Brexit rozbrzmiewa w brytyjskiej literaturze

Reklama

Aby dotrzeć do Blackwater należy udać się z Norwich drogą Yarmouth Road, mijając osiedla mieszkaniowe, lśniące szkła parku biznesowego i plątaninę rond. Po dalszej stronie Postwick, angielskiej wioski z innej epoki z kamiennym kościołem oraz boiskiem do gry w krykieta podążasz w dół mocno wyboistym szlakiem do rzeki Yare, wyłaniającej się naprzeciwko pubu Ferry House. Rybacy siedzą milcząc na brzegach, podczas gdy łodzie rekreacyjno-wypoczynkowe wzburzają mętną wodę. Dojście wiedzie przez chybotliwy drewniany most nad rowem; ścieżka biegnąca przez gęste zarośla doprowadza cię pojawiającej się nagle zielonej dzikości.

Mark Cocker, brytyjski autor i działacz na rzecz ochrony środowiska, w 2012 roku wykupił Blackwater – pięcioakrową połać wilgotnego, podmokłego obszaru leśnego, w celu przywrócenia go do pierwotnego stanu natury. Sześć lat później, miejsce roi się od form życia, ledwo widoczne tropy przecinają wybujałą turzycę, malwę, trybulę leśną i łopuch. Pierwiosnki i piecuszki śpiewają w iwie oraz olsze, podczas gdy każdy liść wydaje się trzymać w garści motyla, ważkę lub bzyga. Są tam kępy pokrzyw, wijące się jeżyny, i poczucie, że, z powodu całego swojego piękna, teren ten nie został stworzony dla człowieka, ale dla tego, co Cocker określa mianem „bardziej niż ludzka, części życia.”

Jego ostatnia książka: Nasze miejsce jest tyradą przeciwko Brytyjczykom, którzy, pomimo deklarowanej przez siebie miłości do przyrody i szerokiego członkostwa

w grupach zajmujących się konserwacją środowiska, zrujnowali swój krajobraz
i okaleczyli jego różnorodność biologiczną. „Na każdym zakręcie na drodze wybieramy siebie”, pisze Cocker. W książce, która oscyluje między gniewem
a pesymizmem istnieje promień nadziei: Brexit.

Blackwater znajduje się kilka mil od Great Yarmouth, jednego z pięciu najentuzjastyczniej głosujących za opuszczeniem UE miasteczek w kraju. Cocker, według jego własnych słów, jest „lewicowym liberałem”. Ale w Naszym miejscu sugeruje, że wyjście z Unii Europejskiej i „systemu feudalnego” Wspólnotowej Polityki Rolnej może także pomóc przemodelować związki Brytyjczyków ze światem przyrody, skłaniając swoich rodaków „do prawdziwego rozpoznania, że ziemia stanowi unikatowe oraz specjalne aktywa. Cocker, w swoim falującym akcencie
z okolic Derbyshire twierdzi osobiście, że jego nadzieje na Brexit są „cieniem tego, co wydarzyło się po zakończeniu II wojny światowej, kiedy to ludzie powiedzieli: ‘Wiesz, ja właściwie chcę być zdolny do chodzenia po ziemi, i chcę mieć w tym udział.”

Donikąd i dokądś

Półki zapełnione są książkami, w których próbowano wyjaśnić referendum z 2016 roku w sprawie Brexitu. W „Drodze dokądś”, na przykład, David Goodhart, poprzedni wydawca magazynu Prospect stwierdza, że Brytyjczycy podzielili się pomiędzy opcjami: „donikąd” i dokądś”. Pisarze zinterpretowali to, podobnie jak i politycy. „Jesień” (j.ang. – „Autumn”) oraz „Zima” (j.ang. – „Winter”), dwie pierwsze części tetralogii Ali Smitha, szkockiego autora, jest próbą zanatomizowania podziałów
w Brytanii po Brexicie. „Kłamstwo Ziemi” (j.ang. – The Lie of the Land”) Amandy Craig prezentuje zderzenie między opcjami: „donikąd” i dokądś” na obszarze wiejskiego Devonu.

W pewnym sensie, jednak, każda książka nosi w sobie ślady czasów, w których została napisana – niektóre z najsubtelniejszych i najbardziej interesujących refleksji na temat korzeni Brexitu pojawiły się w tytułach wskazujących na temat pośrednio.
W „Naszym miejscu” Brexit jest wzmiankowany tylko sześć razy, ale spojrzano tam na ten aspekt w określonym świetle – jest to książka o Brexicie skrywającym manifest o naturze; o sensie miejsca oraz relacji narodu do swojego kraju,
o dziedzictwie, nostalgii oraz tożsamości; o przeludnieniu, migracji oraz zagrożeniach, jakie ze sobą niesie.

Nie tylko Cocker przejawia te troski. Podjęta przez niego odnowa Blackwater do stanu sprzed przybycia tu owiec, pestycydów oraz człowieka jest częścią szerszego objęcia „ponownym przywracaniem stanu pierwotnego” życia praktycznego oraz literatury. Obie pozycje: „Zdziczały” (j.ang. – „Feral”) George’a Monbiota oraz „Zdziczenie” (j. ang. – „Wilding”) Isabelli Tree bronią samoregulującej siły natury do rozkwitu, gdy ludzka kontrola zostanie kiedyś porzucona. Te autorki stanowią, z kolei, część szerszego rozwoju literatury przyrodniczej w Brytanii, w której prym wiedzie Robert Macfarlane wędrujący w swojej książce „Stare Drogi” (j.ang. – „The Old Ways”) po starych peryferiach kraju.

Trend literacki zaczął się przed referendum a w jego obliczu ma mało wspólnego z Brexitem. Podobnie jak Cocker cytujący XIX-wiecznych radykałów, takich jak WilliamHazlitt i William Cobbet jego propagatorzy mają tendencję do lewicowania. Jednak ich troski odnośnie globalizacji, urbanizacji i homogenizacji zazębiają się uderzająco z tym głoszonymi przez zwolenników Brexitu. W „Gdzie jesteśmy (j.ang. – „Where we are”), na przykład, Roger Scruton, filozof konserwatywny opisuje kryzys tożsamości, który przypisuje Brytyjczykom tracącym kontakt z „miejscem oraz sąsiedztwem”.

Obie grupy dążą do ulokowania czegoś fundamentalnego i stałego odnośnie Brytanii w erze erozji i ulotności. Podobnie, niektóre z najwnikliwszych aluzji do Brexitu we fikcji odnoszą się do tego jedynie bardziej podprogowo, może nawet podświadomie, aniżeli w formie kampanii i jej następstw w tle.

W dwóch powieściach, które zostaną opublikowane później w tym roku, podzielane są obawy o historię i miejsce rozpatrywane w „Moim miejscu” przez pryzmat zagadnień ochrony środowiska. Wiejska okolica w hrabstwie Suffolk stanowiąca miejsce akcji „Wszystkiego Pośród Barley” (j.ang. – „All Among the Barley”) jest oddalona o godzinę jazdy od Blackwater; powieść rozpoczyna się, jednak, od czasu żniw w 1933 roku z odczuwalnymi jeszcze wtedy ranami jednej wojny i następnymi mglisto widocznymi na horyzoncie. W opowiadaniu Constance Fitz Allen przyjeżdża do Elmbourne, aby zbadać wiejskie sposoby – „Musimy po prostu podtrzymywać stare umiejętności” – i znajduje, zamiast tego, rozgoryczenie, przemoc
i zakorzeniający się ruch polityczny zobowiązany do zachowania „zdrowia i czystości naszej angielskiej gleby”.

Narratorem powieści Sary Moss p.t. „Ghost Wall” jest Sylvie, od Sulevii, którym to imieniem nazwana była starożytna brytyjska bogini. Bill, jej ojciec, wciąga ją
w podróże „eksperymentalnej archeologii”, podczas której jest zmuszana do „ponownego odkrycia” sposobów życia „przednowoczesnych myśliwych-zbieraczy”, noszących tunikę, uganiających się za jedzeniem i śpiących na drewnianej pryczy.
W swoim zamiłowaniu zarówno dla miejsca jak i też rozlewu krwi, Bill przypomina dwóch innych twardych, charyzmatycznych ojców z poprzednich powieści, które odpowiadają nie wprost politycznemu momentowi – Tatusia w „Elmecie” Fiony Mozley i Maca w „Świńskim Żelazie” (j.ang. – „Pig Iron”) Benjamina Myersa. Inna postać w „Ghost Wall” dostrzega powód nieustającego poszukiwania przez Billa autentycznej Brytanii: „Jemu podoba się idea, że istnieje gdzieś oryginalna brytyjskość, że jeśli cofnie się dostatecznie daleko, to znajdzie kogoś, kto nie byłby obcokrajowcem.”

Gigant budzi się

Okazjonalnie w powieściach udaje się nie tylko odzwierciedlić wydarzenia, ale także antycypować je. Być może najbardziej wnikliwa medytacja na temat Brexitu, jeśli nie najniezwyklejsza, została napisana przed głosowaniem. Miejscem akcji opublikowanej w 2015 roku książki Kazuo Ishiguro (zdobywcy ostatniej Nagrody Nobla za literaturę): „Pogrzebany Gigant” (j.ang. – „The Burried Giant”) jest arturiańska Brytania. Sasi i Brytowie koegzystują pokojowo, chronieni od wspomnień przez mgielną powłokę zapomnienia. Potem mgła zaczyna rozpraszać się.

Książka zdaje się artykułować wiele niepokojów, które pochwyciły kraj po jej opublikowaniu. Dramatyzuje przemoc, która podbudowuje narodową tożsamość, prosząc czytelników o rozważenie, co się stanie, kiedy obywatele staną się nagle świadomi różnic między innymi, kiedy więzy społeczności zostaną poluzowane
a związki z miejscem są zagrożone lub zerwane. W swojej opowieści o mitycznej przeszłości Ishiguro ukazuje, jak ambiwalentne są siły zarówno historii jak i natury
i jak niebezpiecznym może być patrzenie w to, co przeminęło.

Artykuł ukazał się w sekcji „Książki i sztuka” edycji drukowanej pod tytułem „BrexLit”.

Autor: 
Tłum. Dominik Nowicki
Źródło: 

The Economist

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama