W Jekaterynburgu odbył się festiwal tańca współczesnego

Reklama

Festiwal „Na grani”, który pojawił się w Jekaterynburskim teatrze muzyczno-komediowym, w ciągu ośmiu lat swojego istnienia bez przerwy się rozwija. Na potrzeby jego programu zajęto już nie tylko główną i małą scenę bazowego teatru, ale także sceny Teatru Dziecięcego i Teatru „Szelkuńczik”. W weekend przegląd zaczął się o 11:00 i trwał do późnego wieczoru. Trzeba było mieć sporo entuzjazmu, żeby zdążyć przemieścić się między teatrami razem ze spektaklami i nadążyć za zmieniającymi się stylami i ideami. Przy tym sale prawie zawsze były zapełnione, co potwierdza status Jekaterynburga jako stolicy rosyjskiego tańca współczesnego, w której żyją nie tylko jego wykonawcy, ale również jego wielbiciele – w zdecydowanej większości bardzo młodzi, energiczni i wymagający, a także potrafiący ocenić poziom uczestników festiwalu.

W tym roku, sensacyjnie zapowiadał się Tangotheatre Kiukkarainen – pierwszy owoc współpracy festiwalu z Finlandią. Chess Piece w wykonaniu Marjio Kiukaanniemi pokazał egzotyczne dla Rosji Performance tango. W ciągu pół godziny duet pokazał grę w szachy zarówno jako wojnę, jak i bitwę miłosną. Jest to wprawdzie nienowe spojrzenie, ale nie przeszkodziłoby rozkoszować się tańcem w przypadku wirtuozyjnego wykonania tanga. Jednak występ nie wyszedł poza poziom amatorskich ćwiczeń, co wprawiło wszystkich w osłupienie.

Znacznie bardziej udanym okazała się współpraca festiwalu z Francuskim Centrum Kulturalnym, którego działalność jest efektem wspólnej pracy wiodących grup rosyjskich z francuskimi inscenizatorami. Spośród nich wyróżnił się duet „Sijanije widimosti” i „Uniesionnyje 2” z Baletu Kameralnego „Pantera”. W tym przypadku medytacyjny, finezyjny styl choreografa znalazł w wirtuozyjnych kazańskich tancerzach wspaniałych interpretatorów. Nie mniej efektywna była premiera „Prowincjonalnych Tańców” dla których Fabris Lamber wystawił godzinny napięty siłowo spektakl „ Po nas”, który okazał się wybitnym pod względem efektowności oraz indywidualnej i grupowej wirtuozerii, ale nie oddał tej nieuchwytnej teatralności, która wykształciła w swoich artystach lider grupy Tatiana Baganowa. Za to prostoduszny zapał Maud Le Pladec w demo wspaniale podkreślił wszystkie zalety młodych tancerzy samarskiego Teatru Tańca Elwiry Pierwowej.

Gwoździem programu stały się już występy tradycyjnych liderów – Czelabińskiego Teatru Tańca, który przywiózł ze sobą spektakl Olgi Pona „Spotkania”, Baletu „Moskwa”, który pokazał jeszcze jeden nowy spektakl z francuskim akcentem – „Zatrzymując czas” Rachida Ouramdane’a, estońskiego Fine5 ze strukturalnym i emocjonalnie trudnym spektaklem „… and Blue”

Jednakże dla rozwoju festiwalu nie mniej ważne jest to, że za każdym razem udaje się pokazać nowe twarze. W tym roku był to duet Marija Gref i Tatjana Suszczenko. Tancerki Czelabińskiego Teatru Tańca Współczesnego, władające unikalną techniką wychowanków Olgi Pona, które przygotowały spektakl o integracji i niezgodności, wzajemnym zrozumieniu i ucisku, o byciu liderem i byciu outsiderem. Przy tym obyły się bez dekoracji i wymyślnych kostiumów, opierały się wyłącznie na plastyczności swoich ciał.

Jekaterynburski duet performerów Zonk’a (Aleksander Frołow i Anna Szczekliein) w ogóle można nazwać wychowankami festiwalu „ Na grani”. Po raz pierwszy pojawili się w programie zaraz po ukończeniu nauki i już wtedy zwrócili na siebie uwagę.

Ich język i możliwości wyrazu z każdym nowym występem stają się coraz bardziej skomplikowane, ale niezmienna pozostaje umiejętność przekształcenia performance’u w ekscytującą akcję, co nie każdemu się udaje. Styl Zonk’a jest znany z wirtuozerskiej pracy z rekwizytami i fakturą materiału. Jednakże my lubimy Frołowa i Szczeklin za to, że razem są w stanie wytworzyć emocjonalny treściowo spektakl, pełen skojarzeń, które poruszą każdego widza.

Tym razem z wystawieniem „Tutaj dobrze” pokazali swoje doświadczenie w pracy z tancerzami klasycznymi, przerabiając ośmiominutowy numer „Trójca” w 50-minutowy spektakl. On ujmuje zarówno śmiałością tytułu (tak, „Trójca” to nawiązanie do Andrieja Rublowa), jak i zestawieniem tego co wysokie z tym co niskie, przyziemnego z tym co duchowe, istoty bycia matka i córką. Równie poruszające jest piękno zwiewnych tkanin i płynnych linii tancerek. Choreografowie przełamują doskonałość formy baletowej, za którą znajdują się znane każdemu uczucia.

Źródło:http://www.vedomosti.ru/lifestyle/articles/2015/12/03/619561-ekaterinbur...
Autor: Anna Gałajda
Tłumaczenie: Artur Bartczak
Foto: vedomosti.ru/ Natalia Smorodinova

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz:

Reklama