygmunta Koniecznego i dramatyczna, i zabawna świetnie wspiera narratorskie zamysły reżysera, podkreśla dramaturgię filmu. Współtworzy nastrój poszczególnych sekwencji, spina niczym klamra całość, pozostaje w uchu i sercu. Urzekają rozległe panoramy i efektownie kadrowane zbliżenia.”. Jerzy Wójcik napisał to, a propos filmu „Pornografia”, w reżyserii Kolskiego, który i także tu współpracował z Koniecznym. Jednak te słowa również doskonale pasują do warstwy muzycznej filmu „Jańcio Wodnik”.

Zygmunt Konieczny (ur. 1937 r. w Krakowie), już w czasach szkolnych pobierał lekcję gry na fortepianie. W latach 1956-62 był studentem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Krakowie, dzisiejszej Akademii Muzycznej, na wydziale kompozycji. Zadebiutował w 1959 jako kompozytor na słynnej krakowskiej scenie kabaretowej

"Piwnica pod Baranami", tworząc muzykę do piosenki T. Kubiaka pt. “Ballada o ogonie”. Był również twórcą piosenki literackiej, wśród której najbardziej znane są wykonania Ewy Dymarczyk. Obfita i różnorodna twórczość Koniecznego odzwierciedla trzy obszary jego kompozytorskich zainteresowań. Są to: piosenka literacka (aktorska, poetycka), muzyka teatralna i muzyka filmowa. Debiut muzyki Zygmunta Koniecznego w filmie przypadł na koniec lat sześćdziesiątych. Kompozytor od tamtej chwili napisał ścieżki dźwiękowe do ponad 70 polskich filmów fabularnych, telewizyjnych i krótkometrażowych, współpracując z wieloma znakomitymi reżyserami, m.in. z Andrzejem Wajdą, Janem Jakubem Kolskim.

Najbliższa naturze kompozytora jest twórczość wokalno-instrumentalna, określana przez niego mianem piosenki literackiej.

Punktem wyjścia dla jego kompozytorskich działań jest tekst literacki (najczęściej utwory wybitnych poetów, m.in. Leśmiana, Pawlikowskiej- Jasnorzewskiej, Baczyńskiego), wraz z jego strukturą formalną, warstwą symboliczną i znaczeniową. Poprzez muzykę Konieczny stara się jak najdokładniej wydobyć wszystkie niuanse tekstu. Muzyka w jego utworach jest rodzajem interpretacji tekstu literackiego.

Ostatnim etapem działania Koniecznego jest praca z wykonawcą, któremu kompozytor stawia cały szereg wymagań wokalno-aktorskich. Komponuje najczęściej z myślą o konkretnym wykonawcy, wytyczając tym samym niewielki margines odchyleń od zaplanowanego wzoru.

Realizacja muzyczna w filmie to praca sztabu ludzi, od kompozytora, orkiestry, solistów, dyrygenta po konsultacje muzyczne, realizacje dźwięku itp.

W muzyce teatralnej i filmowej Konieczny, często przenosi swoje doświadczenia z pracy nad utworami wokalno-instrumentalnymi. Słychać to też w filmie „Jańcio

Wodnik” w charakterystycznym stylu kompozytora, w którym łączy prostotę i oszczędność środków wyrazu z technicznym mistrzostwem. Słyszmy majstersztyk mistycznego folkloru ilustrującego i dopełniającego baśń osadzoną we współczesnej wsi polskiej. Wspaniałe wykonanie chóru i orkiestry Filharmonii Śląskiej (Katowice) pod dyrygentura Rafała Delekta, Waldemara Wróblewskiego wprowadzają w ten magiczny i za razem realistyczny świat. Oryginalność tkwi tu w sposobie doboru i syntezie różnych elementów muzycznych, takich jak skala dur- moll i skale modalne, swobodne zestawienia akordów, metrorytmiczne ostinata oraz krótkie, urywane motywy melodyczne. Kompozytor pozostaje w ścisłej współpracy z reżyserem i w porozumieniu z innymi twórcami, a zwłaszcza wykonawcami, nie tylko partii solowych. W filmie możemy usłyszeć: “Piosenkę dziada”, “Piosenkę stygmy”, “Piosenkę oczyszczonej”, “Minął rok”, “Pochód”, “Piosenka Weronki I i II”, “Cofanie czasu”, “Wszystko jest, jak było”. Piosenki, do których tekst napisał sam Kolski, wykonują soliści, w tym również z obsady aktorskiej, m.in. Grażyna Błęcka - Kolska, która wzrusza w pieśni Weronki. Przedstawienie piosenek daje nam też perspektywę kilku bohaterów. Melodie i teksty szybko wpadają w ucho, przenoszą nas w czasie. Oddają w pełni atmosferę i do głębi poruszają, wzruszają swoją wymową. Powracające motywy muzyczne, przeplatają się i dopełniają. Mistyczny słowiański folklor, przepiękne brzmienie smyczków z cygańskimi brzmieniami, można usłyszeć w utworze „Pochód”. Dziadowskie pieśni, mądrość ludowych pieśni, w których symbolika występuje obok prostoty, a aktorska piosenka styka się z wyrwaną z serca tęsknotą. Czasem ironia i groteska są widoczne w przekazie, zmienia się rytm, film nabiera innego bardziej wymiaru. Jest to celowy zabieg, który podnosi napięcie, burzy iluzje i pokazuje problemy współczesne, aktualne. Oprócz tego, w tle słyszymy muzykę wiejskiej natury, śpiew ptaków, deszcz, wiatr, wodę, co dodatkowo pobudza zmysły. Przez to jeszcze bardziej jesteśmy wciągnięci w ten świat i stajemy się współuczestnikami wydarzeń.

Konieczny uważa, że związek jego muzyki z obrazem jest bardzo ścisły.

Nie zgadza się on z tymi wszystkimi, którzy twierdzą, iż najlepsza muzyka filmowa to taka, której nie słychać. Ścieżka dźwiękowa zdaniem artysty ma współtworzyć film i dlatego rola jej w zestawieniu z obrazem jest niezwykle istotna. Tez tak uważam. Wydźwięk filmu bez muzyki, bez kompozycji Koniecznego oraz współpracy z reżyserem, muzykami i aktorami byłby zupełnie inny i uboższy. Muzyka kompozytora jest tak żywa, ilustrująca i odnosząca się do całego dorobku artysty, ale też czerpiąca ze wzajemnej współpracy z innymi. Sama ścieżka dźwiękowa jest piękna, choć zamykając oczy wyobrażamy sobie obrazy z filmu i od razu chcemy ponownie obejrzeć “Jańcia Wodnika”.

Autor: 
Katarzyna Wieczerzak
Źródło: 

film “Jańcio Wodnik”, ścieżka dźwiękowa do filmu https://pl.wikipedia.org/wiki/Jan_Jakub_Kolski https://pl.wikipedia.org/wiki/Zygmunt_Konieczny_(kompozytor)

Polub Plportal.pl:

Reklama