Teatr. To brzmi dumnie

Wydawać by się mogło, że żyjemy w czasach zdominowanych przez internet, że jesteśmy społeczeństwem obrazkowym, do którego nie docierają inne formy przekazu, a jeśli nawet są one w stanie jakoś się przedostać, to tylko częściowo i na moment.

Nie czytamy, nie chodzimy do kina na ambitne filmy, wizyta w filharmonii czy operze jest kojarzona z rozrywką dla elit, a pójście do teatru z czymś dziwnym lub niepotrzebnym. Taki obraz polskiego społeczeństwa kształtują media. Słuchając tego rodzaju podsumowań, zastanawiam się, skąd w takim razie biorą się przeogromne kolejki po wejściówki lub darmowe bilety do instytucji kultury?

Olbrzymią popularnością cieszą się chociażby bezpłatne spektakle wystawiane w Warszawie przez Fundację Krystyny Jandy na Rzecz Kultury. Wejściówki na akcję pt. "Teatr na Wolnym" w Poznaniu rozchodzą się błyskawicznie, a podczas szczecińskiego Kontrapunktu sale pękają w szwach. Inicjatyw teatralnych, które mają rozbudzić w dzieciach i dorosłych miłość do tego rodzaju sztuki, powstaje coraz więcej. To cieszy oraz napawa nadzieją. Być może wielu widzów wybiera się na przedstawianie głównie ze względu na jego obsadę, lecz czy powód jest ważny? Istotne, według mnie, jest to, że ludzie wciąż odczuwają chęć zetknięcia się z teatralną rzeczywistością.

Teatr to zaczarowane miejsce, dające możliwość chwilowej ucieczki od zwyczajnego życia; może też stać się skuteczną motywacją do tego, by swoim zmartwieniom, niepewnościom czy obawom wyjść naprzeciw.

Jednak nie jest on dla wszystkich, ale każdemu, kto nie boi oraz nie wstydzi się swojej wrażliwości, ciekawości świata i ludzi, oferuje niezwykłe podróże, z których wrażenia zapadają w pamięci i tkwią w niej jak zatrzymana stop klatka. Moment, kiedy umiejętnie prowadzona przez aktora publiczność zmierza z nim w tym samym kierunku, oddycha w tym samym tempie, przeżywa coś wspólnie, lecz w inny sposób, jest wyjątkowy, często także bardzo wzruszający.

Uważa się, że teatr zrozumieją nieliczni. Oczywiście są spektakle wymagające dużej emocjonalności oraz wiedzy, specyficznego pojmowania świata, ale znajdziemy też takie, które należą do nieco lżejszego gatunku i nie oznacza to, że są gorsze lub głupsze.

Zasmuca mnie, że kultura nie jest dofinansowana tak, jak na to zasługuje, że głośno o teatrze robi się wtedy, gdy powstają szokujące przedstawienia. Wprawdzie miłości do oglądania spektakli nie można nauczyć, ale można ją rozbudzić. Żałuję, że mainstreamowe media robią to tak rzadko, lecz budujące jest to, iż wciąż są osoby, instytucje, którym nie brak zapału do tego, by uczyć nas, czym jest teatr.

Z radością zauważam, że wielu ludzi z młodego pokolenia interesuje się teatrem, chodzi na sztuki zarówno poruszające tematy ważne, aktualne oraz trudne, jak i te przynoszące chwile oddechu od codzienności. Chcę wierzyć, że spotkanie z teatralnym światem daje młodym i starszym widzom poczucie przeżycia czegoś istotnego, co zostanie w ich duszy na długo. Może na zawsze.

Jeżeli więc nie zaczęliście jeszcze swojej przygody z teatrem, zróbcie to. Nie zrażajcie się, gdy zobaczycie kilka gorszych spektakli, bo w końcu traficie na taki, który skradnie Wasze serca.

Autor: 
Aleksandra Gardyjas
Źródło: 

---------------

Komentarze

Wysłane przez Teatrolożka (niezweryfikowany) w
Nie wyobrażam sobie miesiąca bez wizyty w teatrze. Nawet kino nie jest w stanie mi zrekompensować braku teatru. W kinie widz ogląda tylko film, w teatrze widz może aktora dotknąć.

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: