Cierpiący koń jako symbol Chrystusa

W literaturze rosyjskiej natura stanowi tło dla zmagań emocjonalnych swoich bohaterów. Może być też cichym bohaterem, który ujawnia się w ważnych dla postaci sytuacjach jak w Burzy Ostrowskiego, kiedy to emocje postaci i narastające tempo powieści ukazuje pogoda. Zwierzęta oczywiście brały udział w kstzałtowaniu roysjkiego pisarstwa, jednak były to głownie alegorie ludzkich przywar, charakterów lub anegdotycznych historii, które możemy przeczytać w Bajkach Iwana Kryłowa. Zwierzęta mogą być użyte jako taktyka literacka, mogą być na styku rzeczywistości i fantazji. Moim ulubionym przykładem takiego użycia postaci zwierzat jest widmo krokodyla w książce pod tym samym tytułem, autorstwa Władimira Kantora, gdzie wspomniany gad dręczy tytułowego bohatera, by stać się namacalnym dowodem jego psyczhicznej degradacji. Jednak to głównie człowiek jest w centrum zainteresowania literatury, jego problemy i bóle egzystencjalne. Na szczęście zdarzają się wybitne jednostki, które umieją współczuć nie tylko ludziom. Tym człowiekiem był własnie Fiodor Dostojewski.

Autor, który swoją pisarską karierę rozpoczynał w połowie XIX wieku, stał się niekończącą inspiracją dla twórców, szczególnie dla pisarzy, dla których pozostał wiecznym mistrzem. Skupienie na problemie wolności człowieka, jego zachowaniu w sytuacjach wymagających dokonywania trudnych wyborów, a przede wszystkim ogromny nacisk na rolę religii w naszym życiu, sprawiły, że Dostojewski jest jednym z najbardziej nowatorskich ale i moralizatorskich pisarzy na świecie. Jego bohaterowie są często postaciami o skomplikowanej psychice, często niemożliwymi do polubienia, jednak przede wszystkim są po prostu ludzcy − pisarz potrafił pokazać w bardzo dosłowny i prawdziwy sposób różne rodzaje człowieczeństwa, jego dobre i złe strony. Jednak tym, co było często niewidoczne, ale najważniejsze w jego twórczości był Bóg, którego w życiu wielu bohaterów po prostu brakowało. Mimo często nieprzychylnego ukazywania Polaków w jego dziełach, polscy pisarze czerpali obficie z jego dorobku, jednym z nich był Gustaw Herling- Grudziński. Pisarz z Neapolu był wybitnym interpretatorem prozy Dostojewskiego, a w roku 1978 napisał opowiadanie, w którym pojawił się jeden z istotnych wątków twórczości autora Łagodnej. Chodzi oczywiście o nowelkę Gasnący Antychryst, w której pojawia się nawiązanie do jednego ze snów Raskolnikowa, bohatera Zbrodni i kary. Bohaterem opowiadania Herlinga był filozof Fryderyk Nietzsche, dla którego cierpiący Chrystus był uosobieniem najgorszych cech ludzkich, dlatego krytykował go, próbował zniszczyć tworząc swojego „Antychrysta”. Punktem kulminacyjnym opowiadania staje się nagła przemiana filozofa, który lituje się nad dręczonym koniem, będącym − podobnie jak u Dostojewskiego − symbolem cierpiącego Chrystusa. Dalszą część pracy pragnęłabym poświęcić analizie powtarzających się u autora Zbrodni i kary wątków, dzięki którym można poznać stosunek pisarza do postaci Chrystusa umęczonego.

Znając biografię pisarza można lepiej zrozumieć jego twórczość. U Dostojewskiego czynnik osobistych doświadczeń był obecny zarówno w twórczości literackiej, jak i myśli filozoficznej. Jego upokorzenia na tle materialnym, miejsce w społeczeństwie, wyrok śmierci i niedokonana egzekucja, katorga i zesłanie, śmierć jego najbliższych i epilepsja, która dręczyła wielu spośród jego bohaterów. Jednak nie tylko choroba nadawała powieściom Dostojewskiego mrocznego, psychologicznego klimatu, ale sytuacje, które go spotykały i ogólne warunki życiowe. Będąc u szczytu kariery literackiej stał na Placu Siemionowskim przed plutonem egzekucyjnym. Wprawdzie przed samą egzekucją został uniewinniony, ale takie doświadczenie musiało zostawić trwały ślad w jego pamięci. Był to początek jego doświadczeń życiowych. Ułaskawienie oznaczało czteroletnią katorgę w Omsku, która była niezwykle znaczącym momentem w życiu pisarza. Wiele też można o Dostojewskim wyczytać w Dzienniku pisarza, chociaż nie jest on doceniany przez badaczy. Rzetelnym źródłem informacji mogą być jedynie listy i notatki, oczywiście najbardziej interesujące są niepotwierdzone pogłoski o wątkach autobiograficznych w spowiedzi Mikołaja Stawrogina w Biesach i o domniemanym zabójstwie jego ojca przez chłopów, ale to jak na razie literackie plotki. Jednak najważniejsze dla mnie są doświadczenia religijne pisarza, który przechodził kryzys wiary, by potem odczuwać ogromne jej pragnienie i potrzebę uświadamiania innych, że to pragnienie jest im niezbędne do życia.

W centrum zainteresowań Dostojewskiego zawsze znajdziemy człowieka − począwszy od niewinnych dzieci, po schorowanych życiem staruszków na granicy życia i śmierci. Jednak pisarz nie reprezentuje tradycyjnego humanizmu, raczej uwydatnia najgorsze ludzkie cechy, piętnuje je, pokazuje człowieka jako istotę wypełnioną problemami, zachowującą się momentami irracjonalnie, natomiast największy nacisk pisarz kładzie na problem ludzkiej wolności i sensu cierpienia. Mimo swoistego antropocentryzmu w utworach, to wiara najbardziej interesowała autora. Autor odczuwał potrzebę wiary nieustannie, szczególnie mocno wtedy kiedy nadchodziły momenty jej kryzysu. Był zirytowany, kiedy krytycy odebrali Braci Karamazow jako dzieło, w którym przejawia się prymitywna i zacofana wiara. Paradoksalnie to wtedy pisarz przechodził przez okres największej negacji wiary. Może to świadczyć o tym, że Dostojewski próbował wierzyć bardziej rozumowo niż uczuciowo, co wydaje się zaprzeczające sobie, bo można zauważyć pewien brak zaufania co do rozumu i raczej nie przekładanie go nad wiarę. Dla autora Zbrodni i Kary poznanie i wiedza są tym, co prowadzi do duchowej śmierci, a wiara przynosi więcej owoców i nie może skrzywdzić człowieka. Wiedza i chęć ciągłego poznawania otaczającego świata mogą zniewolić człowieka i oddalić od prostej wiary, która nie zawsze przynosi odpowiedzi i naukowe fakty. Dostojewski nie był fanatykiem religijnym, był mocno związany z prawosławiem, równocześnie z niechrześcijańską nienawiścią potrafił odnosić się do katolicyzmy, nazywając go quasi-religią. Podkreślał też, że postać Chrystusa została w katolicyzmie źle zinterpretowana, ponieważ głosi, że cierpienie Nazarejczyka było wynikiem doświadczania go przez Boga. Dostojewski podkreśla, że Chrystus nie toleruje żadnego zła i nigdy nie zsyła go na człowieka. Pisarz uważa też, że myślenie prawosławne różni się od myślenia katolickiego, dlatego jest możliwe zmienić swój sposób myślenia i myśleć tak by było to harmonijne z wiarą. Mimo wszystko obawiał się pokusy wiedzy.

Przypominając sobie biografię Dostojewskiego, można zauważyć, że przemyślenia religijno-etyczne zaczynają narastać po przebytej czteroletniej katordze. Na samym początku swojej kariery pisarz aktywnie uczestniczył w życiu kulturalnym i angażował się politycznie, ale nie to pomogło mu w zrozumieniu człowieka i stworzenia tak głębokiej i prawdziwej psychoanalizy. Zetknięcie się z brutalnością, warunkami życia i sposobami, by to życie zaakceptować w takiej formie, były czymś, czego pisarz na pewno się nie spodziewał. Tak długa i zapewne intensywna konfrontacja z różnymi typami ludzi nie spotkała wielu pisarzy. Miał możliwość poznania najciemniejszej strony natury człowieka. I po powrocie zaczął się dla niego czas, w którym chciał poznać Chrystusa i to on stał się obok człowieka głównym powodem do rozmyślań. Ludzie, którzy go znali, z którymi korespondował lub rozmawiał, mówili, że o Chrystusie wyrażał się z uniesieniem, uznawał go za postać najpiękniejszą, pełną dobroci, byt doskonały. Podkreślał też, że nawet jeśli dostanie dowód o prawdzie, która istnieje poza Chrystusem, to on woli zostać z Nim. U Dostojewskiego bohaterowie dużo rozmawiają o Bogu, ale nie rozmawiają z Bogiem. Był to zabieg zręczny i specjalny. Dzięki niemu autor pokazał tendencje współczesnego świata, który lubi teoretyzować, ale nie wprowadzać w praktykę. Poza tym ludzie, którzy tylko rozmawiają o Bogu, nie czują się zobowiązani by przestrzegać jego praw, a jeśli nie ma zasad, to wszystko jest dozwolone. Ta dewiza wydaje się być bliska bohaterom Biesów, Zbrodni i kary, Braci Karamazow, Idioty, Młodzika i wielu innych, ale to właśnie w tych wymienionych pisarz najczęściej odwoływał się do Biblii. Chrystologia Dostojewskiego jest skomplikowana i tak jak w jego wcześniejszych fascynacjach, poddała się filozofii dualizmu. Możemy spotkać w jego twórczości chrystologię negatywną i pozytywną. Postacie utożsamiane w pewnych aspektach z Antychrystem i Chrystusem. Chrystologia negatywna powstała z wewnętrznego przekonania autora o kryzysie religijnym nie tylko dotykającego go osobiście, ale opanowującego cały świat. Dostojewski był też świadomy, że nową „religią” panującą staje się ateizm nakręcany przez modną w tamtych czasach filozofię krytyczną, a razem z nim nową doktryną staje się socjalizm. Oba pojęcia były według pisarza połączone, pełny tego wyraz można zobaczyć w Biesach, w których rewolucyjne nastroje i idee socjalistów, mieszają się w panującym rozkładzie moralnym i zagubieniu lub całkowitym zniszczeniu wiary w Boga. Jednak nie opozycja między ateizmem i wiarą jest dla Dostojewskiego najważniejsza. Jako pisarz, dla którego najważniejsze było pokazanie pełnego obrazu człowieka, tak samo podchodzi do pokazania pełnego znaczenia pojęć wiary i ateizmu. Autor bada oba pojęcia, skupiając się może nawet bardziej na odmianach i osobistym podejściu do ateizmu niż do wiary, mam jednak wrażenie, że jest to spowodowane prostym zamiłowaniem autora do badania ciemniejszych obszarów duszy i tego, co człowiek wybiera. Zaprzeczeniem założeń filozofii krytycznej jest nie sama postać Chrystusa, ale jego samowolne pozwolenie na cierpienie. Poświęcenie Chrystusa i jego ofiara jest dla Dostojewskiego największym aktem miłości i dlatego uważa, że najlepszy użytek ze swojej osobowości może człowiek zrobić poświęcając się całym sobą dla innych. Dobrowolne cierpienie za idee, poniżenie z własnej woli wartościuje znaczenie bohaterów, którzy w jego powieściach są najbardziej pokrzywdzeni przez los, albo niezależnie od ich woli (jak Maria Lebiadkin w Biesach, która reprezentuje jedyną pozytywną postawę, ale jest chora umysłowo) albo z własnego wyboru (jak Sonia ze Zbrodni i kary, która zostaje prostytutką, by wyżywić rodzinę). Cierpienie staje się istotną wartością i nadaje bohaterom, których spotyka specjalnych walorów i wyjątkowości. Doznawanie cierpienia nie zawsze jest utożsamiane ze złem, a nawet w pewien sposób jest darem. Według Anny Ossowskiej można wydzielić różne rodzaje cierpienia u Dostojewskiego, dla mojej pracy szczególnie ważnymi są :

- cierpienie jako zadośćuczynienie za własne winy. Taką drogę obiera Raskolnikow w Zbrodni i karze

- cierpienie, które jest swojego rodzaju darem, formą odpokutowania za czyjeś winy − takim cierpieniem jest naznaczone życie Soni Marmieładow

- cierpienie jako droga przez oczyszczenie, która została przypisana najmłodszemu z braci Karamazow, Aloszy

- cierpienie wybierane ze względu na swój specyficzny urok estetyczny, co można zauważyć u każdej niemal postaci od zagubionego w erotyzmie Mikołaja Stawrogina, po Siemona Marmieładowa pochłoniętego alkoholem. Obie postacie jednak mimo wewnętrznego niezadowolenia ze swojego stanu, dalej pogłębiają swoje cierpienie.

Twórczość Dostojewskiego nie istnieje bez cierpienia, a mistrzem w przyjmowaniu go jest Chrystus. Mimo tak wielkiego wpływu postaci Jezusa pojawia się on tylko raz w legendzie Wielki Inkwizytor i nie przypadkiem ta legenda jest wypowiedziana ustami wielkiego ateisty Iwana Karamazowa. Chrystus jednak milczy w ciągu całej rozwijającej się akcji. Wielki Inkwizytor skazuje Chrystusa, by uwolnić ludzi od jego wpływu, a przede wszystkim chce pozbyć się poczucia odpowiedzialności za tak wielką ofiarę miłości. Milczenie Chrystusa jest tu analogią do jego milczenia podczas oskarżenia przed prokuratorem i Herodem w Piśmie Świętym. Można zauważyć, że Chrystus jest milczącym bohaterem każdej powieści autora. Może przejawia się to poprzez postawę, a może jako symbol. Charakterystycznym zwierzęciem pojawiającym się u pisarza jest koń. Nie jest to koń przy pracy, ani nikt na nim nie jedzie. Jest to koń umęczony, który nic nie może poradzić na swój los i zgadza się na cierpienie. Właśnie w osobie milczącego, przyzwalającego na zadawanie cierpienia konia, Dostojewski ukrył postać umęczonego Chrystusa:

„Niekrasow napisał śliczny wiersz o tym, jak rosyjski chłop zacina konia batem po ślepiach, po „łagodnych ślepiach”. To takie swojskie, któż tego nie widział! Biedne zwierzę, obarczone ciężarem nad siły, ugrzęzło wraz z wozem w błocie i nie może ruszyć z miejsca. Chłop bije je, bije zapamiętale, wreszcie, upojony biciem, smagając je dotkliwie, bez końca, woła: „Nie możesz, ale wieź, zdychaj, ale ciągnij!” Szkapa szarpie się i oto chłop zaczyna ją, bezbronną, siec po płaczących „łagodnych ślepiach” (...) Ostatnim wysiłkiem konisko szarpnęło się i wyciągnęło wóz i poszło, drżące, bez tchu, poruszając się bezwładnie jakoś bokiem, W podskokach, nienaturalnie i haniebnie. Niekrasow opisał to wstrząsająco. Ale to tylko koń; konia sam Pan Bóg stworzył, aby człowiek miał kogo okładać batem.”

Fragment Braci Karamazow jest wypowiedziany przez wspomnianego powyżej Iwana Karamazowa. Jest ateistą, który ma świadomość, że Bóg może istnieć, ale chce go pogrążyć. Iwan uważa, że należy odrzucić Boga, ponieważ jego zdaniem człowiek umiałby stworzyć bardziej poukładany świat. Karamazow wyznaje pogląd, że wszystko można robić, wszystko jest dla niego dozwolone. Pogrąża się w rozpuście, dokonuje morderstwa i jest świadomym egoistą. Jak to jednak u naszego pisarza bywa, żadna postać nie jest czarna ani biała, dlatego i w postaci tak zagorzałego egoisty można zobaczyć prześwity altruizmu i prawdziwej miłości. Jest moment w Braciach Karamazow, kiedy bohater zastanawia się nad cierpieniem. Ma świadomość, że wszyscy dochodzą w życiu do takiego momentu, że spotyka ich jakaś krzywda, jednak nie potrafi pojąć sensu cierpienia dzieci, które nikomu nie zawiniły. Wtedy rodzi się u niego bunt i złość przeciwko Bogu i oczywista analogia do cierpienia Chrystusa – syna Bożego. Jeśli Bóg jest tak okrutny, że nie ma litości dla niewinnych dzieci i jest w stanie poświęcić swojego Syna, który nie potrafi się sam zbawić, to Iwan Karamazow takiego Boga neguje i uważa, że człowiek poradzi sobie najlepiej bez Niego. Takie same przemyślenia może przynieść także powyższy fragment. Po pierwsze bohater przywołuje ten fragment, co oznacza, że musiał na nim wywrzeć jakieś większe wrażenie. Na samym początku używa sformułowań świadczących o tym, że los konia nie jest mu obojętny, że tak jak wspomniane już dzieci, zwierzę jest niewinne i łagodne. Zauważa też, że taka scena jest naturalna, że każdy widział w swoim życiu kogoś, kto okładał konia. Może być też to zdanie o głębszym sensie, sugerujące, że każdy z nas widział zadawanie cierpienia, ale mu się nie przeciwstawił. Na końcu już tonem charakterystycznym dla siebie, stwierdza, że koń jest stworzony do bicia. To zdanie ma ewidentny wydźwięk chrystologiczny. Iwan, który swoje poglądy na temat ofiary Chrystusa głośno i wyraźnie powiedział, w tym fragmencie je dobitnie podkreśla. Może na początku odczuwał jakiś żal, współczucie co do konia (Chrystusa), ale jeśli Bóg jest taki wspaniałomyślny i sam posłał swojego Syna jak baranka na rzeź, to najwyraźniej taki jest porządek tego niezrozumiałego dla niego świata.

Kolejny fragment jest już pokazany z innej perspektywy. Jest częścią powieści i zarazem częścią życia bohatera.

„Maksym Iwanowicz nie przestał pić, ale ona pilnowała go w czasie tych dni, a potem zaczęła leczyć. Mówił teraz poważnie, a nawet głos mu się odmienił. Zrobił się bardzo litościwy, nawet dla zwierząt: zobaczył raz przez okno, że chłop bije po głowie konia, i zaraz posłał po niego i kupił konia za podwójną cenę. Pan Bóg dał mu dar łez: z kimkolwiek mówi, zaraz zaleje się łzami. I wysłuchał Bóg ich modlitw, i zesłał im syna, a Maksym Iwanowicz rozpogodził się wówczas po raz pierwszy od owej pory: rozdał wiele jałmużny, wiele długów darował, na chrzciny zaprosił całe miasto.”

Widzimy tu postawę współczucia u bohatera. Jest tu przedstawiony człowiek, który nie jest wzorem do naśladowania, ma problemy ze sobą. Jednak dzięki pokorze, jaką okazał gdy to nad nim się litowano, był w stanie sam poczuć współczucie. Koń, któremu pomógł nie był przyczyną jego zmiany, ale był dowodem na to, że się zmienił. Ludzie u Dostojewskiego nie potrafią się tylko zmieniać na lepsze. Gdy zachodzi u niech przemiana, jest ona związana z nawróceniem duchowym. Gdyby Dostojewski chciał pokazać zwykłą przemianę, pozbawiłby ten fragment postaci konia, bo przecież najważniejszyą przyczyną zmiany Maksyma Iwanowicza z powieści Młodzik była jego żona, która okazała mu dobroć. Dobroć musi być popierana czynami, dlatego samo okazanie dobroci tej postaci nie mogło uczynić jej dobrą. Musiał się dokonać jakiś akt, który przypieczętował by postęp duchowy. Ale tak samo jak poprzednio, bohaterowie Dostojewskiego nie umieją być do końca wybieleni. Mimo przemian wewnętrznych, przyzwyczajenia są trudne do zmienienia i bohater nie potrafi zrezygnować z nałogu alkoholowego. Ciekawy jest też sposób spotkania konia. Iwan Karamazow sam z siebie sięgnął po książkę i wyczytał w niej ten fragment, co może być symbolem wiary wyczytanej z ksiąg. Takiej religii, która polega bardziej na analizowaniu i zgłębianiu się w nią rozumowo niż duchowo. W tym fragmencie, to sam człowiek dokonuje wyboru. Maksym mógłby równie dobrze zostać w domu i przyglądając się, czerpać może nawet z tego przyjemność i wyciągać estetyczne walory. On zdecydował potwierdzić swoją przemianę czynami. Myślę, że pisarz chciał pokazać postawę ludzi, którzy realizują słowa Chrystusa, mówiące o pomaganiu bliźnim tak samo jakby jemu pomagali. Postawę współczesnych Szymonów z Cyreny, którzy drobnymi gestami chcieli pomóc Chrystusowi. Prawdziwemu Zbawcy nikt nie mógł pomóc, bo celem Jego śmierci było poświęcenie, ale dla Boga liczy się sama intencja, co potwierdza dalsza część fragmentu, kiedy już dalsze życie bohatera nie jest podyktowane tylko jego decyzjami, ale darami od Boga. Smutny, umęczony koń stał się powodem do radości, jego cierpienie symbolicznie przyniosło duże owoce i dobrobyt. Tym fragmentem Dostojewski pokazuje, że ofiara Chrystusa była dobra i konieczna. Może dla wielu była zwykłym widowiskiem, które oglądali z daleka, ale może to co zobaczyli odmieniło ich. Dostojewski pokazuje też, że poprzez współczucie i pokorę zbliżamy się do Chrystusa i stajemy się podobni do Niego.

Ostatni fragment jest w pewnym sensie połączeniem obu powyższych sytuacji, ale w rzeczywistości uczy o innych rzeczach, pojawia się w specyficznym momencie i bohater nie panuje nad pojawieniem się owego obrazu. Jest to oczywiście najbardziej znane przedstawienie konia u Dostojewskiego. Chodzi mianowicie o sen Raskolnikowa w Zbrodni i karze:

„— Dobijaj! — wrzeszczy Mikołka i jak szalony zrywa się z fury. Kilku chłopów, równie

czerwonych i pijanych, chwyta, co kto może — baty, kije, hołoblę i podbiega do

dogorywającego konia. Mikołka staje z boku i zaczyna go okładać łomem. Klacz wyciąga

mordę, ciężko wzdycha i umiera.

— Dobił! — krzyczą z tłumu.

— A galopem przecie nie poszła!

— Mój koń! — krzyczy Mikołka, stojąc z łomem w ręku i z nalanymi krwią oczami, jakby

żałował, że nie ma już kogo bić.

— Dyć prawda, Boga w sercu nie ma — słychać coraz liczniejsze głosy z tłumu.

Biedny chłopiec, już całkiem siebie niepomny, z krzykiem przedziera się przez tłum do

bułanki, obejmuje ją martwą za okrwawiony pysk i całuje w oczy, wargi... Potem nagle się

zrywa i z pasją rzuca się z piąstkami na Mikołkę. W tej chwili ojciec, który od dłuższego

już czasu uganiał się za nim, łapie go wreszcie i wynosi z tłumu.

— Chodźmy stąd, chodźmy! — uspokaja go ojciec. — Pójdziemy do domu.

— Tatusiu! Za co oni... zabili... biednego konika! — mówi przez łzy, ale dech mu zapiera i

słowa jak strzępy krzyku wyrywają mu się ze zbolałej piersi.

— Pijani są, awanturują się, to nie nasza rzecz, chodźmy! — mówi ojciec.

Chłopiec obejmuje ojca za szyję, ale coś mu przygniata pierś, coraz bardziej, dotkliwiej.

Chce złapać tchu, krzyknąć i budzi się.”

Jesteśmy w koszmarze Raskolnikowa. Nie jest to jedynie zwykłe wyobrażenie senne, ale sen zakorzeniony głęboko w podświadomości. Równocześnie nawiązuje do przeszłości i przyszłości. Warstwa przedstawieniowa to wspomnienie przeszłości, jednak przyszłość bohatera jest w warstwie znaczeniowej, w zabiciu niewinnego zwierzęcia ze szczególnym okrucieństwem. Grozę tego przedstawienia podkreśla fakt, że Rodion w swoim śnie jest dzieckiem, co może świadczyć o jego infantylności co do zamierzonego czynu, niepewności lub wrażliwości na cierpienie zwierzęcia, które było pokazane w sposób turpistyczny i szczegółowo podkreślił autor brak użyteczności zwierzęcia, mimo dalszego użytkowania. Koń w dosłownej projekcji Raskolnikowa to Lichwiarka, o której zabiciu marzy. Dla psychologów sen o koniu to wołanie o uwolnienie własnego „ja”. Jest to znak senny ludzi pozbawionych możliwości wyrażenia siebie. Głosy drugoplanowe też pełnią ważną funkcję. Na początku znęcanie się nad koniem jest tylko zabawą, nikt nie przejmuje się jego losem, dopiero w momencie krytycznym ktokolwiek ma odwagę zareagować. Paradoksalnie mogą to być głosy pocieszenia Raskolnikowa, że jego czyn nie będzie zły, bo przecież nie jest on człowiekiem, który znęca się nad kimś dla zabawy. Celem Dostojewskiego nie jest bynajmniej prosta psychoanaliza, dlatego ważniejszym znaczeniem konia jest jego analogia do Chrystusa. Jest jak ten koń, musi przenieść wielki ciężar mimo wielkiego osłabienia. Jezus mimo wycieńczenia spowodowanego poniżaniem go i biciem, musiał nieść swój krzyż. Dookoła konia znajduje się wiele ludzi, ale nikt mu nie pomaga, jedynie ponaglają go i krzywdzą coraz bardziej. Pokazana jest tu ludzka niewdzięczność względem Boga, który oddając życie za grzechy ludzkości, poniósł niewyobrażalną ofiarę, którą obecnie rzadko kto potrafi zauważyć. Jest napisane, że „klacz ciężko wzdycha i umiera”, analogicznie śmierć Jezusa wyglądała bardzo podobnie, w Biblii użyto nawet podobnych słów. Jezus umiera cicho, niezauważalnie, żegnając się ze światem ciężkim wydechem. Wszystko obserwuje mały chłopczyk, który pragnie już po śmierci konia, dotknąć go, pocieszyć. Ten chłopczyk w rzeczywistości jest dorosłym, zagubionym mężczyzną, który chciałby przytulić się do Chrystusa, w jego śmierci odnaleźć własne ukojenie i zrozumienie swoich postanowień. Jednak przez pychę staje się mordercą. Raskolnikow nie jest jednakże zwykłym przestępcą. Jest intelektualistą, niedoszłym prawnikiem, kimś dla kogo najważniejsze jest to co dyktuje rozum. Dlatego jego zabójstwo było konieczne, właśnie z punktu widzenia nauki i rozumu. Bo przez taki pryzmat patrząc, zabójstwo kogoś kto jest zbędny i przeszkadza jest raczej darem dla ludzkości. Rodion wydaje się dzielić ludzi na tych niższego i wyższego typu. Sam siebie uważał za nadczłowieka, kogoś kto ma prawo dyktować nowe prawa, sprawiać ludziom przysługę i radość na swój własny sposób, dyktować własną moralność. Jednak głównym motywem zbrodni Raskolnikowa jest ludzka ciekawość i sprawdzenie swojej odwagi. W tym momencie obraz zabitego konia przywodzi drugą interpretacje. W śnie Raskolnikowa jego ojciec odciąga go od widoku zbrodni, by syn nie ranił swoich oczu takimi obrazami. Jednak młody Rodion mimo strachu i traumy jaka się zaczyna u niego robić, cały czas po prostu chce patrzeć. Może mimo współczucia dla „biednego konika”, mały chłopczyk zdążył wyrobić w sobie chęć wzbogacania swoich przeżyć, strasznymi doświadczeniami i obrazami. Sny łączą w sobie nasze myśli, które nigdy nie wydostały się z wnętrza ze światem zewnętrznym, który widzimy na co dzień. Sny tworzą się w małym mieszkaniu Raskolnikowa. Są jak jego trumna, w tym mieszkaniu rozmyśla nad morderstwem, chowa się po dokonaniu go, gromadzi rzeczy zabitej Lichwiarki i gorączkuje, aż do wypuszczenia z siebie prawdy. Jego mieszkanie jest siedliskiem jego osobistych demonów, które zsyłają koszmary. Jednak koszmarem bohatera staje się rzeczywistość, która okazuje się po morderstwie gorsza niż mógł się spodziewać. Nikt nie był mu wdzięczny za dokonany czyn, on sam pogrążył się w początkach szaleństwa, a brak pokory chował jego poczucie winy i aż prawie do samego końca nie czuł, że to co zrobił, można traktować w kategoriach złego czynu. Po morderstwie życie bohatera jest pozbawione kontaktu z Bogiem. Bohater nie szuka tego kontaktu i nie widzi w nim ratunku. Pojawia się wtedy u jego boku skromna, pokrzywdzona Sonia. Jest jego zaprzeczeniem. Wiesza mu krzyż na szyi. Jest to mały, pierwszy krok ku zmianie bohatera. Pierwszą ulgę doznaje po przyznaniu się do zabójstwa. Pierwsze lata katorgi nie przynoszą skruchy, jedynie rozczarowanie sobą i światem. Pojawia się niespodziewany przełom. Zasadą mistycznych przeżyć jest ich niewyrażalność i bierność woli. Dokonują się same przez się w duszy, nie angażując rozumu. Właśnie takie swoiste odrodzenie moralne dokonuje się w Raskolnikowie, bez udziału jego intelektu. Przyznaje Soni, że rozumie swój błąd. Wierzy w siłę Chrystusa, w nim widzi swojego Wybawiciela. Pojawia się też w jego życiu na katordze sen o końcu cywilizacji rozumu, ale to nie jest to sen torujący jego myślenie. Tylko zaufanie Chrystusowi i poddanie się wierze może uratować takich ludzi jak Rodion Raskolnikow.

Wszystkie powyższe fragmenty posłużyły Dostojewskiemu by pokazać cierpienie Chrystusa. Jednak to nie człowiek posłużył Dostojewskiemu jako Jego symbol. Zdecydował się na symbol konia. Mimo tego, że koń jest zwierzęciem większym i silniejszym od człowieka, podprządkowuje się on jego woli. Zgadza się w milczeniu na zadawany ból. Chrystus jest Bogiem i Jego siła przewyższała oprawców, jednak nie próbował uciec od woli Ojca. Poświęcić się dla człowieka, tak jak koń we wspomnianych fragemntach. W książce Johna Coetzee pada stweirdzenie, o możliwości zrozumienia cierpienia zwierząt, w sytuacji kiedy każdy z nas czytając książkę, może wyobrazić sobie fikcyjny świat i bohaterów. Dostojewski może intuicyjnie wiedział o tym, dlatego wolał wywołać u czytelnika współczucie do konia, by łatwiej było im zrozumieć cierpienie Boga-człowieka. Każda żywa istota w naszym świecie odczuwa ból, spełnia on funkcję obronną i informuje nas o potencjalnym niebezpieczeństwie. Gorzej jeśli ten ból zadawany jest bez żadnego powodu, dla zwykłej przyjemności. Niestety tylko człowiek wykształcił w sobie zdolności do okrucieństwa. Głównym celem pisarza było pokazanie w tych drobnych, pozornie mało znaczących frgamentach cierpienie samego Boga, ale także problem na poziomie ludzkiego rozumowania – brak szacunku do zwierząt, katowanie ich niepotrzebnym cierpieniem i brak reflekcji swojego postępowania. Biorąc pod uwagę materiał, który postanowiłam opracować, można szybko zauważyć fascynacje Dostojewskiego postacią Chrystusa. Bez jego milczącej roli, jego dzieła mogłyby służyć jak przykład obrazu świata, w którym triumfuje zło. Chrystus objawia się nam przez innych ludzi, albo przez symbole, którym u Dostojewskiego stał się biedny umęczony koń. W trzech znalezionych przeze mnie fragmentach można zobaczyć, że znaczenie tego zwierzęcia nie jest jednoznaczne i przynosi różne refleksje. Może być to odrzucenie ofiary Chrystusowej, nawrócenie dzięki tej ofierze lub tak jak Raskolnikow, można wewnętrznie mieć predyspozycje do wiary, ale posługując się zanadto rozumem, zwątpić w Boga. Motywy biblijne pojawiają się najbardziej widocznie w 5 ostatnich powieściach Fiodora Dostojewskiego w tym właśnie w Młodziku, Braciach Karamazow i Zbrodni i Karze, które to stały się podkładem mojej pracy. Pisarz nie unikał wątków autobiograficznych, dlatego postacie wytworzone w jego umyśle przechodzą kryzysy religijne, chorują na epilepsje, są często nierozumiane i mają sny, które nie służą tylko do estetycznego zabarwienia twórczości. Dostojewski też miał znaczące sny, najczęściej koszmary. Bardzo bał się o swojego syna i często śnił o wypadkach, które go spotykały. Pewnie jest to powód, dzięki któremu bohaterowie jego powieści, też się boją i próbując odważnie wejść w życie, popełniają dużo błędów.

Autor: Magdalena Sobesto-Machla

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: