Roza, artystka malująca duszą

Urodzona z niepełnosprawnością ograniczającą samodzielne poruszanie się i wykonywanie czynności wymagających użycia rąk, Roza Mojskovska maluje ustami i pisze książki.

Jestem w takim wieku, że rzadko cieszy mnie czyjeś pojawienie się, a co dopiero żebym całymi dniami rozmyślała o nadchodzącym spotkaniu, analizowała własne pragnienia, dążenia i wyimaginowaną bezsilność. Mówię rzadko, bo wyznaję dość przyziemną filozofię życiową, wolną od ulegania fascynacji nowym. Mówię wyimaginowanej bezsilności, bo Ona właśnie mi pokazała, że ta moja bezsilność jest wymyślona, a wszystkie moje pragnienia wyolbrzymione nie tylko w głowie, ale i w rzeczywistości.

Oto Roza

Kiedy parę dni temu pojawiła się na swoim elektrycznym wózku inwalidzkim, wszystkich zgromadzonych ogarnęło nagłe uczucie łagodności, pozytywnej energii i natchnienia. Nie jest pierwszą osobą, jaką widziałam na wózku, ale na pewno pierwszym człowiekiem ze specjalnymi potrzebami, który trzymając pędzel w ustach namalował w czasie krótszym niż 20 minut, na płótnie i farbami olejnymi bukiet kwiatów. Tak, pędzlem w ustach i w mniej niż dwadzieścia minut. Rezultat mógłby zawstydzić wielu uznanych artystów malujących rękami.

Urodziła się w Skopje w 1966 roku z wrodzonymi wadami uniemożliwiającymi samodzielne poruszanie się i korzystanie z rąk. Przyznano jej I kategorię niepełnosprawności. W wieku zaledwie sześciu miesięcy rozłączono ją z rodzicami i wysłano na leczenie do Belgradu, gdzie w Banjici mieszkała do dziewiątego roku życia. Diagnoza : Arthogriposis multiplex congenita (od tłum., wrodzona sztywność stawów) i nawet kilka specjalistycznych operacji nie przyniosło rezultatów. W wieku siedmiu lat operowano jej ręce niestety, dalej nie może ich używać.

Mała i bez rodziców, za rodzinę uważała pracowników lecznicy i dzieci, z którymi mieszkała w pokoju. Pierwsze wyjście ze szpitala i spotkanie ze światem było dla niej szokiem, bo nie znała tego świata. Nie miała możliwości, żeby żyć samodzielnie, poza szpitalem, a zapisanie dziecka z jej schorzeniem do normalnej szkoły, nie wchodziło w grę. Zapisano ją więc do szkoły w pewnym wiejskim domu dziecka. Wspomina dzień 8 marca w pierwszej klasie szkoły podstawowej, kiedy wszystkie dzieci dostały zadanie zrobienia kartki z życzeniami.

Muszę spróbować

Znowu czując się inna i ograniczona, siedząc samotnie bierze pędzel do ust i zaczyna kreślić kwiat. To był jej pierwszy rysunek. Sama była zaskoczona rezultatem. Razem z innymi dziećmi, podarowała nauczycielce własną kartkę z życzeniami. Wszyscy dziwili się, jak tego dokonała. Wtedy właśnie objawił się jej talent.

Ukończyła szkołę podstawową i gimnazjum w tym samym wiejskim domu dziecka. Tamto środowisko i tamte czasy nie dawały jej żadnych możliwości, nie umożliwiały zawarcia przyjaźni, ani doświadczenia świata. Doświadczenia samej siebie. Jedynym kontaktem ze światem zewnętrznym były wakacyjne wyjazdy z rodzicami.

Po śmierci rodziców, którzy w krótkim czasie zmarli jedno po drugim, jako nastolatka była wszystkim bardzo rozczarowana. Pewnego razu w prezencie dostaje Biblię i jej życie zmienia się: z osoby nienawidzącej życia staje się osobą inspirującą innych do wiary w jego piękno. W domu wiedzieli, że rysuje ustami, ale przed innymi to ukrywała. Wstydziła się. Było jej lżej, jeśli ktoś myślał, że robi to rękami. Ale o magicznym objawieniu, jakim się okazała, już wkrótce, dzięki lekarzowi, usłyszeli inni. Gościła w mediach, a jej historia zyskała misję. Zaczęła podróżować i wystawiać swoje prace. Stała się przedstawicielem podobnych sobie.

Oficjalnie jest jedyną Macedonką malującą ustami. Obecnie kształci się, by uzyskać status zawodowej artystki i móc uczyć innych z tymi samymi problemami zdrowotnymi. Jest członkiem Światowego Związku Artystów Malujących Ustami i Nogami, które funduje jej stypendium i pomaga organizować wystawy w Macedonii i za granicą. W domu dla niepełnosprawnych, w którym dzisiaj mieszka, ma mieszkanie i atelier. Już od wielu lat maluje na płótnie farbami olejnymi i żyje ze sprzedaży swoich prac- cenionych i bardzo drogich. Roza również pisze. Wydała już pięć książek. Lubi pisać spiritual songs. Dzisiaj jest wdzięczna Bogu za wszystkie swoje talenty.

"Nie pozwól, żeby ci ktoś wmawiał, że czegoś nie możesz. Musisz próbować, spróbuj. Ja, gdybym nie wzięła pędzla w usta, nie wiedziałabym, że mogę. Nie wiesz, jaki talent skrywa w tobie Bóg", mówi Roza Mojskovska. Wyznaje, że chciałaby odwiedzić Sarajewo i zrobić wystawę. I kto wie, może to nasze spotkanie jest zwiastunem spełnienia jej marzenia, bo przecież ona, samą rozmową ze mną, spełniła większość moich marzeń.

Myślę o tym, jak silne jest Jej przesłanie. Jak istotne. Jak ważne jest, byśmy znaleźli pędzel swojego życia, bo on jest w nas i nie ma nic wspólnego z naszym otoczeniem. Nic z zewnątrz nie ma na niego wpływu. Jeśli wydaje ci się, że nie istniejesz, weź swój pędzel. Poszerzyć swoje granice. Nie ograniczaj się do chorób, wad, środowiska, do czegokolwiek i kogokolwiek. Granice są w tobie, a nie wokół ciebie. Maluj swoje życie w zgodzie ze sobą, nie z innymi. Świat woła wyjątkowych. Znajdź swoją wyjątkowość. Być może twoich kolorów nie zauważą daltoniści, może nie zrozumieją ci, którzy żyją w szarości, ale ty dalej maluj swoją rzeczywistość i bądź wyjątkowy. Bądź natchnieniem. Bądź jak Roza.

Autor :Naida Kurdija

Tłum. Emilia Liberda

Źródło : Al Jazeera

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: