Julian Tuwim tylko Julkiem Tuwimem?

Czy pisał głównie dla dzieci? Mamy przecież niezapomniane „Abecadło”, równie silnie nie dającą się zapomnieć „Lokomotywę”, „Ptasie radio”, „Słonia Trąbalskiego” i wiele, wiele innych – mniej lub bardziej znanych i lubianych – jego wierszy przeznaczonych dla najmłodszych. Prawda jest taka, że z żadnymi innymi tytułami ten poeta jakoś tak wcale nam się nie kojarzy. W tym samym czasie inna prawda jest taka, że właśnie powinien. Dlaczego?

Z tego prostego względu, że kończący się już 2013 rok Sejm RP we własnej osobie - a raczej osobach, czyli posłach - ustanowił Rokiem Juliana Tuwima (podobnie jak Witolda Lutosławskiego, ale także chemika Jana Czochralskiego). Posłowie ci powinni więc zadbać o pokazanie nam także dojrzałej, dorosłej i sensownej twarzy tego wielkiego poety. Bo wielkim poetą pan Julian bez wątpienia był. Niestety, posłowie tego nie zrobili, a my – jak to ostatnio zdarza się coraz częściej - mieliśmy tylko całą masę fajnych, bo kolorowych i dziecinnych, a w każdym razie takich, w których dzieci mogły spokojnie uczestniczyć, choć z tego powodu jednocześnie trochę nudnych, jarmarcznych i - co tu dużo wymyślać - prostackich spędów i spotkań w duchu kultury masowej. Wszystkie one jedynie umocniły nas w przekonaniu, że Julian Tuwim to świetny twórca literatury dziecięcej i nic ponadto. Niewielu przypomina sobie jeszcze poznany w szkole średniej poemat dygresyjny „Kwiaty Polskie”. Były one pisane od roku 1940 aż do śmierci poety w 1953, a przeznaczone były raczej nie dla dzieci. Nie dla dzieci powstała też założona ok. roku 1916 grupa poetycka „Skamander”. Współtworzyli ją: Antoni Słonimski, Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Jarosław Iwaszkiewicz i właśnie Julian Tuwim. Grupa miała przemożny wpływ na życie artystyczne, obyczajowe i towarzyskie w całym 20-leciu międzywojennym. Jednak my mamy przecież zakodowane, że jeśli poeta Julek Tuwim, to wiersze dla dzieci. I kropka. Po co burzyć społeczne stereotypy?

Akt z pupą w tle

W jednym z ostatnich numerów tygodnika „Przegląd” ukazał się artykuł pani Małgosi Kąkiel zatytułowany „Upupić Tuwima”. Bowiem upupienie właśnie stało się udziałem tego wielkiego poety. Upupianie, jak pewnie wiemy, to akt wykazania niedojrzałości i niższości człowieka, a idąc dalej dyscyplinowanie go i wtłaczanie we wcześniej określone formy. Jak można robić to z tak wielkim poetą jak Julian Tuwim? Z poetą o tak wyrazistej postawie wobec życia, ludzkich przywar, obyczajowości i wreszcie polityki?

Och, to akurat jest bardzo prostą rzeczą: wystarczy tylko nie nadawać żadnej wartości literackiej – a ewentualnie wartość bardzo nikłą - przybliżanym i cytowanym dziełom literackim danego autora. Jednak kto jest temu winien? Przecież nie Sejm i jego posłowie – są oni jedynie naszymi reprezentantami, a przynajmniej takie są założenia demokracji, w której żyjemy od paru już lat. Winni zatem jesteśmy my wszyscy. Przecież to my właśnie, jeśli kojarzymy z czymś Juliana Tuwima, to tylko z wierszami dla dzieci. Jest to prawda niepełna, a poza tym jest ona bardzo niesprawiedliwa. Jej szczątkowość i brak sprawiedliwości udowodnić można cytując teraz jeden wiersz. Dosyć on krótki, przynajmniej jak na Juliana Tuwima - z reguły pisał on, jak na dobrego, wytrawnego poetę przystało - wiersze długie, jednak jakże znaczący i wymowny. I po prostu ważny treściowo:

Prośba o piosenkę

Jeżelim, Stwórco, posiadł Słowo, dar twój świetny,
Spraw, by mi serce biło gniewem oceanów,
Bym, jak dawni poeci prosty i szlachetny,
Wichurą krwi uderzał w możnych i tyranów.

Nie natchnij mnie hymnami, bo nie hymnów trzeba
Tym, którzy w zżartej piersi pod brudną koszulą
Czcze serce noszą, krzycząc za kawałem chleba,
A biegną za orkiestrą, co gra capstrzyk królom.

Lecz słowom mego gniewu daj błysk ostrej stali,
Brawurę i fantazję, rym celny i cienki,
Aby ci, w których palnę, prosto w łeb dostali
Kulą z sześciostrzałowej piosenki!

Poezja „dorosła”

Julian Tuwim to jeden z najpopularniejszych poetów dwudziestolecia międzywojennego. Jego wiersze dla dorosłych – a zresztą nie tylko dla dorosłych - ukazują ogromny kunszt posługiwania się słowem, a także ponadprzeciętny zmysł obserwacji. Poeta reprezentował liberalną inteligencję warszawską i to zupełna nieprawda, że pisał głównie dla dzieci. W swoich dziełach – było ich naprawdę dużo, i to naprawdę różnych: pisał satyryczne i liryczne wiersze, skecze, kabarety, był współzałożycielem kabaretu literackiego „Pod Picadorem”, pisywał także libretta operetkowe i teksty piosenek - szydził z zacofania części społeczeństwa mu współczesnego, śmiał się z mieszczańskiego kołtuństwa i kultu materialistycznych wartości, kultu, który żywy jest do dzisiaj. A kto wie - może teraz jest on nawet żywszy?

Sarkastyczne i nonszalanckie podejście do życia i świata było wręcz charakterystyczne dla ogromnej części twórczości Juliana Tuwima. Potrafił on w tym samym czasie zachowywać coraz większy dystans wobec rzeczywistości i pokazywać jak bardzo nie podobają mu się obserwowane na co dzień mechanizmy społeczne. Wszystko to wynikało z klimatu, w jakim żył. Był to klimat bardzo pozytywny: przede wszystkim mamy w nim wielką radość życia, jest też witalizm, dowcip, a dla zachowania równowagi psychicznej okraszane to bywało odrobiną melancholii. Powiedzieć dziś można, że Julian Tuwim żył nie dając sobie w kaszę dmuchać.

Końcowy akt bez pupy w tele

Wszystkie wiersze „dorosłe” Juliana Tuwima są nadal bardzo aktualne w swojej wymowie. Dlatego myślę, że warto zapoznać się także z tą częścią jego twórczości, która nie jest pokazywana ani przekazywana w szkołach czy na publicznych imprezach poświęconych jego twórczości. Naprawdę polecam. Wiersze dostępne są chociażby w Internecie, nie wspominając o rozsianych po całym kraju bibliotekach. Może to pomoże nam „odpupić” wielkiego Juliana Tuwima. On bowiem odpupiony zostać musi. Dodam, że oparcie się sile upupiania jest niezwykle trudne, ale nie niemożliwe – wszystko w naszych rękach.

Natalia Mikołajska

Dodaj komentarz

CAPTCHA
Zaznacz: