"Ostatni ludzie w Aleppo”: Historia całego świata

Kiedy rozpocznie się wojna, wszyscy mówią o armii, broni, zabijaniu... postanowiłem, że pokażę wam co to znaczy solidarność i miłość, mówi syryjski reżyser Feras Fayyad.

Film "Ostatni ludzie w Aleppo" Ferasa Fayyada opowiada o losach dwóch bohaterów Kaleda i Mahmuda żyjących w Aleppo- mieście, w którym w momencie kręcenia filmu, po pięciu latach wojny, trwają przygotowania do oblężenia. Kaled i Mahmud są ratownikami. Jako pierwsi wchodzą w ruiny w poszukiwaniu ocalałych. Postanowili pozostać w Aleppo ze swoimi rodzinami, bo nie wyobrażają sobie, że mogliby żyć gdzie indziej.

Reżyser Feras Fayyed mówi, że film przede wszystkim opowiada o życiu rodzinnym i braterskiej miłości.

"Ostatni ludzie w Aleppo" znaleźli się w programie konkursowym X edycji Festiwalu Filmowego Beldocs w Belgradzie.

Jaki był powód nakręcenia tego filmu?

- Moi bohaterowie byli powodem, bo byłem ich oczami. Żyją w centrum zbrodni, gdzie brakuje wszystkiego, co do tej pory mieli. Nie ma sprawiedliwości. Chciałem zrobić ten film, żeby świat usłyszał ich historię. Poza tym, ja sam byłem świadkiem zbrodni, jakie miały miejsce w Aleppo pod rządami Assada i pomyślałem sobie, że to świadectwo mojej odpowiedzialności. To świadectwo jest moją historią. To był sposób, aby powiedzieć co tam widziałem. Nie nakręciłem opowieści o Syrii - to historia świata, bo to samo może wydarzyć się gdzie indziej. Jeśli przegramy solidarność, przegramy wszystko.

O Kaledzie, jednym z głównych bohaterów historii, będącym ratownikiem w Aleppo, którego śladami idziemy do źródła jego cierpienia, powiedział pan, że jest "słońcem nadziei". Dlaczego go pan tak doświadcza?

- Kaled był normalnym facetem, zawsze go można było poznać, spotkać na ulicy, bardzo ciepły człowiek, który naprawdę wszystkich kochał. To był gość pełen życia, jeden z tych, o których myślisz, że znasz ich od zawsze. Za każdym razem, gdy filmowałem Kaleda kamera faktycznie mówiła o tym, jak bardzo kocha życie. Jego córki były z nim bardzo związane i gdy go straciły, nie mogły uwierzyć, że już go nie ma. Ja też tak czułem. Po projekcji filmu ludzie pytali mnie "Czy on naprawdę zginął? Trudno w to uwierzyć." Był człowiekiem, który postanowił pozostać w Aleppo i pomaga

. Został zabity zupełnie bez powodu, gdy pomagał ludziom wydostać się spod gruzów. Brak słów. Cały czas promieniował ciepłem, które wszyscy wokół niego czuli. Dlatego jest słońcem nadziei.

Mówi Pan, że to film o wewnętrznym konflikcie – zostać w Aleppo czy spróbować uciec? W filmie jest wspaniałe ujęcie, gdy Kaled w środku oblężenia kupuje złote rybki, buduje dla nich fontannę- ich dom i mówi: "Jestem jak one. Jak ryby nie mogą żyć bez wody, tak ja nie mógłbym żyć bez Aleppo."

- Kiedy poszedł i kupił rybki, to była wielka niespodzianka dla nas wszystkich. Operator powiedział mi: "Kaled oszalał, idzie kupić złote rybki, gdy całe miasto znalazło się w pułapce." Na to ja mu odpowiedziałem: "Idź z nim i nagraj to, to jest nasza historia." Kaled sprawił, że ujawniamy nasze wartości przynależne istotom ludzkim. Aleppo było dla niego naprawdę jedynym miejscem, gdzie mógł żyć. Kiedy zrobił fontannę dla ryb, tym samym powiedział: "To jest mój kraj, mój dom jest tutaj i nie zamierzam go opuszczać." Tak wtedy było.

W apelu do publiczności, już po filmie, powiedział Pan, że bardzo by Pan chciał, żeby ktoś zapytał, dlaczego w filmie nie pojawia się żona Kaleda. Dlaczego?

- Pytałem ją, czy jej nie filmować, ale ona była wtedy w ciąży i była przerażona. Było wiele ataków różnych ugrupowań, z różnych stron, nie czuła się bezpiecznie. Bała się o dziecko, które nosiła. Dlatego nie stanęła przed kamerą. Teraz jest ze swoimi dziećmi w Stambule.

  • O filmie mówi Pan, jako o dokumencie opowiadającym o miłości - rodzinnej miłości, miłości braterskiej. Kaled bezustannie okazuje miłość rodzinie i przyjaciołom, a drugi bohater- Mahmud okazuje miłość do młodszego brata, który został ranny w filmie. Dlaczego to było dla Pana takie ważne, żeby mówić o tych wartościach?

- Kiedy mówimy o rodzinie, mówimy o obywatelach Syrii. Gdy rozpoczyna się wojna, wszyscy mówią o armii, broni, zbrodni... postanowiłem, że pokażę wam, co to znaczy solidarność i miłość w rodzinie, a nie tylko miłość między mężczyzną a kobietą. To wspaniała rodzinna miłość, która pomaga przetrwać koszmar wojny. Jest bardzo ważna dla każdego człowieka na świecie, nie tylko dla tego będącego w centrum wojny. Miłość Kaleda do córek, miłość Mahmuda do brata - ona ich inspiruje. Odnosząc się do rzeczywistości, walczą z godnością o zmianę realiów w tych trudnych do wytrzymania warunkach.

Co się stało z Mahmudem, on również był jednym z ratowników?

- Nie ma go już w Aleppo, jest w innym mieście i nadal pracuje ze swoim bratem.

Pański film doczekał się wielkiego sukcesu w Europie, a zwłaszcza w Ameryce.

- Film bardzo zainteresował amerykańską publicznoś

, nie spodziewałem się tego. Ludzie mają po filmie silne pragnienie, żeby w jakiś sposób pomóc. Przychodzą ze łzami w oczach i mówią: "Musimy to zmienić i wiemy, że także nasz rząd jest zamieszany w tą straszną wojnę”. Ciągle pytają, jak mogą pomóc.

O czym będzie Pański następny film?

- To będzie kolejna syryjska historia, znowu o rodzinnej miłości, ale inaczej- film opowiadać będzie o rodzinie, która przyjeżdża z kraju, do którego uciekła z Syrii. Mówi o powrocie do domu.

GotoweSpolki.pl

Autor: 
Natasza Gvozdenović/Tłum. Emilia Liberda
Źródło: 

Al - Jazzeera

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: